Jak nie być obojętnym wobec cierpień świata i być obecnym w swojej codzienności

Zdecydowana większość z nas wraca wieczorem do domu, który nie spłonął, gdzie czeka na nas ktoś, kto może nawet nas kocha. Częściej słyszymy „dzień dobry” niż wyzwisko. Częściej jesteśmy syci niż głodni.
Czyta się kilka minut
Natalia de Barbaro // Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Natalia de Barbaro // Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Obudziłam się rano i zamiast popatrzeć za okno na dąb i czereśnię, zaczęłam scrollować portale informacyjne. „Rosja uderzyła w ukraińską infrastrukturę energetyczną”, „Iran przeprowadza kolejne egzekucje polityczne”, „Ulewne deszcze. Zagrożenie powodziowe w południowej Europie”, „Pożary wymykają się spod kontroli”, „Brutalne zabójstwo. Policja szuka sprawcy”, „Lekarze alarmują: liczba zachorowań rośnie”.

Mechanizm działania algorytmów jest nieco psychopatyczny. Podobnie jak psychopata, algorytm ani nie próbuje wydobyć z człowieka jego odwagi, czułości czy zdolności do współpracy. Szuka raczej tego, co najłatwiej przejąć: lęku, podziału na „my” i „oni”, fascynacji tym, co skrajne. Algorytmowi, podobnie jak psychopacie, jest obojętne, w jakim stanie jesteś, kiedy zaczyna cię przeżuwać, i w jakim stanie będziesz, kiedy cię już wypluje. Algorytm, podobnie jak psychopata, chce tylko dostać swoje.

My, po drugiej stronie, często śledzimy mroczne strony świata wierząc, że jest to wyrazem i świadectwem naszej wrażliwości. Czasami wręcz utrzymywanie siebie w stanie napięcia staje się wymogiem moralnym. Czytałaś? Słyszałeś? Nie czytałaś?? Nie słyszałeś?? Czujemy się zobowiązani wiedzieć i ciągle się dowiadywać o wszystkich nieszczęściach świata, jakby nasza uwaga temu poświęcona miała te nieszczęścia redukować.

Poniekąd mamy rację: obojętność byłaby aktem niesolidarnym. Trzeba wiedzieć. Ale czy mamy uwierzyć, że świat jest taki, jakby to wynikało z nagłówków portali informacyjnych czy żółtych pasków płynących nieprzerwanym strumieniem przez ekran telewizora? Czy regułą świata jest wzajemna wrogość, katastrofy i zbrodnie wojenne?

W ciągu ostatnich 50 lat śmiertelność dzieci na świecie spadła z ok. 16 proc. do 4 proc., średnia długość życia wzrosła z 59 do ponad 71 lat, skrajne ubóstwo zmniejszyło się z ponad 40 proc. do ok. 9 proc. I, choć wojny dominują w nagłówkach, zdecydowana większość mieszkańców Ziemi nigdy nie obudzi się odgłosem wybuchów. Piszę to i drżę, jakbym łamała jakiś niewidzialny nakaz patrzenia w ciemną jedynie stronę. A jednak – świat jest dobry i zły, pokojowy i wojenny. I, chociaż zdajemy się o tym zapominać, zatopieni w naszych telefonach, reguła świata jest jasna. 

Zdecydowana większość z nas wraca wieczorem do domu, który nie spłonął, gdzie czeka na nas ktoś, kto może nawet nas kocha. Częściej słyszymy „dzień dobry” niż wyzwisko. Częściej jesteśmy syci niż głodni.

Pytaniem, które dobrze pokazuje jasną regułę świata, jest pytanie Eckharta Tolle’a, autora świetnej „Potęgi teraźniejszości”. Brzmi ono: „Czy masz problem w tej chwili?”. W pierwszym odruchu umysł odpowiada oczywiście twierdząco. Mam problem, niejeden! Ile mam czasu, żeby wszystkie wyliczyć? Ale Tolle nie pyta o to, czy masz chorą mamę, kredyt do spłacenia, obrażonego nastolatka z zagrożeniem z chemii. Czy masz problem teraz, pyta Tolle. Teraz – ten pokój, ten przedział pociągu, ta poczekalnia, ten leżak, taras, ten koc na łące. W tej chwili.

Pytanie Tolle’a odsyła nas do miejsca, w którym spędzamy zdumiewająco mało czasu: bezpośredniego doświadczenia naszego życia. Nuda, panie. Sąsiadka podlewa pelargonie, ojciec poprawia daszek wózka, żeby Franiowi nie świeciło w oczy, dziewczyna na ławce z niebieskim tatuażem na chwilę odkłada telefon i wystawia twarz do słońca. Nuda. Nasza codzienność się nie klika. I często my sami zapominamy w nią kliknąć.

Angielskie pojęcie lived experience wyrasta z fenomenologii Edmunda Husserla i jego namysłu nad bezpośrednio przeżywanym doświadczeniem. Najczęściej tłumaczone jest właśnie jako „przeżyte doświadczenie”. Bezpośrednie doświadczenie życia – życia takiego, jakie wydarza się, teraz. Podnieś głowę. Rozejrzyj się po swoim „teraz”.

Może to spojrzenie pomoże ci odnaleźć jakąś trzecią trasę: nieobojętność wobec cierpień tego świata, ale też obecność w twojej codzienności? Może dzięki temu będziesz mieć więcej sił, żeby w nią wnosić spokój i pokój, których tak światu brakuje?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Dąb, czereśnia i świat