Reklama

Jak bronić demokracji

Jak bronić demokracji

22.12.2015
Czyta się kilka minut
Miłada Jędrysik: Zanim przystąpi się do walki o „słuszną sprawę”, warto uświadomić sobie własne słabości.
Manifestacja zorganizowana przez Komitet Obrony Demokracji, Łódź, 19 grudnia 2015 r. Fot. Łukasz Szeląg / REPORTER
T

To, że być może niesłusznie widzimy „ich” w gorszym świetle. I to, że „oni” widzą „nas” w gorszym świetle nie dlatego, iż są tacy wredni.

Niedawna scena przybycia uczestników Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę pod redakcję „Gazety Wyborczej” zasługuje na swojego Mrożka – który by ją narysował, nie opisał, bo lapidarna bezwzględność jego rysunków lepiej oddałaby absurdalny potencjał tej sytuacji. Oto naprzeciw procesji w większości starszych ludzi, sunących z religijną pieśnią na ustach i z obrazem Matki Boskiej na przedzie, stanęli pracownicy liberalnej gazety z transparentami w obronie wolności słowa w rękach, a w tle z głośników wspierały ich rację pieśni Jacka Kaczmarskiego. Tylko biało-czerwone flagi tak samo powiewały nad oboma zgromadzeniami, bowiem polski wiatr wciąż jeszcze jest apolityczny.

„Dwa plemiona”, jak lubią o polaryzacji naszej sceny politycznej mówić...

12499

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pozwolę sobie nie zgodzić sie z Autorka. Wiecej - twierdze, ze ma fałszywy oglad sprawy. Manifestujac przeciwko poczynaniom gangu, który objął władzę w Polsce, przeciez nie łudzilismy sie (my, czyli ja i moi znajomi), ze wywieramy na kogoś presję lub chcemy kogoś przekonać. W tym sporze równie dobrze maja racje wszyscy lub nie ma racji nikt, dyskusja jest bezcelowa. To jest spór cywilizacyjny, a nie polityczny. No i kto mogł sie przestraszyć nawet duzego tłumu ludzi z pokolenia, które w latach 80-ych walczylo z komuną...U władzy są ci, ktorzy z racji wieku, a takze postawy ideowej w latach 80-ych (bierni lub popierajacy komusza władzę) nie maja do tamtej walki zadnego stosunku uczuciowego, a jesli maja, to negatywny. Vide pan Morawiecki senior, który bardziej walczył z opozycja demokratyczną, jak z komuną, a i junior też, jako ze i młody, i popiera ojca. Poszlismy tłumnie na manifestacje, aby: policzyć, ile nas jest, a takze spojrzeć sobie w twarze i zorientować sie, kim jestesmy. Otóż wnioski z tego rozpoznania sa takie, jak przedstawia autorka: jesteśmy inteligencją o tradycjach walki o Polske i demokrację, i jest nas sporo. Nikt jednak nie będzie przekonywał tamtej strony do naszych racji, ponieważ oni tego nie rozumieja, a ponadto oni maja inne pryncypia i inne cele. Nie ma zgody, Mopanku, pomiedzy Soplicą etc. Problem, jak urzadzic kraj, zeby wszyscy sie w nim zmieścili. My wiemy, ale ta druga strona nie wie. Ta druga strona zna tylko język siły, a siła przeciez nie odpowiemy, bo to nie nasza specjalność. Ale możemy odpowiadać językiem, w ktorym jestesmy dobrzy: to bojkot i tzw. jezyk nienawisci, którego nie powinnismy sie bać. Ten język pozwala nazwać rzeczy po imieniu, opisać jedrnie sytuacje, a przede wszystkim wskazać, z kim rozmawiać nie ma sensu, a nawet nie trzeba. A przede wszystkim w przyszłosci pilnować, aby taki element został zmarginalizowany w przestrzeni publicznej.
Obrazek użytkownika Michał Stachura

