Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kilka niemodnych słów

Kilka niemodnych słów

18.04.2016
Czyta się kilka minut
Byli po prostu chrześcijanami. To wiara była źródłem ich zaangażowania społecznego, służby i odpowiedzialności.
C

Często pytamy, co dziś miałyby nam do powiedzenia onegdajsze Wielkie Autorytety: ci, którzy jeszcze niedawno byli wśród nas, a teraz odeszli w wieczność i ich głosów komentujących rzeczywistość brakuje. Nie jest tak, że odczuwamy ten brak, bo sami jesteśmy zagubieni i zdezorientowani. Chcielibyśmy jednak wiedzieć, jak by się zachowali, przy kim by stanęli, przeciwko komu i w jaki sposób.

Z Władysławem Bartoszewskim spotykałem się wielokrotnie – w Kielcach, Warszawie i innych miejscach. Jana Karskiego nie poznałem osobiście, ale wielokrotnie czytałem to, co napisał, słuchałem nagrań jego wypowiedzi, rozmawiałem o nim z ludźmi, którzy towarzyszyli mu wiele dni, miesięcy czy lat. Obaj zdają mi się bardzo bliscy; są jakby kamieniami milowymi odmierzającymi drogę, którą idę. Co mi mówią, na co wskazują?

Służba

We wspomnieniach Karskiego bardzo często występuje słowo „służyć”, „służba”. Słowo dziś anachroniczne – zdaje się nawet niektórym, że odczłowieczające, pozbawiające podmiotowości. Urągające poczuciu wolności. Bo co to znaczy „służyć” w czasach, gdy wszystko jest możliwe, gdy staramy się sami stanowić o sobie, gdy prawie wszystko wolno albo nawet na pewno wszystko wolno?

W czasach, gdy łatwiej i szybciej łączymy się w grupy interesów, wspólnych przekonań, doraźnych celów, Karski mówi „nie”: służba, czyli powinność wobec państwa, wspólnoty, narodu, społeczeństwa, Ojczyzny, może być wykonywana tylko całkowicie bezinteresownie, ponad wszelkimi podziałami – politycznymi, narodowościowymi, religijnymi, bo jest w gruncie rzeczy troską o pojedynczego człowieka, każdego człowieka. Nie ma tu miejsca na interesy jakiejkolwiek grupy, politycznej czy religijnej, towarzyskiej czy etnicznej. Służba wyklucza interes osobisty, ba: często jest podejmowana wbrew temu interesowi.

Karski mówi: trzeba kierować się w życiu wiarą, że uczynienie świata lepszym jest możliwe. Że podejmowanie bezustannych wysiłków w tym celu jest konieczne. Że zaniechanie naprawy i obojętność na zło są zbrodnią i grzechem.

I jeszcze jedna, drobna, zdaje się, rzecz – stosunek Karskiego do rodzinnego miasta.

Czytając jego list, wysłany do samego siebie na adres Muzeum Miasta Łodzi, w którym otwarto poświęcony mu gabinet, uświadomiłem sobie, jak ważną częścią mojej tożsamości jest miejsce pochodzenia. Żeby zrozumieć siebie, swoje życie, wybory, porażki i sukcesy, powinienem także zrozumieć miejsce, w którym się kształtowałem.

Odpowiedzialność

We wstępie do filmu o sobie (w reżyserii Jerzego Ridana) Władysław Bartoszewski mówi: „Ktoś to przecież powinien zrobić, znak zapytania. Ktoś powinien reagować, znak zapytania. Ktoś powinien się przeciwstawić, znak zapytania. Ktoś powinien protestować, znak zapytania. Ja sobie też zadawałem takie pytania, sam. I znajdowałem taką odpowiedź – jeżeli ktoś, to dlaczego nie ja?”.
Słowem wprost lub niewprost wypowiadanym najczęściej przez Bartoszewskiego jest „odpowiedzialność”. Rozumiana najprościej i najdosłowniej – jako odpowiedź. Rzeczywistość pyta, a jej pytanie nie jest puszczane ot tak, nad głowami wszystkich – wszystkich, czyli nikogo. Nie, ono jest kierowane do mnie. I ja odpowiadam (oczywiście mogę udawać głuchego).

Postawa Bartoszewskiego wobec życia, świata, ludzi była dialogiczna. Ale potrafił też powiedzieć: „Jeśli wszystko nas dzieli, to dialog nie ma sensu”. Poszukiwanie tego, co wspólne, choć konieczne, może się okazać niemożliwe. Przez wiele lat byłem skłonny przypisywać sobie całkowitą odpowiedzialność za porażki (których nie brakowało) w swoich działaniach społecznych. Bartoszewski nauczył mnie, że nie wszystko jest w mojej mocy; że może się zdarzyć, i to nierzadko, iż wyciągnięta ręka zawiśnie w próżni. Trzeba się z tym pogodzić.

Przy czym Bartoszewski, jak Karski, był „antropocentryczny” – najważniejszy był dla niego człowiek, każdy człowiek. „Kto gardzi ludźmi, obojętne, z powodów wyznaniowych, z powodów rasowych, z powodu ksenofobii wobec kogokolwiek, wobec ludzi pochodzenia ukraińskiego, białoruskiego, rosyjskiego, niemieckiego, żydowskiego – ten przede wszystkim gardzi sobą” – powiadał. Wiedział, że w stosunku do człowieka nie ma wyjątków – albo szanujemy wszystkich, albo nikogo. Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, a pogarda. Odwrotnością tolerancji jest wstręt. Dwa uczucia, do których trudno się przyznać, a które są paliwem dla zła czynionego innym, Innym.

Wiara

Karski i Bartoszewski byli chrześcijanami. Rzadko mówili o swojej wierze, rzadko wypowiadali się na temat Boga czy Kościoła, ale nie ukrywali, że wiara była źródłem ich zaangażowania społecznego, służby i odpowiedzialności. Dzięki nim (chociaż nie wyłącznie) nabrałem przekonania, że chrześcijaństwo to w gruncie rzeczy stosunek do świata i ludzi. Że być chrześcijaninem to znaczy stać po stronie biednego, a biednym jest każdy skrzywdzony. Że iść za Jezusem to opowiedzieć się po stronie przebaczenia, pojednania i miłosierdzia. Nie wiem, dlaczego tak rzadko mówi się o tym w naszych kościołach.

Karski i Bartoszewski byli chrześcijanami, czyli społecznikami, działającymi bezinteresownie na rzecz społeczności wszystkich ludzi. Myślę, że tylko takie chrześcijaństwo ma sens. ©

BOGDAN BIAŁEK (ur. 1955) jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Charaktery”, prezesem Stowarzyszenia im. Jana Karskiego i współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]