Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kim są szympansy?

Kim są szympansy?

12.12.2017
Czyta się kilka minut
KSIĄŻKI W TYGODNIKU | Literatura popularnonaukowa nie nadąża dziś za tempem postępu, jaki dokonuje się w badaniach nad małpami.
Jane Goodall i Sule, młoda szympansica w Taronga Zoo, Sydney 2011 r. GREG WOOD / AFP / EAST NEWS
M

Mówimy o nich: kuzyni, najbliżsi krewni. Trochę na wyrost. Spośród wszystkich żyjących gatunków faktycznie najbliżej nam do szympansów – nasz ostatni wspólny przodek zamieszkiwał Afrykę 5-7 mln lat temu, ale w ciągu tych lat mieliśmy przecież bardzo liczną rodzinę. Z nazwy gatunkowej znamy kilkunastu jej członków. Przynajmniej kilkoro z nich żyło obok nas jeszcze 200--300 tys. lat temu: krzepcy neandertalczycy, tajemniczy denisowianie, wytrwały Homo erectus, karzełki z wyspy Flores i małpowaty Homo naledi. Z niektórymi utrzymywaliśmy miłosne relacje.

Jednak dziś po nich wszystkich pozostały nam tylko niektóre geny, trochę skamieniałości i mnóstwo domysłów. Naszego dalekiego kuzyna szympansa poznaliśmy lepiej niż ich wszystkich.

Dwa podejścia

Pierwszą poważną próbę zajrzenia szympansom do głów podjął Amerykanin Richard Lynch Garner. Na przełomie XIX i XX wieku spędził wiele lat w Gabonie, gdzie – jak wyzłośliwiał się później „New York Times” – zaprzyjaźnił się z 22 szympansami i 9 gorylami („To dobre proporcje. Jednemu człowiekowi w zupełności wystarczy 9 goryli wśród przyjaciół” – czytamy w artykule z 1910 r.). W kilku książkach Garner zdawał relacje ze swoich wypraw oraz prób nauczenia się małpiej mowy. Przekonywał, że język szympansów różni się od ludzkiego wyłącznie mniejszą liczbą słów. Szczególnie dobrze dogadywał się z młodym Mosesem – być może pierwszym szympansem, którego poznaliśmy z imienia.

Garner bezwstydnie chełpił się swoją wiedzą i stawiał śmiałe tezy, ale nie potrafił ich udowodnić. Z dzisiejszej perspektywy jego książki nie mają wartości naukowej, są zbiorem anegdot, zbyt naiwnie zinterpretowanych. Współczesna era badania umysłów małp zaczęła się pod koniec życia Garnera, w drugiej dekadzie XX wieku, gdy Wolfgang Kohler w stacji badawczej Pruskiej Akademii Nauk na Teneryfie oraz Nadieżda Łodygina-Kohts w Muzeum Karola Darwina w Moskwie zaczęli prowadzić eksperymenty z udziałem szympansów w warunkach kontrolowanych. Wykazali, że małpy te potrafią rozwiązywać rozmaite problemy i posługiwać się różnymi przedmiotami jako narzędziami, nawet jeżeli nikt nie demonstrował im uprzednio właściwego zachowania. Nieco później Robert Yerkes założył na Florydzie kolonię małp i m.in. zapoczątkował wieloletnią tradycję badania zdolności językowych szympansów, oddając kilkumiesięczną szympansicę Guę na wychowanie ludzkiej rodzinie, niczym jej prawdziwe dziecko.

Cała trójka – Kohler, Yerkes i Łodygina-Kohts (na Zachodzie odkryta znacznie później) – była psychologami. W przeciwieństwie do zoologa Garnera przedkładali oni laboratoryjne eksperymenty nad obserwacje w naturalnym środowisku. Ich badania były świetnie udokumentowane, eksperymenty powtarzane, a wnioski uzasadnione – co kontrastuje z beztroskim stylem Garnera, powielającego mity krążące wśród tubylczej ludności. Niestety, ubocznym skutkiem sukcesów eksperymentalnej „psychologii małp” było zmarginalizowanie na długie lata obserwacji szympansów w środowisku naturalnym. Podejście to zrehabilitowała dopiero Jane Goodall.