kalina16 rozumiem Twój punkt widzenia i także popieram KOD. Ostatnio jednak mam takie przemyślenia: 1. Zarówno liberałów jak i ortodoksów w Polsce jest mniej więcej po równo 2. Choć nie uważam pomysłów PiS za dobre, czasem wręcz uważam za szkodliwe, to jednak pamiętajmy, że i my i oni robią to z miłości do Polski, w najgorszym przypadku by po prostu polepszyć sobie 3. Język ma moc i wszystko to co powiemy może kogoś drugiego zranić/obrazić/ośmieszyć lub zachwiać jego synapsami. Chodzi o to, że każda nasza akcja wywołuje u adwersarza reakcję, którą próbujemy wcześniej przewidzieć i sobie jakoś wyobrazić. Jeśli reakcje jest zgodna z naszymi oczekiwaniami utwierdza to nas niejako w tym że mamy słuszność a nie ta druga osoba. Jeśli na naszą zaczepkę zaś otrzymamy reakcję, której się nie spodziewamy (spokój, zrozumienie i nieodbijanie piłeczki) to już sama ta reakcja potrafi nas wytrącić z równowagi i przywrócić logiczne myślenie a'la "i ja i on jesteśmy Polakami" 4. Nie można chyba zbudować silnego państwa bazując na naszej nieomylności i dyskredytowaniu pomysłów opozycji. Teraz przykładowo widzę pojawiające się artykuły w prasie jak to PiS zgłasza projekty ustaw, które są jota w jotę takie jak chciała zgłosić PO za swojej kadencji. Przekaz jest jasny, PiS papuguje, nie ma swoich pomysłów. Jakoś nikt nie pochyla się nad faktem, jak PO przez 8 lat rządzenia konsekwentnie odrzucała wszystkie pomysły PiS nie analizując ich nawet dokładnie. Najtrudniejszym chyba zadaniem dla polityka to uznać, że druga strona też może mieć rację i fajne pomysły. Tu dobrze jak by taką rolę pełnił prezydent niestety na razie nie było takiego chyba a to co robi obecny to już w moim odczuciu urąga wszystkiemu.

Powiela Pan retorykę Autorki artykułu, którą ja odrzucam. Po pierwsze - kryterium "milosci Ojczyzny" nie jest zadnym kryterium, gdyż nie ma waloru uniwersalności, gdy mówimy o obywatelach uprawnionych do glosowania. Zwierze się Panu, ze ja nie odczuwam bynajmniej zadnej "milosci" i nie oczekuje tego również od moich oponentów. Glosując na partie A lub B głosuję w swojej sprawie. Chcę, aby miejsce, w którym zyję, miało się dobrze, a ja mogłabym zyć swobodnie realizując moje pasje, zainteresowania i potrzeby. Przydałoby się tez nieco tzw. dobrobytu, ale skoro nie jest mi to pisane, trudno, wytrzymam. Będę więc z całą mocą zwalczać ludzi, którzy zamierzają mi to odebrać, jak to ma miejsce dziś. I nie pytam też, czy maja jakąś mityczną "rację", bo nie o racje mi chodzi, ale jak rzekłam wcześniej - o mój komfort psychiczny i materialny, który powinien być również udziałem wszystkich tych, którym na tym zależy. Stronie przeciwnej tez zależy na komforcie, ale całkowicie innym. Dam drobny przykład: o ile ja jestem człowiekiem Europy i swiata, kocham podróże, kocham poznawać ludzi, ich zwyczaje, nic mnie nie dziwi, nic mnie nie drazni, ani nie odrzuca, znam języki, w których czytam wspaniałą literaturę światową etc., strona przeciwna, to ludzie grajdola, którzy niczego nie wiedzą, niczego nie widzieli, a najgorsze jest to, ze niczego nie chcą się dowiedzieć, ani zobaczyć. Nie czytają niczego poza Pop-cornem, tylko oglądają mecze w telewizji, seriale i programy typu "Gotuj z nami". Porozumiewaja się szczególna odmiana jezyka polskiego, w której nie obowiazuje ani gramatyka, ani ortografia, co widać na forach. Istnienie takich jak ja powoduje ich furię. Twierdzą, ze "kwiczymy, bo nas się odciąga od koryta" etc. Po prostu znaja tylko taka perspektywę, bo tak ich nauczono i lepiej nie będzie. Czy ja mam się zastanawiać, czy oni maja racje? Maja rację oczywiście, mają SWOJĄ rację, która ja kategorycznie odrzucam i zrobie wszystko, aby ich zmarginalizować w przestrzeni publicznej.

Jeśli przyjrzeć się uważnie dyskusjom w naszym Sejmie to łatwo zauważyć, że to posłowie/posłanki Prawicy "masakrują" PO i Nowoczesną, a nie odwrotnie jak by to się mogło wydawać obserwując wypowiedzi ekspertów ze źródeł mainstream'u. Muszą nas niepokoić wysokie notowania Nowoczesnej, która w pracy merytorycznej w naszym parlamencie jest praktycznie nieobecna. Bardzo pięknie podsumował Nowoczesną przed kilkoma dniami Patryk Jaki: "Twierdziliście, że przyszliście do Sejmu aby ciężko pracować. Ano zobaczmy jak się rzeczy mają. Ilość zgłoszonych przez Nowoczesną projektów ustaw: zero. Ilość wniosków o przerwę w obradach: 120 - prawdziwy rekord świata." Petru bije rekordy popularności. Sterowana medialnie promocja nowych politycznych liderów przynosi zaskakujące efekty.

