Kolorowe saszetki z wódką. Dlaczego państwo potrafi działać tylko na zasadzie „akcja-reakcja”?

Nie będzie alkoholu w saszetkach w sklepach. Po trwającej kilkadziesiąt godzin burzy producent, który jeszcze dobę wcześniej mówił o „buntowniczości” i „odwadze”, przeprosił za produkt i zapowiedział jego wycofanie ze sklepów i z produkcji. Sprawa będzie mieć jednak polityczny ciąg dalszy.
Czyta się kilka minut
Piotr Kamionka/REPORTER
Piotr Kamionka/REPORTER

Wszystko zaczęło się, gdy w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia z różnych sklepów – z alkotubkami, kolorowymi saszetkami przypominającymi musy i desery dla dzieci, tyle że z likierami i czystą wódką. Największe zasięgi osiągnęła fotografia, na której „innowacyjne” produkty alkoholowe umieszczono w stojakach innej firmy, jednoznacznie kojarzącej się z ofertą przeznaczoną dla dzieci.

Premier zapowiada dymisje, producent przeprasza

Oburzenia nie kryli influencerzy, artyści, lekarze, ale też tysiące zwykłych internautów. Głos zabrali – już w poniedziałek – niektórzy politycy, w tym marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Szum wokół alkotubek nie umknął uwadze szefa rządu – we wtorek Donald Tusk zabrał w tej sprawie głos dwukrotnie, przy okazji posiedzenia rządu zapowiadając, po pierwsze, dymisje osób, które nie zauważyły zagrożenia, a po drugie – natychmiastowe działania ministra rolnictwa. Po południu, rozszerzając nieco horyzont, poinformował w nagraniu, że kontrole w sklepach, które mają w ofercie nowy produkt, przeprowadzi Sanepid, minister rolnictwa wyda w trybie natychmiastowym rozporządzenie, które uporządkuje problem, a Ministerstwo Zdrowia zrobi to – już w sposób całościowy – w projekcie ustawy.

We wtorkowy wieczór producent, który „buntowniczością i odwagą” zamierzał podbić rynek, wydał oświadczenie, w którym przeprasza za produkt i zapowiada jego wycofanie z rynku.

Tubki pojawiły się już dawno

To jednak nie kończy sprawy. Po pierwsze, warto przypomnieć, że tubki z alkoholem pojawiły się na rynku już kilka tygodni wcześniej. Nie było adekwatnej reakcji państwa, w praktyce – nie było żadnej. Gwałtowna reakcja i wzmożenie przyszło dopiero wtedy, gdy problem dostrzegła opinia publiczna, precyzyjnie zaś mówiąc – media społecznościowe. Reakcja internautów i osób mających ogromne zasięgi w internecie była dla polityków rządzącej koalicji alarmem, że społeczeństwo w tej sprawie nie tylko domaga się, ale wręcz żąda sprawczości państwa. Że chcemy, jako Polacy, by państwo zadziałało, skutecznie chroniąc przede wszystkim najmłodszych.

Ministerstwo Zdrowia chce standaryzować opakowania

To rodzi liczne niewygodne dla rządzących pytania i konstatacje. I potwierdza tezę, że w obszarze zdrowia publicznego politycy robią niewiele – albo prawie nic. Przynajmniej dopóki się da. Bo sprawa saszetek z alkoholem może się okazać przełomem: postawione na baczność Ministerstwo Zdrowia zapowiada (fatalne skojarzenia, resort bije rekordy w zapowiedziach, problemy pojawiają się na etapie dowożenia, projekty ustaw utykają w procesie legislacyjnym), że do procedowanego (od miesięcy) projektu ustawy wprowadzającej zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, dopisze przepisy wprowadzające standaryzację opakowań. Tak, by nikomu nie przyszło do głowy wypuszczać następnych kolorowych, plastikowych tubek z „procentami”.

Tyle że... standaryzacja opakowań (zarówno alkoholu, jak i wyrobów tytoniowych) to postulat wielu ekspertów zajmujących się zdrowiem publicznym i profilaktyką uzależnień, zgłaszany od lat. Państwo, które działa na zasadzie „akcja-reakcja” jedynie pokazuje swoją słabość (co nie znaczy, że wykorzystanie ostatniej afery do dobrego celu jest złym pomysłem, przeciwnie).

W których resortach będą dymisje

Premier zapowiedział wyciągnięcie personalnych konsekwencji wobec osób, które dopuściły do sytuacji, w której taki produkt mógł pojawić się na rynku. Na myśl przychodzą dwa resorty – rolnictwo i zdrowie. Pierwsze odpowiada za bezpieczeństwo produktów żywnościowych, drugie – za politykę zdrowotną, programy profilaktyki zdrowotnej, zdrowie publiczne.

Sukcesów na tym polu, na razie, obecna ekipa nie ma zbyt wielu, mówiąc niezwykle delikatnie. W resorcie funkcjonuje co prawda pełnomocnik ministra ds. programów profilaktyki zdrowotnej i współpracy międzyresortowej (już na początku urzędowania Izabela Leszczyna utworzyła to stanowisko, powierzając je swojemu byłemu asystentowi i dyrektorowi biura poselskiego, bez doświadczenia i przygotowania w obszarze zdrowia publicznego).

Zamieszanie z alkotubkami na pewno nie wzmacnia pozycji Izabeli Leszczyny, która jest wskazywana jako jedna z kandydatek do wymiany podczas ewentualnej bliskiej rekonstrukcji rządu. Donald Tusk rozważa, czy przy okazji rocznicy wyborów 15 października nie pokazać, że nie ma powodu do świętowania, jest natomiast wiele powodów do refleksji i wyciągnięcia wniosków.

Rząd napędzany mediami społecznościowymi

Ostatni, choć wcale nie najmniej ważny aspekt to demonstracja siły mediów społecznościowych. Tusk doskonale sobie zdaje sprawę z faktu, że w obecnych realiach każdy kryzys może (choć nie zawsze taki scenariusz się realizuje) wymknąć się spod kontroli, jeśli temat „poniosą” social media. Ten – zdecydowanie poniosły. Jeśli, podejmując decyzje personalne, będzie miał z tyłu głowy pytanie, jak wiele w ministerstwach jest szaf, z których w kolejnych miesiącach może wypadać niepożądana zawartość w postaci trupów – zaszłości, zaniedbań, zepchniętych w niebyt decyzji – resortowi zdrowia trudno będzie przesunąć się na koniec kolejki. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”