Jeszcze Mołdowa

W cieniu sprawy ukraińskiej (którą obok komentuje Andrzej Brzeziecki) Unia Europejska próbuje przyciągnąć do siebie liczącą 3,5 miliona mieszkańców Mołdowę.
Czyta się kilka minut

Podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie ma podpisać z tym wciąż jednym z najbiedniejszych krajów kontynentu umowy o współpracy politycznej, pomocy w reformach gospodarczych oraz wolnym handlu. Bruksela zapowiedziała też Mołdawianom rychłe zniesienie wiz. Takiej szansy na integrację z Zachodem ów mały, postsowiecki kraj jeszcze nigdy nie miał.

Nic dziwnego, że Rosja robi wszystko, aby zablokować współpracę polityków w Kiszyniowie z Unią. Już wczesną jesienią, w typowy dla siebie sposób, uruchomiła presję gospodarczą: jej służby sanitarne wstrzymały do Rosji import znanych win mołdawskich. Moskwa grozi też odcięciem dopływu gazu. Oznacza to spore kłopoty dla państwa o słabej gospodarce, w którym za jedną czwartą dochodu odpowiadają wciąż obywatele pracujący za granicą (emigrowało już 700 tys. ludzi; wielu z nich pracuje m.in. przy budowie obiektów olimpijskich w Soczi).

Władimir Putin kusi Mołdawian m.in. unią celną z Rosją, ale także im grozi: jeśli wybiorą Zachód, Kreml rozważy uznanie niepodległości Naddniestrza – maleńkiego quasi-państwa (formalnie w granicach Mołdowy), w którym wciąż stacjonują oddziały rosyjskie. To znacznie utrudniłoby (jeśli nie uniemożliwiło) ewentualne członkostwo Mołdowy w UE. Niewielki kraj – któremu kulturowo (i językowo) jest znacznie bliżej do jej zachodniego sąsiada, Rumunii – ponownie staje się zakładnikiem geopolityki. Jego los w dużym stopniu zależy od europejskiej przyszłości innego sąsiada, Ukrainy.

Celem szczytu w Wilnie jest wytyczenie nowych granic wspólnej, demokratycznej Europy. Kibicujmy Mołdowie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2013