Szczęśliwie nie jestem posłanka w Sejmie, ale powiadam szczerze: gdybym była, poszłabym na bojkot i obstrukcję. To nie jest Sejm, w którym można prowadzic merytoryczne dyskusje. Trzeba te zgroze po prostu przeczekać, a nie zgłaszać projekty.

Konstytucja RP nie przewiduje czegoś takiego.

Wprawdzie nie jestem prawnikiem, ale już słyszałam głosy moich znajomych, ze w obecnej sytuacji, kiedy konstytucja i inne ustawy w sposób jawny i z premedytacja zostały podeptane, to tak jakby te prawa przestały obowiązywać.

To może członków francuskiej Rady Konstytucyjnej od razu na gilotynę, bo rozpatrują tylko po ok. 20 spraw rocznie? Gdyby nawet kolejne manipulacje Ziobry zawierały jakiś ślad racji - nie ma to już ABSOLUTNIE ŻADNEGO znaczenia. Po dotychczasowych PiS-owskich przestępstwach przeciw umowie społecznej, konstytucji, regulaminowi sejmu i dobrym obyczajom każda kolejna próba dyskredytacji, deptania, pomniejszenia trybunału konstytucyjnego będzie jedynie zwiększać autorytet tegoż trybunału, a umniejszać resztki autorytetu instytucji, które obsiadł PiS. I nic na to nie poradzą wykrzykniki... Trybunał nie jest związany w działaniu tym nowym bezprawiem i orzeka według dotychczasowych zasad. Jeśli spróbujecie go fizycznie zablokować, naruszyć nietykalność osobistą lub inaczej uniemożliwić pracę sędziów, pojadę do Warszawy i postaram się zrobić to samo z waszymi tzw. parlamentem, rządem i prezydentem - choćbym w następstwie tego kroku miał zostać na jakiś czas PiS-owskim więźniem politycznym.

Panie Greggu, proszę tego nie robić. Szkoda Pana na tę bande gangsterów. My tu na razie im obrzydzimy zycie, a potem się zobaczy. Przyjdzie czas powszechnego bojkotu i odmowy społecznej. Banda zacznie się wewnętrznie różnicować, co ułatwi zmiecenie jej jednym ruchem.

Daleki jest mi na razie osobisty winkelriedyzm, Pani Kalino. Liczę, że jeśli dojdzie co do czego, nikt z nas nie będzie musiał stawać samemu... W dłuższej perspektywie obawiam się czegoś zupełnie innego - że zamordyzm i gangsterka obecnej "grupy trzymającej władzę", ostentacyjnie zasłaniającej się hasłami prosocjalnymi, na dekady skompromituje i zablokuje rzeczywistą "dobrą zmianę" przemyślanych, kompleksowych reform prospołecznych (bez pakietu z autorytaryzmem i rewanżyzmem), skaże nas na kolejną politykę "ciepłej wody w kranie", i stworzy alibi dla dalszych nieczystych układzików w kręgach biznesowo-politycznych...

Jest Pan młody, wiec Pan nie pamięta, jak się lud szykował na komunę. Tez czas się wlókł niemiłosiernie, ale cóż to znaczy wobec wieczności...Niewatpliwie w najbliższym czasie mamy, jak mawiał Clint Eastwood, prze...ane

Podobnie, nie życzę sobie ingerowania w wewnętrzne sprawy demokratycznego kraju jakim jest Polska przez inne kraje UE. Przypominam, że politycy UE unikają jak ognia krytykowania Chin, Arabii Saudyjskiej i wielu innych krajów świata gdzie mamy do czynienia z krwawymi dyktaturami i łamaniem podstawowych praw człowieka na co dzień. Obawiam się, że pańskiego życzenia aby zostać więźniem politycznym IV RP nikt nie spełni. Może pan gadać do rzeczy albo od rzeczy albo histeryzować od rana do świtu dnia następnego. Nie sądzę aby minister Kamiński wkroczył siłowo do redakcji jakiejś gazety jak to miało miejsce za czasów PO. Nie pytam nawet czy pan wtedy protestował. Hipokryzją śmierdzi tu na kilometr.

Wewnętrzne sprawy Francji pana nie interesują, ale wewnętrzne sprawy Niemiec już jak najbardziej - zwłaszcza, kiedy dają się użyć do demagogicznych manipulacji tego czy innego PiS-owskiego działacza. Podziwiam za to grację, z jaką swoje nagłe désintéressement próbuje Pan (trochę nie na temat) sprzedać jako obronę suwerenności Polski. Osobiście jestem za tym, aby kraje UE (i sama UE), krytykowały zarówno Chiny, Arabię, jak i Polskę, którą Pan ustawił w tak szacownej kompanii - zwłaszcza Polskę, bo od jej kondycji zależy najbardziej mój własny los. Liczę nawet na szeroko pojęte sankcje wobec puczystów u władzy. Więc mamy już tu 1:1. Oczywiście, że nie będzie żadnych więźniów politycznych - będą co najwyżej pospolici przestępcy, siedzący za zakłócanie miru domowego i huligaństwo. W PRL władza też bardzo się starała, aby nie dostrzegać ideowego komponentu "przestępstw". Z reszty pańskich wynurzeń na temat wzorowego demokraty Kamińskiego rozumiem to, że pomysł wyrzucania sędziów trybunału na zbity pysk na ten moment upadł.

