Kobiety w cierpieniu i zemście

Nieoczekiwanym zwycięzcą festiwalu został peruwiański dramat "La teta asustada". Niemieccy krytycy bardzo dobrze przyjęli "Tatarak" Andrzeja Wajdy.
Czyta się kilka minut

Przyznanie Złotego Niedźwiedzia filmowi "La teta asustada"(Mleko smutku) zaskoczyło krytyków, którzy spodziewali się raczej zwycięstwa politycznego filmu "Storm" (Burza) lub nawiązującego do zamachów terrorystycznych w Londynie obrazu "London River".

Drugie w karierze dzieło 33-letniej Claudii Llosy wpisuje się jednak w główny nurt festiwalu, jakim było ukazywanie bolesnych, a zarazem bardzo indywidualnych doświadczeń. Bohaterka, młoda Peruwianka Fausta, lęk przed światem niejako wypija z mlekiem matki, która jak tysiące innych kobiet padła ofiarą gwałtów i przemocy w czasie wojny z lewackimi terrorystami Czerwonego Szlaku. Lęk ten nosi w sobie i wbrew toczącemu się dookoła życiu tkwi w swoistej izolacji. Sposobem oswojenia odziedziczonej traumy staje się śpiew. Reżyserka ukazuje świat prastarych rytuałów, w którym życie styka się ze światem umarłych.

Temat cierpienia zadanego kobietom odgrywa centralną rolę w pominiętej przez jury "Burzy". Precyzyjnie wyreżyserowany dramat polityczny Hansa-Christiana Schmida nie pozwala zapomnieć o zbrodniach popełnionych w Bośni i może być postrzegany jako apel o wsparcie dla zagrożonego likwidacją Trybunału Haskiego. Tam, gdzie u Schmida ma tryumfować prawo, u Petera Stricklanda, reżysera "Kataliny Vargi", dominuje archaiczna wizja kary. Brytyjski reżyser greckiego pochodzenia osadza mroczny moralitet we współczesnej Transylwanii. Tytułowa Katalina postanawia po latach odszukać i ukarać swoich gwałcicieli, okazuje się jednak, że odwet niszczy przede wszystkim ją samą.

"Tatarak"

Po latach konkursowej nieobecności powrócił do Berlina film polski. Już pokazywany w zeszłym roku "Katyń" wywołał wielkie zainteresowanie mediów. Tym razem najnowszy, przejmujący obraz Andrzeja Wajdy uhonorowany został Nagrodą im. Alfreda Bauera za wytyczanie nowych perspektyw i zebrał bardzo dobre recenzje. Oparty na motywach opowiadania Iwaszkiewicza, "Tatarak" mówi o nieuchronności przemijania. Bohaterką osadzonego w latach 50. dramatu jest Marta (Krystyna Janda), żona lekarza, która przeżywa zafascynowanie poznanym przypadkowo 20-latkiem. Swoją witalnością Boguś (Paweł Szajda) przypomina jej poległych w powstaniu warszawskim synów. Marta nie wie jeszcze, że jest śmiertelnie chora, czuje jednak, że jej życie nieodwracalnie przemija. Jak się okaże, nawet młodość nie chroni przed śmiercią... Film Wajdy toczy się na trzech płaszczyznach: akcja przenika się ze wstrząsającą relacją Krystyny Jandy na temat choroby i śmierci męża Edwarda Kłosińskiego. Warstwa trzecia to praca na planie, gdzie życie aktorów wydaje się stykać z fabułą.

"Szukałem rozwinięcia dla opowiadania Iwaszkiewicza. Chciałem pokazać aktorkę, która kreuje pewną postać, ale przecież ma też własne życie. Aktorzy tego życia się nie wyzbywają. Zamierzałem pokazać, jak film krzyżuje się z ich osobistym doświadczeniem" - mówił Wajda podczas konferencji prasowej. Niemieccy recenzenci podkreślali aktorską wirtuozerię Krystyny Jandy i reżyserską odwagę Wajdy, który stworzył, jak napisał "Der Tagesspiegel", "subiektywną medytację o śmierci". "Berliner Morgenpost" podkreślał, że Wajda znajduje się u szczytu artystycznych możliwości: "film jest w najlepszym sensie tego słowa minimalistyczny, pozbawiony zbędnych filozoficznych metafor - tym bardziej porusza ukazany w nim żal z powodu śmierci i przemijania".

