Ile razy nie zadzwoni listonosz

Protest listonoszy w pierwszych dniach właściwie nieodczuwalny, potem dokuczliwy dla instytucji korzystających na masową skalę z usług Poczty Polskiej, powoli dał się we znaki każdemu z nas. Nie wszystko da się przesłać esemesem czy e-mailem. Media prześcigały się w poszukiwaniu kolejnych emerytów i rencistów, którzy z winy strajku nie otrzymali pieniędzy i, na przykład, nie mogli wykupić potrzebnych im leków.
Czyta się kilka minut

Przeciągające się rozmowy protestujących z kierownictwem Poczty zaszkodziły wizerunkowi zarówno tej firmy, jak i samych pracowników. Okazało się bowiem, że akcja strajkowa nie była skoordynowana, strajki wybuchały spontanicznie albo przyłączali się do nich inni pracownicy poczty, a gdzie indziej (w Krakowie) same gasły. Jeśli od poniedziałku Poczta nie zacznie funkcjonować normalnie, sympatia dla protestujących może wyparować. Postulaty listonoszy - zwłaszcza te dotyczące czasu pracy i obciążenia dodatkowymi usługami - są zrozumiałe. Także, zdaje się, dla dyrekcji Poczty, która gotowa jest szukać porozumienia (od poniedziałku przy pomocy mediatora). Kością niezgody pozostają pieniądze. Ale i tu stanowiska się zbliżają. Czy zatem wszystko jest na dobrej drodze? Nie. Warunki pracy listonoszy nie były tajemnicą. Kierownictwo Poczty przespało czas na wewnętrzną reformę. Dziś nikt już nie wytłumaczy listonoszom, że odciążenie toreb czy skrócenie czasu pracy to też forma podwyżki. Teraz realizacja postulatów płacowych uczyni Pocztę jeszcze mniej konkurencyjną (Poczta Polska, w przeciwieństwie do prywatnych firm, musi utrzymywać także nierentowne "okienka" w wielu zakątkach kraju).

Z takiego obrotu spraw mają prawo cieszyć się firmy, które już konkurują z Pocztą - na rynku ulotek - lub czekają na nieuchronną liberalizację rynku wszystkich usług pocztowych, by pełną parą włączyć się do walki o klienta. Państwowy moloch nie musi być przeciwnikiem trudnym: na rynku przesyłek kurierskich wypadł już z gry.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2006