Matka chrzestna

W 1957 r. 23-letnia Goodall pojechała do Kenii, gdzie po pewnym czasie skontaktowała się z paleontologiem Louisem Leakeyem (późniejszym odkrywcą pierwszych skamieniałości Homo habilis). Goodall marzyła o pracy terenowej w Afryce, w roli badaczki zachowania zwierząt. Leakey poszukiwał akurat kogoś do systematycznych obserwacji szympansów, mając nadzieję, że rzuci to nowe światło na ewolucyjną historię naszego gatunku. Brak wyższego wykształcenia Goodall uznał za atut – jako nowicjuszka gwarantowała świeże spojrzenie.

W lipcu 1960 r. trafiła do Parku Narodowego Gombe w Tanzanii. Kilka miesięcy później zaobserwowała, że szympansy na wolności przygotowują cienkie gałązki lub łodygi, za pomocą których „łowią” termity. Odkrycie to wstrząsnęło środowiskiem naukowym, gdyż godziło w jeden z największych dogmatów nauki: w przekonanie, że tylko człowiek potrafi wytwarzać narzędzia. „Musimy teraz zmienić definicję człowieka, zmienić definicję narzędzi, albo uznać, że szympansy to ludzie” – napisał do niej Leakey.

Samej Goodall najbliżej było do tej ostatniej opcji. To ona tchnęła w szympansy duszę, zwłaszcza w swoich bestsellerach wydanych także w Polsce: „W cieniu człowieka” oraz „Przez dziurkę od klucza”, dokumentujących jej dziesięcio- oraz trzydziestolecie pracy w Afryce. Goodall podobnie jak Garner zaprzyjaźniła się z szympansami, a także nadawała im imiona (niekiedy pełne wdzięku, np. David Siwobrody, Satan, Profesor, Goliat, Goblin...), a nie bezduszne numery, co przez długi czas nie było zbyt dobrze odbierane w kręgach naukowych. Wprawdzie kilka dekad wcześniej Kohler i Yerkes też nadawali swoim szympansom imiona, ale były to małpy wychowywane w niewoli, w styczności z człowiekiem.

Goodall naruszyła pewne tabu, odnosząc się po imieniu do małp dzikich. Co więcej, imiona nie były po prostu etykietami bezbarwnych osobników. W jej książkach małpy to pełnoprawni bohaterowie, ze swoimi pragnieniami, ambicjami, zamiłowaniami, ze swoimi bliskimi i prześladowcami; z własnymi uczuciami i unikalną osobowością.

Na przykład Flo była troskliwą matką, której dzieci zrobiły w stadzie wspaniałe kariery i całe życie wspierały się w walce o wpływy, nie licząc najmłodszego członka rodziny – Flinta, który nie dożył dorosłości. Nawet jako ośmiolatek Flint nie odstępował matki na krok, a po jej śmierci zdawał się pogrążony w depresji, marniał w oczach i sam bardzo szybko podzielił jej los (choć niewykluczone, że nie zmarł ze smutku, tylko np. nabawił się tej samej infekcji co Flo).

Goodall wprawdzie nie stroniła od anegdot w książkach, ale jej metodom badawczym nie można niczego zarzucić: codziennie podążała za szympansami i notowała różne przejawy ich aktywności – zarówno fizjologicznej (gdzie spały, co jadły i ile), jak i społecznej (kto z kim przebywał, kto kogo iskał, kto kogo pobił, kto komu pomógł...). Szukała stałych wzorców zachowań, nie zadowalała się pojedynczymi zdarzeniami, które mogłyby zostać błędnie zinterpretowane.

Nie ma u Goodall naiwnego romantyzmu, opisywane przez nią małpy mają cechy ludzkie, ale z pewnością nie anielskie. Choćby Passion – podła i bezwzględna. Razem ze swoją córką Pom uczyniły z życia biednej, schorowanej Gliki piekło, prześladowały ją na każdym kroku i zamordowały oraz pożarły jej dwójkę noworodków. Goodall opisywała również przejawy szympansiej polityki, tak wewnętrznej – walkę o pozycję samca alfa – jak i „zagranicznej” – patrole na granicy zajmowanego terytorium, rajdy na wrogie społeczności, a nawet dramatyczny podział stada, po którym dotychczasowi współplemieńcy stali się śmiertelnymi wrogami (dosłownie – kilka osobników przypłaciło to życiem).