Miłość i wojna

Filmowcom z Ameryki Południowej Berlin przynosi szczęście. W 2008 r. Złotego Niedźwiedzia otrzymał José Padilha za policyjny dramat "Tropa de Elite". W tym roku obok Claudii Llosy powody do radości miał również Urugwajczyk Adrian Biniez. Jego"Gigante", uhonorowany Wielką Nagrodą Jury oraz (wraz z "Tatarakiem") Nagrodą im. Alfreda Bauera, opowiada historię dobrodusznego strażnika sklepowego, który zakochuje się w młodej sprzątaczce. Rozgrywający się w Montevideo film jest lakoniczną, miejscami melancholijną, a przy tym optymistyczną opowieścią o poszukiwaniu miłości.

O obumieraniu miłości traktuje natomiast niemiecki "Alle Anderen" (Wszyscy inni), również uhonorowany Wielką Nagrodą Jury. Obraz w reżyserii Mare Ade to tragikomiczne studium rozpadającego się związku obiecującego, lecz egocentrycznego architekta Chrisa i zafascynowanej nim Gitti (Srebrny Niedźwiedź dla Birgit Minichmayr). Rytuał drobnych uszczypliwości szybko odsłania bolesną prawdę o nieumiejętności porozumienia się dwojga ludzi, których wzajemna fascynacja początkowo wydaje się nie budzić wątpliwości.

O tym, jak mylne może być pierwsze wrażenie, opowiada nagrodzony za reżyserię film Irańczyka Ashagara Farrhadiego "About Elly". Radosna majówka 30-letnich Irańczyków nad Morzem Kaspijskim, w czasie której przyjaciele zamierzają wyswatać przedszkolankę Elly z ich kolegą Ahmadem, zmienia się w tragedię, gdy dziewczyna znika w morzu. Okazuje się, że życie Elly zasłonięte było nawet przed najbliższymi, zaś nowoczesność grupy pryska, pokazując lęk przed konsekwencjami złamania rygorystycznych norm społecznych.

Berlinale nigdy nie unikało aktualnych tematów politycznych, w tym roku nie mogło być inaczej. Zamachy terrorystyczne z 2005 r. stały się w brytyjskim "London River" punktem wyjścia do opowiedzenia o spotkaniu dwojga osób. Prosta angielska farmerka (doskonała Brenda Blethyn) wyrusza do Londynu w poszukiwaniu zaginionej córki. Swego syna szuka tam, od lat żyjący we Francji, Afrykanin (nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem Sotigui Kouyate). Rachid Bouchareb opowiada o przezwyciężaniu rasowych i religijnych uprzedzeń. Odkrywa, że zaginieni byli parą, a dziewczyna uczyła się arabskiego. Prowadzi swoich bohaterów przez fazy lęku i nadziei, aż po nieuchronną i tragiczną pewność. Rodzice zrozumieją również, że od lat nie znali swoich dzieci.

Nagrodzony za scenariusz, amerykański "Messenger" (Posłaniec) sugestywnie opowiada o wojnie i jej konsekwencjach, choć w filmie nie pada ani jeden strzał. Irak jest obecny we wspomnieniach Willego (Ben Foster) - odznaczonego za odwagę weterana, który ma przekazywać rodzinom wiadomość o śmierci ich najbliższych. W tej misji towarzyszy mu kapitan (Woody Harrelson). Obaj wiedzą, że za każdymi drzwiami, do których zapukają, wybuchnie rozpacz. Z zastygłymi w powadze twarzami wypowiadają oficjalną formułę, a na ich oczach ludziom wali się świat. Oren Moverman maluje obraz wojennej traumy - tematu raczej niechętnie podejmowanego dziś w USA, jednocześnie stanowczo dystansując się od przyklejania "Posłańcowi" etykietki filmu antywojennego. Żołnierze nie podważają tu swoich decyzji, jest w nich duma i solidarność, ale też poczucie winy wobec poległych i skrywany lęk.

***

Tegoroczne Berlinale zostanie jednak zapamiętane przede wszystkim dzięki poruszającym rolom kobiecym. Organizatorzy z dumą wskazują też rekord frekwencji: ponad 270 tys. sprzedanych biletów...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2009