Jezus zawsze zachowywał łaskę bliskości z ludem jako całością i z każdą osobą pośród tych tłumów. (...) Termin »tłum« nie jest pogardliwy, nawet jeśli może brzmieć jak określenie anonimowej, niezróżnicowanej masy. (...). Pan podziwiał wiarę ludu, cieszył się nią i nigdy nie tracił okazji, aby zwrócić na nią uwagę”.
Według św. Łukasza – przypomniał papież – tłumy Chrystusa „szukały”, „szły z Nim”, „napierały na Niego”, „otaczały Go” i „zbierały się, aby Go słuchać”. „To podążanie ludzi wykracza poza jakiekolwiek rachuby, jest podążaniem bez stawiania warunków, pełnym uczucia – podkreślił Franciszek. – Kontrastuje z małostkowością uczniów, których stosunek do ludu graniczy z okrucieństwem, gdy sugerują Panu, aby ich odprawił, by poszukali sobie czegoś do jedzenia. Tutaj, jak sądzę, rozpoczął się klerykalizm: w tym dążeniu do zapewnienia sobie pożywienia i wygody, nie dbając o ludzi. Pan miażdżąco skrytykował tę pokusę. Odpowiedź Jezusa brzmiała: »Wy dajcie im jeść!«, »Zajmijcie się ludem!«. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