Szympansia polityka stała się jednak specjalnością innego znakomitego badacza małp i świetnego pisarza, młodszego od Goodall o 14 lat Fransa de Waala.

Moralne małpy

Jeszcze jako doktorant w latach 70. de Waal wywołał burzę w środowisku naukowym: zaobserwował, że szympansy godzą się po walce. Podchodzą do siebie, obejmują się, całują, liżą rany. Stosowany przez de Waala termin „pojednanie” (ang. reconciliation) wielu badaczom wydawał się przesadnie antropomorficzny, podobnie jak książki Goodall.

De Waal nie zmienił jednak swojego języka. Zaczął donosić o tym, że nawet niespokrewnione osobniki zawierają koalicje i współpracują, by wspinać się po szczeblach drabiny społecznej. W szympansiej polityce pojednanie okazało się równie istotnym narzędziem politycznym jak bezpośrednia konfrontacja. Każda walka narusza harmonię w stadzie, którą należy przywrócić, jeżeli społeczność ma przetrwać.

Z jednej strony z badań de Waala wyłaniał się obraz szympansa jako racjonalnego stratega, elastycznie realizującego własny plan, dostosowującego zachowanie do okoliczności. Niedawno obraz ten został wzmocniony wynikami eksperymentów opracowanych w ramach teorii gier, które prymatolodzy zaczęli adaptować do warunków zrozumiałych i atrakcyjnych dla małp. Na przykład gra w ultimatum. Jej struktura jest prosta: pierwszy gracz otrzymuje określoną kwotę (np. 100 zł), którą ma podzielić między siebie oraz innego gracza. Drugi gracz może albo zaakceptować podział – wtedy obaj otrzymują pieniądze, albo go odrzucić – wtedy obaj odchodzą z niczym. Wiele, także międzykulturowych badań wykazało, że ludzie odrzucają zbyt jednostronny podział, akceptując stosunek mniej więcej 3:1, w najlepszym razie 4:1 (75 zł – 25 zł, 80 zł – 20 zł), podczas gdy ideał ekonomii, człowiek całkowicie racjonalny (homo oeconomicus) zaakceptowałby nawet najmniejszą kwotę. Dokładnie tak zachowują się szympansy – akceptują nawet bardzo krzywdzące podziały (w ich przypadku stawką nie są pieniądze, a jakieś przysmaki) – poza warunkiem, w którym pierwszy osobnik zgarnia wszystko. Także w kilku innych badaniach małpy te bliższe były ideałowi homo oeconomicus niż ludzie. W świat poszedł komunikat, że szympansy zachowują się od nas bardziej racjonalnie.

Jeśli Goodall tchnęła w szympansy duszę, to de Waal dojrzał u szympansów przejawy altruizmu i troski, zwłaszcza wobec starszych albo bezbronnych. W jego książkach, obok scen brutalnych walk, natrafimy na opisy sytuacji, w których członkowie stada bezinteresownie przynoszą wodę lub pożywienie zniedołężniałej szympansicy, pocieszają rannych i ochraniają okaleczonych. To empatia – przekonywał de Waal – jeden z filarów ludzkiej moralności.

Drugim jest poczucie sprawiedliwości, które de Waal zaobserwował w swoim najgłośniejszym eksperymencie. Dwie małpy wykonują w nim takie same proste zadanie, jednak otrzymują za nie różne nagrody (jedna dostaje niezbyt apetycznego ogórka, druga – cenione winogrono). Początkowo pierwsza małpa akceptuje ogórka, ale gdy dostrzega, że druga dostaje winogrono, wścieka się – rzuca ogórkiem w eksperymentatora i wali dłońmi w klatkę. W badaniu tym najpierw wzięły udział kapucynki, u których nagradzana winogronem małpa nie przejmowała się losem swojej sąsiadki. Gdy taki sam eksperyment przeprowadzimy jednak z szympansami, to okaże się, że nawet te lepiej nagradzane osobniki rezygnują z wykonania zadania i apetycznej nagrody, jeżeli zauważą, że partner dostaje gorszą zapłatę.

