Byłam ostatnio na Prestiżowej Konferencji. Jednym z licznych występujących był tam współtwórca wartej miliardy firmy AI, zajmującej się syntezą głosu (czyli biorą tekst i zamieniają go na bardzo naturalnie brzmiący głos, którego właściciel nie istnieje). Jednym z wątków w rozmowie z technologicznym geniuszem było symulowanie empatii. „Jesteśmy w tym coraz lepsi!” – radował się geniusz. Na dowód publiczność mogła zobaczyć filmik z „rozmową”: sfrustrowany klient linii lotniczych dowiaduje się właśnie, że jego lot, dzięki któremu miał dotrzeć do domu na urodziny córki, został odwołany.
Dzwoni na infolinię i rozmawia z niezwykle empatyczną panią, która z przejęciem i fachowością znajduje lot alternatywny („nie możemy dopuścić do tego, żeby córka obchodziła urodziny bez taty!”). Pani oczywiście nie istnieje; jest syntetycznym głosem AI. I właśnie dlatego, kiedy filmik się kończy, publiczność zrywa się do braw. Brawa są długie i gromkie. Cudownie! Jak świetnie zasymulowaliście empatię! Słowo daję, uwierzyłem! Czy to można już kupić? Cena nie gra roli!
Osobiście nie klaskałam. Bo czemu miałabym przyklaskiwać? Że machina sapiens coraz lepiej podszywa się pod Homo sapiens?
Człowiek myśli o sobie jako o istocie podejmującej racjonalne i świadome decyzje (o sobie samym, bo już innych chętnie uznaje za szaleńców). Ci, którzy klaskali w zachwycie nad podrabianą empatią, nie myślą o tym, że niedługo ich mózg może uznać „asystentów AI” za ludzi. Tymczasem psychologia poznawcza opisuje ważne w tym kontekście zjawisko: nasze mózgi przez większość czasu pracują w trybie tzw. przetwarzania peryferycznego.
Kiedy przetwarzamy peryferycznie, podlegamy nieświadomym wrażeniom, skrótom myślowym. Jesteśmy bezrefleksyjni i odruchowi. Przeciwieństwem jest przetwarzanie centralne – czyli sytuacja, kiedy jesteśmy skupieni, analizujemy fakty, świadomie podejmujemy decyzje. Centralnie jesteśmy za prawami człowieka – ale kiedy nasz mózg słyszy sformułowanie „fala uchodźców”, dokonuje się w nim skojarzenie pomiędzy uciekającym przed wojną człowiekiem a niebezpiecznym żywiołem.
Oficjalnie jesteśmy za równouprawnieniem kobiet i mężczyzn, ale kiedy mówimy „poseł Nowak”, a nie „posłanka Nowak”, nasz mózg utrwala zapis, wedle którego „poseł” równa się „mężczyzna”. Kiedy przetwarzamy centralnie, wiemy, że ChatGPT nie jest człowiekiem – ale peryferyjnie (czyli na ogół!) nasz mózg reaguje na niego tak, jakby nim był.
Pomna tego zagrożenia, postanowiłam wprowadzić parę zmian w mojej „relacji” z czatem. Nie chodziło mi o to, żeby się od AI odciąć. Nie chcę być jak ci, którzy halucynowali poglądy Olgi Tokarczuk, krytykując ją, chociaż sami przeczytali mniej książek, niż ona napisała. Chciałam natomiast mądrze się ustawić wobec tzw. wyzwań naszych czasów.
Mózg chłonie świat poprzez język, a my sami możemy w pewnej mierze kształtować własną jego odmianę. Ja postanowiłam swój język wokół AI od-antropomorfizować. Czyli, w przeciwieństwie do gromko oklaskiwanych starań technologicznych magików, nie pomagać, a wręcz przeszkadzać technologii w podszywaniu się pod człowieka.
Zaczęłam od gramatyki. Jakiego rodzaju, z poziomu ducha, a nie litery, jest czat GPT? Oczywiste, że nijakiego. Postanowiłam więc, że zamiast „czat GPT” będę mówić „Sztuczne”; zamiast „czat mi powiedział” mówię „Sztuczne wygenerowało”, albo choćby „Sztuczne powiedziało”. Napisałam też Sztucznemu, żeby mnie nie chwaliło i nie wydawało z siebie komunikatów dotyczących własnych rzekomych uczuć. Żadnego „to będzie na pewno pyszne!”, żadnego „co za głębokie pytanie!”, żadnego „przykro mi, że zepsuły ci się wycieraczki w samochodzie”.
Napisałam Sztucznemu, żeby samo o sobie mówiło w rodzaju nijakim, co prowadzi do różnych gramatycznych ekwilibrystyk. Suma tych akrobacji doprowadziła jednak do tego, że mój mózg zdaje się lepiej rozumieć, co jest ludzkie, a co ludzkie nie jest.
I teraz mogę ruszyć do zabawy; napawać się niezwykłymi okolicznościami, które nam się przydarzyły. Bo są niezwykłe, te czasy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