Wyrzucenie na zbity pysk nie wchodzi w rachubę, w żadnym razie. Można Ich co najwyżej delikatnie zachęcić do cięższej pracy tak aby udało się chociaż zbadać sprawy starsze jak dwuletnie. Mam wrażenie, że właśnie tego typu działania, czyli zachęcanie do pracy, budzą największy opór sędziów. Przykład niemieckiego sądu konstytucyjnego, skoro już się pojawił, jest jednak dość inspirujący. Niemieccy sędziowie działają na prowincji w Karlsruhe i nie wyrywają sobie z tego powodu włosów z głowy. Ponadto funkcjonują tam względnie stałe parytety - podobną liczbę sędziów wybierają SPD oraz CDU/CSU. Przypominam, że u podłoża polskiego kryzysu konstytucyjnego leży pazerność "prodemokratycznej" Platformy Obywatelskiej, która uznała, że 12-stu sędziów z 15 to przesadna skromność i bardziej akuratnie będzie 14/15. Zgaduję, że wtedy pan jeszcze nie protestował. A szkoda, bowiem zyskałby pan więcej szacunku zwłaszcza u siebie samego ( w swoim sumieniu ). Sposób procedowania nowych ustaw przez PiS budzi moje zastrzeżenia, ponieważ, w przeciwieństwie do "demokratów ostatniej godziny", nie pociąga mnie myślenie plemienne i lubię ład osiągany w możliwie szlachetny sposób. Jednakże obca jest mi także idea chaosu-bigosu na złość Kaczyńskiemu, którą reprezentują KODowcy. Niektóre media podają, że wicepremier Morawiecki opracował projekt, który ma uratować 9 miliardów euro dotacji unijnych. Kogo by to jednak obchodziło ( oprócz mnie ) ? Wszyscy ( oprócz mnie ) solidaryzują się z biednym prezesem Trybunału i zdają się wołać: Je suis Rzepliński.

W odpowiedzi przypominam po raz kolejny, że pazerność PO w sprawie miejsc w trybunale to nie żadna wszechogarniająca przyczyna obecnego stanu rzeczy, lecz zaledwie żałosny pretekst dla PiS-owskiego zamachu stanu. PO mogła przypuszczać, że postępuje wbrew konstytucji, ale kiedy trybunał to potwierdził, PO pokornie przyjęła wyrok i nie szumi. PiS tym bardziej mógł przypuszczać, że postępuje wbrew konstytucji (nie mówiąc już o pogwałceniu innych norm), ale kiedy trybunał to potwierdził, PiS postanowił wyrok blokować, ignorować, aby następnie zrobić w samym trybunale porządną rozpierduchę, bo wyroki są nie po jego myśli. W kontekście powyższego ów nagły wzrost "etyki pracy" w PiS w stosunku do trybunału konstytucyjnego nie mogę wziąć za nic innego jak tylko kolejną próbę dyskredytacji trybunału, mającą przykryć działania zmierzające do jego paraliżu. Niech Pan więc raczej skończy z tymi porównaniami między działaniami obu ugrupowań, bo już dawno zrobiło się to niesmaczne. Radzę zadbać o szacunek dla siebie. Miękkie frazesy, które Pan cedzi przez zęby, o jakichś "zastrzeżeniach co do sposobu procedowania" przez PiS na niewiele się zdadzą.

Wiem, że w to trudno uwierzyć wielu Polakom ale tak jest. To nie Trybunał Konstytucyjny ustanawia prawa dla obywateli RP. Poza tym wypadałoby aby Trybunał Konstytucyjny, a zwłaszcza jego prezes poważnie traktowali polskie prawo. Zwłaszcza oni !!!!!!! http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/prof-genowefa-grabowska-ustawa-o-trybunale-jest-obowiazujacym-prawem,606610.html