Dzięki tym dwóm filarom – empatii i poczuciu sprawiedliwości – moralność zapuściła korzenie w małpie. Zmieniło to obraz nas samych. Nie jesteśmy już urodzonymi egoistami, jak twierdziło wielu badaczy przed de Waalem, tylko istotami wyposażonymi przez ewolucję w prospołeczne instynkty, na których opiera się moralność. De Waalowi zawdzięczamy również opis (w „Małpie w każdym z nas” oraz „Bonobo i ateiście”) różnic między bardziej agresywnymi szympansami zwyczajnymi a bonobo, małpimi hipisami, które wszystkie powstające w stadzie napięcia rozładowują poprzez kontakty seksualne.

Tempo postępu

De Waal jest z wykształcenia zoologiem, choć większość obserwacji i eksperymentów prowadził wśród małp trzymanych w niewoli, niczym rasowy psycholog porównawczy. Mimo to niektórzy ciągle zarzucają mu nadmierną antropomorfizację. Na przykład psycholog Michael Tomasello nie zgadza się, że małpy posiadają poczucie sprawiedliwości. Jego zdaniem reakcje w eksperymencie z ogórkiem i winogronem powodowane są „rozczarowaniem społecznym” postawą człowieka (w przeprowadzonym przez Tomasella eksperymencie szympansy reagowały złością wtedy, gdy niesprawiedliwą zapłatę wręczał im człowiek, ale już nie wtedy, gdy robiła to maszyna). Tomasello również wiele pisze o umysłach szympansów, ale nie interesują go one poza laboratorium – nie znajdziemy tam opisów ich osobowości czy historii życia.

De Waal broni wartości dowodów anegdotycznych, o ile zdobyte zostały przez doświadczonego badacza, a także przestrzega przed „antroponegacjonizmem”. Jeśli u tak podobnych genetycznie gatunków, jak człowiek i szympans, zaobserwujemy zbieżne zachowania, powinniśmy założyć, że leżą u ich podłoża podobne procesy psychologiczne – przekonuje. Napięcie między bardziej zoologicznym i bardziej psychologicznym podejściem do badań małp, występujące od samych początków prymatologii, jest widoczne także i dzisiaj.

Co ciekawe, to właśnie Tomasellowi udało się niedawno wykazać w laboratorium, że szympansy oraz pozostałe małpy człowiekowate cechują się tzw. teorią umysłu (czyli wiedzą, że inne osobniki mają swoje intencje, pragnienia i określoną wiedzę), co tacy badacze jak de Waal sugerowali od dawna w licznych anegdotach.

Dziś wiemy już także, że naturalna małpia komunikacja jest znacznie bardziej złożona, niż przez wiele lat myśleli ci, którzy kpili z poglądów Garnera. Szympansy m.in. celowo informują się o zagrożeniu i używają odmiennych sekwencji dźwięków w zależności od rodzaju dostępnej żywności (zob. „Zagadka małpiego języka”, „TP” 11/2017). Z pewnością postawi to w nowym świetle prowadzone od wielu lat eksperymenty, w których uczy się małp symbolicznego języka (niestety, w Polsce ukazała się tylko jedna książka na ten temat – „Najbliższy krewny” Rogera Foutsa, który uczył szympansy języka migowego).

Okazało się również, że szympansy potrafią nauczyć się zasad gry w „kamień, nożyce i papier” oraz że występują u nich gatunkowe różnice w traktowaniu obcych (szympansy zwyczajne spontanicznie pomagają innym członkom stada, zaś bonobo – także osobnikom nieznanym). To wszystko odkryto w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

Literatura popularnonaukowa nie nadąża dziś za tempem postępu, jaki dokonuje się w prymatologii. Oznacza to jedno: w przyszłości przeczytamy jeszcze wiele wspaniałych książek o małpach. ©℗

 

Autor (ur. 1988) jest kierownikiem działu Nauka „Tygodnika Powszechnego” oraz członkiem Centrum Kopernika Badań Inter- dyscyplinarnych. Opublikował „Przemów, a cię ochrzczę. O małpach wychowanych na człowieka” (2017).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof i kognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktor działu Nauka „Tygodnika”, zainteresowany dwiema najbardziej niezwykłymi cechami ludzkiej natury: językiem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

oraz ich badaczkę Sue Savage-Rumbaugh, uznaną przez "Time" za jedną ze stu najbardziej wpływowych osób na świecie w 2011 roku.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]