W najgorętszym czasie przed konklawe pytamy kardynałów i ekspertów o najważniejsze wyzwania, jakie stoją dziś przed Kościołem i jakie zdecydują o wyborze kolejnego papieża. Tym razem odpowiada nam kard. Michael Czerny z Kanady, jezuita, który do śmierci papieża Franciszka pełnił urząd prefekta Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.
Edward Augustyn: Był Ksiądz Kardynał jednym z najbliższych współpracowników papieża Franciszka. Jaki to był pontyfikat? Co nam z niego zostaje?
Kard. Michael Czerny: Pontyfikat Franciszka to postęp i reforma Kościoła. Papież nie tylko gorliwie realizował wizję Soboru Watykańskiego II, ale też bez wahania stawiał czoło wyzwaniom, których nie wolno było już dłużej ignorować, takim jak tragedie związane z wykorzystywaniem seksualnym czy złe zarządzanie finansami Kościoła. Z proroczą jasnością postawił w centrum życia Kościoła i naszej wiary troskę o migrantów, uchodźców i całe stworzenie – nasz wspólny dom. Dał głos bezbronnym, wzywając nas do wyjścia poza bezpieczne i wygodne granice, do konkretnego wsparcia wykluczonych, zagubionych, wszystkich potrzebujących. To był jego sposób naśladowania Chrystusa. Do tego i nas wzywał.
To najważniejsze zadanie Kościoła?
Papież często przywoływał bardzo ładne i trafne słowa, przypisywane św. Franciszkowi z Asyżu: „Głoście zawsze Ewangelię, jeśli to konieczne, także słowami”. Zadaniem Kościoła jest niesienie światu Ewangelii, przede wszystkim poprzez życie nią i troskę o najbardziej potrzebujących.
Życie chrześcijańskie powinno odpowiadać na wołanie ubogich i ziemi. Mamy iść za przykładem Miłosiernego Samarytanina, za Błogosławieństwami, wsłuchując się w słowa Jezusa przygotowujące nas na Sąd Ostateczny: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać...
Jakie wyzwania stoją dziś przed nowym papieżem?
Dawniej mówiliśmy o Europie jako kolebce cywilizacji chrześcijańskiej. Dziś częściej mówimy, w Europie i poza nią, o erze postchrześcijańskiej. Kościół sparaliżowany lękiem lub zniechęceniem, albo zafiksowany na przeszkodach ze strony tak zwanej kultury zdechrystianizowanej, to pomyłka. Przecież wszędzie jest głód i pragnienie Ewangelii. Ciągle stoimy przed wyzwaniem głoszenia Dobrej Nowiny i życia nią. W każdym społeczeństwie jest potrzeba pocieszania, jednania i służby.
Kolegium Kardynalskie jest dziś najbardziej zróżnicowane w historii, kardynałowie się nie znają. Czy nie obawia się Ksiądz, że coraz większy wpływ na wybór papieża mają algorytmy, które podsuwają kardynałom informacje w internecie?
Właśnie teraz kardynałowie zbierają się na tzw. kongregacjach generalnych i rozmawiają o tym, jak nieść Ewangelię współczesnemu światu, do dzisiejszych kultur. Także do świata cyfrowego, który jest nowym i stale ewoluującym »obszarem« czy »miejscem«, gdzie coraz więcej osób spędza coraz więcej czasu. Myślę, że również tu pojawia się wielkie wyzwanie: jak przekazywać i inkulturować Ewangelię.
A co do kardynałów. Słuchając siebie nawzajem w dialogu, modląc się i sprawując Eucharystię, dyskutując i zastanawiając się, elektorzy otwierają się na działanie Ducha Świętego. Wybór nowego Ojca Świętego jest aktem wiary.
Czy rzeczywiście wybór papieża opiera się na popularnej alternatywie: konserwatywny czy postępowy? Czy może są inne, ważniejsze kryteria?
Nie. Kategorie „konserwatysta” i „progresista” nie pomogą nam w zrozumieniu wyboru nowego papieża ani w zrozumieniu Kościoła. Każdy prawdziwy chrześcijanin, a więc i każdy kardynał-elektor, jest zarówno konserwatywny i postępowy. Co więcej, wybór nowego papieża nie jest referendum w sprawie pontyfikatu jego poprzednika. Dziedzictwo wszystkich poprzednich papieży jest nadal aktualne i ważne. Wybieramy Następcę św. Piotra, nie papieża Franciszka. Wybieramy tego, kto od 2025 r., przez kolejne lata, będzie z Bożą pomocą starał się jak najlepiej kierować Kościołem w wypełnianiu jego misji otrzymanej od Chrystusa: niesieniu Ewangelii wszelkiemu stworzeniu.
Co więcej, wybieramy papieża, który ma być nie tylko przywódcą duchowym, religijnym i moralnym, ale także społecznym, kulturowym i politycznym punktem odniesienia. Dlatego ten wybór jest tak interesujący dla wielu ludzi na całym świecie. Niezależnie od tego, czy są katolikami.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