A Pan znowu bardzo "na temat"... To chyba Panu jest trudno zrozumieć sądowniczą, a nie wykonawczą, rolę trybunału, ale dla PiS-owców trybunał będzie wykraczał poza swoje kompetencje tak długo, aż nie stanie się bezwolnym narzędziem w ich ręku. Miliony pozostałych ludzi w tym kraju nie mają z tym rozróżnieniem problemu. Wspaniale, że trybunał zdecydował się orzekać w dotychczasowym składzie i w oparciu bezpośrednio o konstytucję. Ustawa o trybunale ma umożliwiać i usprawniać jego pracę w zgodzie i harmonii z konstytucją i samymi sędziami, a nie paraliżować działania trybunału wbrew i przeciw samym sędziom i konstytucji. Cynizm i perfidia PiS w przy konstruowaniu najnowszego gniota polega na tym, że zaatakowano trybunał prawem, demoralizując prawo, tak aby uniemożliwić trybunałowi sprawowanie konstytucyjnej kontroli nad samym prawem. To że twórcy konstytucji nie przewidzieli explicite takiej nieumiarkowanej perfidii jednej partii, dążącej do zablokowania trybunału w sytuacji patowej, nie oznacza, że trybunał ma wystąpić przeciw duchowi konstytucji i zgodzić się na stłamszenie. O jednym mogę Pana zapewnić - co by się dalej nie działo, trybunał konstytucyjny (z jego przewodniczącym) stał się już i pozostanie dla mnie niekwestionowanym symbolem oporu ustroju i państwa przeciw pisowskim zamachowcom!

Chcemy przestrzegać polskiego prawa i żądamy tego samego od wszystkich obywateli Rzeczpospolitej Polskiej. Lub jeśli pan woli: "Co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu." Jeśli nawet pani profesor Grabowska z lewicy do pana nie trafia ze swoją prostą i rzeczową argumentacją to ja już chyba pójdę spać.

Panie Plainduncan, czy Pan naprawdę jeszcze nie dostrzegł, ze prawo w Polsce zostało obalone i już nie obowiazuje? I nie spowodowali tego zadni "anarchiści", ale puczyści PiS-owscy, którzy tak działają niezależnie od tego, czy to Ameryka Łacińska, czy Korea Północna, czy Bialorus

Zastanawiam się, Pani Kalino, czy nie doszliśmy już do momentu, w którym decyzje administracyjne, uchwały, ustawy grupy zamachowców z PiS przestają dłużej obowiązywać obywateli tego kraju. Nie jest tak, że ci, którzy łamią bezczelnie prawo w jednej sferze mają prawo oczekiwać posłuszeństwa w innych sferach. Konstytucja przewiduje, co prawda, trybunał stanu dla takich jak oni, ale konstytucja nie przewidziała skali i kierunku zagrożenia - tego, że zamachowcy mogą od wewnątrz i pozakonstytucyjnie wywrócić porządek ustrojowy zanim przed trybunał trafią. Konstytucja nie pozostawiła więc obywatelom explicite żadnych środków obrony przed zamachowcami, lecz czy to nas powinno osadzić w miejscu?...

Zamiast kolejny raz rzucać slogany nie na temat odpowiedziałby Pan choć raz merytorycznie i na argumenty. Jeśli bezprawie jednej grupy - rządu, sejmu, senatu, prezydenta - próbuje uniemożliwić trybunałowi korzystanie z jego konstytucyjnych praw i spełnianie konstytucyjnych obowiązków, a także uniemożliwia naprawienie tej chorej sytuacji, bo tworzy pat prawny, nie przewidziany przez twórców konstytucji (ustawa przeciwko konstytucji), to wówczas trybunał ma wręcz obowiązek wyjść z tego pata, tej blokady i orzekać w oparciu o akt wyższej rangi. Dlatego wynurzenia "pani profesor Grabowskiej z lewicy" mnie nie ruszają, a już analogia do ruchu drogowego po prostu ją ośmiesza, gdyż sędziowie trybunału podlegają tylko konstytucji w sprawowaniu swojego urzędu (art. 195, par. 1 konstytucji), a nie w przejażdżkach samochodem. Ale w porządku - może Pan spać dalej.

Duda oddaje prezydenturę Komorowskiemu, Szydło - Schetynie, a PiS przechodzi do pozbawionej głosu opozycji ?

Komorowski nigdy nie będzie już prezydentem, Schetyna nigdy nie będzie premierem, a PiS nigdy nie będzie już w miarę normalną opozycją. Nie ma powrotu do polityki sprzed zamachu. Po wypadkach ostatnich dwóch miesięcy nadziei na ugodę i kompromis nie widzę żadnych. Ze swojego przykładu mogę powiedzieć, że o ile PiS miał na początku jakieś szanse na przełamanie mojej nieufności i uzyskanie jakiegoś ograniczonego zaufania, to stracił je już bezpowrotnie. Ponieważ PiS nie rozpisze z własnej inicjatywy nowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych, które przegrałby w podskokach, nie sądzę, aby obecny kryzys udało się zażegnać inaczej niż "na ulicy" - albo władza zostanie zmuszona obstrukcją jej zarządzeń i protestami do ustąpienia, albo protesty i obstrukcja zostaną zgniecione w zamieszkach przez służby siłowe wsparte przez pisowskie kontrmanifestacje i nacjonalistyczne grupy paramilitarne. Nie podejmuję się dywagacji, jakie państwo powstanie w obu przypadkach. PiS, zdaje się, liczy na trzeci scenariusz - protesty przeciw rozmontowywaniu ustroju i przejmowaniu kolejnych sfer państwa będą coraz słabsze (albo utrzymają się na niegroźnym poziomie), a bezczynność umiarkowanych przeciwników obecnej władzy da się kupić pewnymi reformami w pakiecie z pisowskim szaleństwem. Mam nadzieję, że tak się nie stanie. A nawet gdyby - i tak będę protestował.

