JACQUES OFFENBACH, „ROMANTIQUE"

Czyta się kilka minut

To wielce osobliwa płyta. Lekko dziwna. Finezyjna. Fantazyjna. Energetyczna. To, że wielki Marc Minkowski ma słabość do Offenbacha, wiedzieliśmy od dawna. Od lat prowadzi w paryskim teatrze Châtelet Offenbachowski cykl, a przedstawienia "Pięknej Heleny" czy "Wielkiej Księżny Gerolstein" (w reżyserii Laurenta Pelly'ego, tak, tego samego, z którym Minkowski zrobił arcyśmieszną "Plateę" Rameau!) są oblegane. Na półce trzymam CD z "Orfeuszem w piekle" - w świetnej obsadzie: z Natalie Dessau, Patricią Petibon, Véronique Gens czy Ewą Podleś. Trzymam, bo dlaczego nie. Ale słuchać Offenbacha? Tak na co dzień?

Minkowski uwielbia dzieła-hybrydy. Muzykę złożoną z czasem wzajemnie do siebie nieprzystawalnych kawałków, niby osobnych fragmentów, z których tylko kilku wie, jak złożyć całość. Jak stworzyć dzieło. Ten Offenbach jest "czysto" instrumentalny (z "Orfeusza w piekle" słyszymy jedynie uwerturę, z opery "Rusałki Renu" uwerturę i balet-wielki walc). Największe zadziwienie przychodzi jednak wraz z "Koncertem wiolonczelowym". Przecież tylko nieliczni wiedzą, że Offenbach był obiecującym kompozytorem estetyki romantycznej, uznanym wiolonczelistą (grywał z Franciszkiem Lisztem, Antonem Rubinsteinem, Friedrichem von Flotowem). Nazywano go nawet "Lisztem wiolonczeli".

"Koncert" jest trzyczęściowy; nazwany "wielkim", w podtytule: "militarnym". To jego pierwsze nagranie zapamiętamy na długo dzięki Minkowskiemu. I dzięki świetnej grze Jérôme'a Pernoo. To nie jest muzyka lekka, łatwa i przyjemna do grania. Offenbach najeżył ją wieloma technicznymi pułapkami. Wiolonczelista musi czasem biec na złamanie karku, skacząc po rejestrach, po kilka stopni na raz, w dzikim pośpiechu. A w środkowym Andante musi wyśpiewać cały liryzm i słodycz, bo ta muzyka na nic innego nie pozwoli. Minkowski także. Kontrasty uczuć i emocji pod jego ręką znów zwalają z nóg.

Tak, lubię Minkowskiego. Tak, uwielbiam to, co robi z muzyką. Ale w tym przypadku jestem wściekły. Bo o tym, że Offenbach stanie się nieodłącznym elementem naszego codziennego życia, nie myślałem nigdy. Boję się, że polubimy wszystko, co na pulpit położy Minkowski. Tylko co?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2007