Jest wiele niejednoznacznych wersów w Biblii. Jak sobie z nimi radzono?

Proces kształtowania się tekstu biblijnego trwał długo, w oryginale hebrajskim nie było samogłosek, wersów i znaków przestankowych. Stąd tyle niejednoznaczności.
Czyta się kilka minut
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara

„Jest pięć wersów w Torze, co do których nie ma pewności” – stwierdza autorytatywnie w Talmudzie Isi syn Jehudy, mędrzec żyjący w II w. ery chrześcijańskiej. Ma tu na myśli niejednoznaczność w tekście. Dla przykładu: w jednym z tych pięciu przypadków dotyczy ona słowa machar, oznaczającego „jutro”. „I rzekł Mojżesz do Jehoszuego: »Wybierz nam mężów i wyjdź, walcz z Amalekiem / jutro / ja stanę na szczycie pagórka, a berło Boże w ręku moim«” (Wj 17, 9; Cylkow z zaburzoną interpunkcją). Czy Jozue z podkomendnymi ma być gotów do walki następnego dnia, czy może bezzwłocznie, a dopiero nazajutrz Mojżesz wesprze walczących Izraelitów swoją modlitwą ze wzniesionymi ku niebu rękami? To zależy, do której części wypowiedzi pustynnego przywódcy przynależy słowo „jutro”.

Pamiętajmy, że żydowski proces ostatecznego ustalania kształtu tekstu biblijnego trwał jeszcze długo po śmierci Isiego. Przed wielowiekową działalnością masoretów Biblia hebrajska nie zawierała podziału na wersy, samogłosek ani znaków kantylacyjnych, które – poza informacją, jak tekst należy odśpiewać – pełnią też funkcję znaków przestankowych. Nasza obecna wersja ostateczna nie pokrywa się w stu procentach z tą, którą dysponował św. Hieronim, gdy zabierał się do tłumaczenia, służącego za bazę do skrystalizowanej Neowulgaty.

Inne wersy, które wskazał Isi, to: Rdz 4, 7; Wj 25, 34; Pwt 31, 16 oraz Rdz 49, 6-7 (tu słowo można sensownie umieścić albo na końcu jednego, albo na początku kolejnego wersu). Wywołał tym dyskusję i inni mędrcy dorzucili coś jeszcze do jego listy, po czym stwierdzili, że sprawa dotyczy Tory, bo w księgach prorockich niejednoznaczności jest więcej.

Wątpliwość co do znaczenia tekstu mamy i w przypadającym na ten tydzień fragmencie Tory. Jesteśmy już blisko końca sagi Józefa. W poprzednim odcinku w sakwojażu Beniamina znalazł się umieszczony tam celowo kielich. Teraz, próbując wybronić swojego najmłodszego brata, Juda wypowiada m.in. te słowa: „Nie może ten chłopiec opuścić ojca swojego – bo gdyby opuścił ojca swojego – on by umarł” (Rdz 44, 22). Kto by umarł: Jakub czy Beniamin? Egzegeci prezentują cztery stanowiska: syn, ojciec, obaj, nie wiadomo. Należący do czwartej grupy pewien znamienity komentator – zarazem uczony i poeta – pyta: „Dlaczegóż to nie wspomniał go, wymieniając pięć niejednoznacznych wersów?”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wieloznaczność w Biblii