Boję sie, że czeka nas to, co zwykle w takich przypadkach w krajach o małym stopniu utrwalenia demokratycznego ustroju: zamach wojskowy i rządy junty na lata

Nie oglada Pan telewizji. Już praktycznie zostali wyrzuceni. Proszę przyjąć moje serdeczne gratulacje.

Był rok 1968, letnia sesja na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Nasz kolega Adam Michnik już dawno był relegowany, a inni koledzy właśnie wyszli z pudła. Zdawałam egzamin u faceta, który nazywał się Szaflik, a przedmiot zwał się Wiedza o Polsce i swiecie współczesnym, czy coś w ten deseń. Facet był "czerwony" do obrzydliwości, a oceniał studentów po "twarzy". Ja niestety miałam twarz zdecydowanie "burżuazyjna", co sprawilo, ze koleś stawał na glowie, żeby mnie oblać. Wreszcie spytał mnie o wybitnie burżuazyjny i głęboko niesłuszny wynalazek, jakim są ciała pozaparlamentarne w rodzaju rozmaitych Trybunałów Konstytucyjnych. Ja, pierwsza naiwna, zaczęłam referować ich funkcje kontrolne wobec ciał tak przypadkowych, jakimi sa wybrane przez przypadkowych matołów parlamenty - i zaczęło się! Wysłuchałam wszystkich tych inwektyw pod adresem instytucji Trybunału, którymi szermuje obecna grupa puczystów. A już myślałam, ze takie indywidua i ich "kulturę polityczna" mam za sobą!

jednej tylko Gazety. Moja 18-letnia siotra proponuje podobny poziom dyskusji, tylko po drugiej stronie, z czego mogę wnosić, że 16 przy pani imieniu to przypuszczalnie pani wiek. Jeśi pani "zrobi wszystko", to po co pisać komentarze? Lepsze są czyny, możecie np. wzajemnie wytarmosić się za włosy. Cool! PS. A takie artykuły jak wyżej - cenne. Uczą myślenia.

Akurat w tej sprawie mój wiek nie ma znaczenia. Znaczenie ma temperament i doświadczenie. Moje doświadczenie nauczylo mnie, ze z takimi nie ma co się cackać i prowadzic dialog. Gdyby w 2007 zdelegalizowano PiS, może byłoby dziś normalniej?
Obrazek użytkownika Michał Stachura

Zgadzam się, że wiek nie ma tu znaczenia tylko to co kto ma do powiedzenia. Z drugiej strony jeśli faktycznie 16 to Twój wiek i piszesz o tym czego nauczyło cię twoje doświadczenie... ech czas już się zawijać chyba :)

Co znaczy "zawijać" w pańskim slangu mlodziezowym? Przystapić do energicznego działania? Niewatpliwie słuszna propozycja:)))

Z pewnym zdziwieniem czytałem Pani komentarze pod tym artykułem i już się miałem odezwać i zarzucić pani jakieś fobie, nietolerancję itp. Szczęśliwie przemyślałem to, przeczytałem artykuł p. Miłady Jędrysik raz jeszcze i pragnę życzyć Pani wszelkich łask Bożych w tym nowym 2016 roku. Niech przyjście na świat Chrystusa przyniesie tak Pani, jak i mnie, pokój, radość, nadzieję i miłość. Byśmy mogli, gdyby zdarzyło nam się być na tej samej Mszy świętej, szczerze powiedzieć sobie "Pokój z tobą", gdy kapłan do tego wezwie.

Całkowicie się solidaryzuję z Panią Kalina16. Owszem, podać herbatę zziębniętym, jak najbardziej. Ale nie mam powodów, żeby uznawać ich poglądy za równoważne. Szczególnym zjawiskiem jest dla mnie polonia zagraniczna, są wśród nich ludzie wykształceni, co nie oznacza, że widzą podobnie jak ja. Spotkałam się nawet z argumentem, że z oddali widać bardziej perspektywicznie, lepiej. Jest też zjawisko powtarzalności argumentu "dość już nakradli", w końcu niektórzy liberalni zaczynają wątpić "a może coś jest na rzeczy?". Ręce opadają! Pozostaje nam robić swoje.

