Dzięki „Dezorientacjom” nazwisko Konopnickiej przestało brzęczeć pusto w worku ze słowami: rota, szkapa, jagody, sierotka, krasnoludki, Mendel Gdański. Pisarce należało się odbrązowienie. A czytelnikom – możliwość spojrzenia na nią w codziennym sztafażu, w rutynie. Bez binokli i kapelusza.
Spojrzenie na Konopnicką liczącą każdą kopiejkę, zastawiającą w lombardach złote pierścionki. A także w roli matki sześciorga dzieci (w tym córki kleptomanki, bywalczyni komisariatów i pacjentki zakładów psychiatrycznych). Zobaczenie w narodowej poetce osoby prawej, z silnym moralnym kręgosłupem, a równolegle manipulującej i małostkowej. Obdarzonej otwartym umysłem i ograniczonej mieszczańską mentalnością. Tyleż konserwatywnej, co progresywnej.
Magdalena Grzebałkowska, pracując nad tą książką, musiała cofnąć się do Polski rozgrabionej między zaborcami. A to oznacza, że nie miała możliwości pozyskania bezpośrednich informacji (złoto dla reportera!) od świadków epoki. Wiedzę na temat czasów i swojej bohaterki czerpała z kwerend prowadzonych w rozmaitych archiwach, głównie bazując na obfitej korespondencji.
Z listów pisanych w obie strony – do i od Konopnickiej – od i do rodziny, wydawców, przyjaciół, koleżanek i kolegów po fachu. Materiał okazał się pełnym emocji źródłem zasilającym kolejne akapity „Dezorientacji”. To dzięki nim w trakcie lektury da się słyszeć nawet kaszel Konopnickiej – przypadłość męczącą ją praktycznie całe życie.
„Dezorientacje” uzmysławiają, że o ile historyczne dekoracje nieustannie się zmieniają, niezmienne pozostają dramaty ludzkie. Identyczny jest smutek wynikający z rozczarowania aberracją męża lekkoducha (Konopnicka miała pecha). Tak samo silny jest niepokój rodzica o los własnych dzieci. Zdumiewa natomiast odkrycie, że środowiskiem literackim dawnym i współczesnym rządzą te same mechanizmy. Błyszczą w nim gwiazdy, zdarzają się meteory, kwitnie zawiść, ale znajdzie się też miejsce na przyjaźń, solidarność i wspaniałomyślność. Choć sama Konopnicka jako twórczyni traktowana była o wiele surowej niż jej koledzy po piórze (zmuszona była nawet do tego, by publicznie pokajać się za ideową dezynwolturę).
Fascynująco jest w „Dezorientacjach” prześledzony proces metamorfozy bohaterki: przeistaczanie się z kobiety podległej systemom i obyczajom w osobę niezależną, żyjącą na własnych warunkach, pod prąd. Nie chodzi tu nawet o to, że przez ostatnie 20 lat życia Konopnicka tworzyła związek partnerski z Marią Dulębianką, lecz o to, że spełniła dziewczęce marzenie o pisaniu, z którego uczyniła swój zawód.
Magdalena Grzebałkowska DEZORIENTACJE. BIOGRAFIA MARII KONOPNICKIEJ, Znak, Kraków 2024
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















