Reklama

Kobiety bez władzy

Kobiety bez władzy

15.07.2009
Czyta się kilka minut
Magdalena Środa - etyczka i filozofka, publicystka, znana m.in. z łamów "Gazety Wyborczej", i pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn w rządzie Marka Belki (2004-05) - wydała książkę, którą chciała zatytułować "Moje słuszne feministyczne poglądy na wszystko". Z pomysłu zrezygnowała, bo tytuł byłby zbyt podobny do tytułu eseju Leszka Kołakowskiego. Rzecz nazwała skromniej: "Kobiety i władza".
O

O jakiej władzy mowa? Każdej: politycznej, ekonomicznej, domowej, nad własnym ciałem i życiem. Ale przede wszystkim o władzy, której kobiety nie mają. Bo prawa kobiet, szczególnie na prowincji, to wciąż kwestia zadana: nie przemyślana, nie przyswojona, lekceważona, ośmieszana, odkładana na później. Bo najpierw transformacja (pokolenia wcześniejsze mówiły: niepodległość), a potem: prywatyzacja, konkordat, wejście do NATO i Unii Europejskiej, lustracja, walka z PiS-em, polityka uśmiechu, światowy kryzys, budowa stadionów i orlików... A czas płynie.

Kwoty i parytety na listach wyborczych (choćby postulat, by zagwarantować minimum 40 proc. każdej z płci w gremiach wybieranych lub mianowanych przez władze publiczne) wciąż budzą śmiech. Nie ma ustawy, która tworzyłaby mechanizmy zapobiegające dyskryminacji i procedury dochodzenia swoich praw w sferze równego statusu, nie ma niezależnego organu, do którego można byłoby wnieść bezpłatnie skargę.

O przemocy domowej dotykającej kobiety i dzieci - w kościołach i na homiliach się nie słyszy (inaczej niż o "zgorszeniu in vitro"), choć akurat tam nie powinno brakować miejsca na piętnowanie zachowań tak rażąco sprzecznych z przykazaniem miłości bliźniego. Polityka prorodzinna to tylko przedwyborczy slogan, a postulat wprowadzenia ubezpieczeń społecznych dla kobiet prowadzących dom i wychowujących dzieci wywołuje protesty, że nas na to nie stać (bo kupujemy F-16, bo kontyngent w Afganistanie kosztuje, bo trzeba dopłacać do kopalni i stoczni). Jak pomagać kobietom molestowanym seksualnie w pracy, nie wie nawet Państwowa Inspekcja Pracy. Natomiast biurem ds. równego traktowania, jakim zastąpiono dawny urząd pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, kieruje pani polityk, która dyskryminacją ze względu na płeć zajmować się ani nie chce, ani nie potrafi.

Kto zorientowany, poczuje się tą litanią znudzony. Kogo problemy kobiet, czyli połowy społeczeństwa, nie interesują, prawdopodobnie nie zaciekawi się i tym razem. Zaraz, zaraz... Jakiej połowy społeczeństwa? Wśród kobiet nie brakuje przecież, jak to zgrabnie ujmuje

prof. Środa, "zapominalskich", które "wszystko zawdzięczają sobie" albo "demokracji", a nie jakimś (by wymienić chronologicznie) entuzjastkom, sufrażystkom czy feministkom. Co prawda, kiedyś to właśnie one zadały naiwne pytania, dlaczego kobiety nie mogą studiować czy samodzielnie poruszać się po mieście. I w końcu obudziłyśmy się w świecie, w którym można nie tylko nie wyjść za mąż, ale jeszcze samodzielnie na siebie zarobić. Teraz się z tego skwapliwie korzysta, równocześnie dowodząc, że nigdy się dyskryminowanym nie było...

Magdalena Środa daje nam dwadzieścia pięć miniwykładów o maxisprawach (by utrzymać się w retoryce Kołakowskiego), przypominając historyczne tło, cytując filozofów i domorosłych politycznych mądrali. A tematy są niebagatelne: dlaczego feministki są wyklęte? Czy małżeństwo to instytucja zawarowana tylko dla związku kobiety i mężczyzny? Czy Kościół ponosi odpowiedzialność za przemoc w rodzinie? Czy należy zlikwidować pornografię? Ale też: dlaczego matki zjadają tylko kurze skrzydełka? Dlaczego Jolanta Szczypińska "ocieplała miłosną narracją" wizerunek lidera PiS-u? I kto napisał, że kobietę można porównać do szyby: uderzona w jednym miejscu, rozpada się cała?

Autorka, jak sama przyznaje, nie wychodzi poza rozważania, których celem jest szukanie odpowiedzi na pytanie: "Dlaczego tak się dzieje, że kobieta, wszędzie i zawsze, tylko dlatego, że jest kobietą, znajduje się w gorszym położeniu niż mężczyzna?". W polskich realiach na taką pozycję kobiet pracuje Kościół, oczekiwania społeczne, politycy. Wiceminister pracy, autorka ostatniej reformy emerytalnej, traci obowiązki, bo nieopatrznie urodziła dziecko i skorzystała z urlopu macierzyńskiego (a jej szefem jest... kobieta). Minister zdrowia wie lepiej, czy kobiety potrzebują znieczulenia przy porodzie, a moraliści - czy kobieta ma prawo do aborcji.

Według prof. Anny Titkow, socjolog, żyjemy w kulturze, w której kobiety starają się wyjść naprzeciw oczekiwaniom mężczyzn. Sławomira Walczewska w książce "Damy, rycerze i feministki" zdefiniowała role, których odgrywaniem od lat się zajmujemy, by wzajemnie tym "kulturowym oczekiwaniom" sprostać. Gdyby tak zdjąć zbroję i pantofle na wysokich obcasach, byłoby nam wygodniej porozmawiać o tym, kim chcemy naprawdę być i jak żyć. Prof. Środa listę tematów do rozmowy ma już gotową.

Magdalena Środa, Kobiety i władza Warszawa 2009, Wydawnictwo W.A.B.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]