Zgadzam się z autorem. Oczywiście, że nie można używać argumentów i działań w ciągłej eskalacji. Ale nie widzę żeby taktyka Gandhiego była odpowiednią dla Polski. Trzeba dać odpór siłom ciemności i ciemniakom. Nie ma zgody na to żeby PiS owcy robili nam gębę wrogów ludu, Polski, złodziei i zdrajców. Tym bardziej że ich bezwstyd jest jawny. Aferzysta senatorem, prokurator moralizatorem i bojownikiem o wolność i demokrację itd itd. Niestety ich zwolennicy są ślepi. Potrafią połknąć każdą brednię i plugawe oszustwo.

Ma rację nie tylko dlatego, że taki język rani: również dlatego, że to dla KODu droga do samozagłady. Tylko zrozumienie drugiej strony może doprowadzić do zwycięstwa demokracji, bo demokracja ze swej istoty sprzeciwia się myśleniu spod znaku "my wiemy lepiej, co jest dla was dobre". Nie ma demokracji, jeśli nie ma dialogu. Przykład z herbatą najlepiej pokazuje, że to nie utopia, tylko jedyna droga.

Zrozumienie drugiej strony...co do mnie - druga strone rozumiem az za dobrze:)))

Czytając Pani artykuł, tak się zastanawiam co się z nami stało?. Zawsze stałem na stanowisku, że Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, i tych z lewa i tych z prawa, i dla każdego znajdzie się miejsce. Jestem zwykłym obywatelem, nie należę ani do KOD-u, ani do klubu "Gazety Polskiej". Jestem zmęczony nieustanną walką o "lepszą Polskę", którą albo się naprawia, albo się zmienia. Mamy demokrację,więc "respect yourself". Zamiast pracować chyłkiem w Sejmie po nocach i forsować różne niedopracowane i budzące aż takie protesty ustawy jedną większością, czas się chyba zastanowić. Może warto by wszystkie siły usiadły do nowego "Okrągłego Stołu", by wspólnie dojść do porozumienia. Sytuacja jaka się kumuluje w kraju może doprowadzić do tego że mówiąc kolokwialnie po prostu "weźmiemy się za łby". A po co nam to?. Po to żeby np. Rosja miała uciechę że w Polsce trwa kłótnia i jazgot?. W historii już wykazywaliśmy się rozsądkiem, w duchu liczę że i teraz tak będzie, bo Polska jest tego warta. Bo wierzę że każdy, nawet nie wiadomo jak długo trwający spór warto zakończyć zgodą. I tego bym sobie życzył i nam wszystkim w Nowym Roku.

Pan zakłada, ze "tamtej" stronie zależy na wspólnym dobru, na spokoju etc. Ja twierdze, ze jest wręcz przeciwnie. A ze dziś Putin zaciera raczki, to tez nie jest w moim przekonaniu przypadkowe.

Widzę tu pewien powszechny bład w myśleniu polegający na ujednolicaniu obu zantagonizowanych grup. 1. Popierający obecną władzę to ludzie ubodzy, niewykształceni. - zapewne i tacy tam są, ale sama znam popierajcych PiS prawników, przedsiębiorców i lekarzy. Powodzi im się świetnie. Dodajmy do tego fenomen zza oceanu, czyli ogromne popracie PiS przez naszych rodaków w USA i cały ten sielski obrazek Polski biednej, starszej i niewykształconej runie. NB, moja 90-letnia babcia nie popiera i nigdy nie popierała PiS. 2. Demonstrują beneficjenci obecnego systemu (zamożni, wykształceni) i ludzie młodzi - pewnie to zależy od miasta, w którym były demonstracje, ale w moim większość wyglądała przeciętnie - ot taka polska niższa klasa średnia, łatwa do odróznienia od ludzi z zachodu. Sporo było ludzi starszych, prawie w ogóle młodych. Ergo: jesli wychodzimy od błednych przesłanek, to szanse na prawidłowe wnioski zbyt duże nie są.

Młodzi ludzie, wychowani przez szkoły III i IV RP głosowali na Kukiza. Mój ojciec był w swoim czasie przerażony poziomem swiadomosci obywatelskiej swoich dzieci uczęszczających do szkół PRL-u. Gdyby ujrzał poziom wychowania obywatelskiego i wiedzy historycznej obecnej młodzieży, chyba wróciłby do grobu.

Nie tyle na Kukiza co szerzej na skrajną prawicę np. na Korwina czy wcześniej na Ruch Narodowy. Młodzież w zdecydowanej większości jest skrajnie prawicowa pokazują to wszystkie badania, a także wysoka frekwencja na Marszu Niepodległości (wyższa niż na obu marszach z początku grudnia). PiS i Kukiz nawet teraz wśród młodzieży mają łącznie 65 % poparcia. Ostatnio takie poparcie wśród młodych partie skrajnie prawicowe miały jeszcze w II RP, ale wtedy mieliśmy całkiem inne realia wewnętrzne i zewnętrzne. Co do poziomu szkół i świadomości obywatelskiej to niestety jest to wina wszystkich rządów po 1989 r. Teraz zaś politycy wchodzący w ich skład zbierają to żniwo.

Młodziez jest beznadziejnie głupia, a nie prawicowa. Prawicowość, lewicowość...to wymaga zastanowienia się na pewnym poziomie ogólności i wyrobienia sobie opinii. Jak jednak ci młodzi prawie-analfabeci mogli wznieść się na takie wyzyny, skoro nie uczyli się ani historii, ani historii literatury polskiej i powszechnej, ani jezykow na tyle, aby mogli samodzielnie zdobywac wiedze w języku innym niż polsko-kibolski?

Nie jest głupia, a po prostu bardzo sfrustrowana, żeby użyć jeszcze bardziej dosadnego słowa. Są lekceważeni przez każdą partię, która rządziła po 1989 r. teraz ich gniew skupia się na PO,a za jakiś czas odwrócą się od PiS bez dwóch zdań. Są lekceważeni też cały establishment, że przypomnę słowa pewnego autorytetu medialnego po I turze wyborów prezydenckich, który mówił, że modlił się by Ci gówniarze wyemigrowali z kraju. Nieprawdą jest też to, że tylko słabo wykształceni młodzi popierają takie partie. Również studenci i absolwenci i to renomowanych państwowych uczelni w znacznej części popierają Korwina, Kukiza czy narodowców. Nie mam też wątpliwości kogo rozczarowana PiS młodzież poprze w następnych wyborach. Oni akurat w przeciwieństwie do starszych pójdą jeszcze dalej w prawo i poprą albo Korwina albo na Kukiza czy nacjonalistyczne popłuczyny po nim, wprowadzając obie partie do parlamentu.

Na złość babci odmrożę sobie uszy:)) Trudno taka postawe chyba nazwac racjonalną, dlatego nadal twierdzę, ze ci, co głosowali na Kukiza (nie na PiS - PiS to jednak pewien program, który można poprzeć, jeśli nam po drodze), mają jedynie część czynnych szarych komórek. Pewien mój znajomy zrobił porównanie tej sytuacji do wyboru aktorów Raegana i Schwarzeneggera. Niestety, ale pudło. Ci panowie prócz kariery aktorskiej przez lata poswiecali się polityce i ruchowi zawodowemu. Pan Kukiz natomiast wyłącznie ćpał, klął i robił zadymy. I dziś ten menel jest w parlamencie języczkiem u wagi. Zgroza.

Zgadzam się Kukiz nie miał i nie ma żadnego programu to po prostu był sfrustrowany jak większość młodych obecną polityką. Swoją pozycję zawdzięcza właśnie tym, że kreował się w kampanii prezydenckiej na "zwykłego Polaka" sfrustrowanego tym co go otacza, że jest taki sam jak oni. Wyborcy PiS nie zwracają uwagi na program przynajmniej nie tak dokładnie. Głosy, które dały ostatnio władzę PiSowi były raczej nie za PiS, a tylko swoistą czerwoną kartką dla PO za 8 lat rządów. Kukiz w ostatnich latach gdy nie szło mu już na estradzie też poświęcił się działalności społecznej. Od kilku lat był działaczem ruchu na rzecz JOW, w 2014 r. został posłem do Sejmiku Dolnośląskiego. Zgadam się, że w Sejmie Kukiz obecny będzie najpewniej tylko jedną kadencję, a wejście do Sejmu to szczyt jego możliwości.

Kaczyński podeptał możliwość kompromisu. PiS trzeba zwalczać w każdy legalny i obywatelsko uzasadniony sposób.

Proszę sobie przeczytać co Konstytucja RP mówi o kompetencjach Sejmu, Senatu i Prezydenta RP i zacząć wreszcie traktować poważnie w/w instytucje. I jeszcze raz powtórzę bo warto. Niemiecki Sąd Konstytucyjny rozpatruje ponad 8 tys spraw w roku, polski Trybunał Konstytucyjny ledwie 500 spraw. Na miejscu prezesa Rzeplińskiego podałbym się do dymisji, a następnie spalił ze wstydu za spowodowanie kryzysu w Polsce.

Chyba zaczynają się Panu mylić nazwiska i osoby. Ale to zrozumiale. Dawno już nie było w Polsce autorytarnego puczu. Nie w naszym pokoleniu w każdym razie.

:)

Polska jest tak pieknym krajem ale te rozgrywki polityczne, jak mowi moj znajomy - "bez pollitra nie rozgryziesz". I cos w tym jest.

A Pan służbowo? To chyba dzisiejszy przekaz PiS.

Strony

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]