Ideały i korporacje

Zakony dzisiaj. Ciemnogród czy awangarda? - tak właśnie zatytułowano sesję zorganizowaną przez Szkołę Formatorów przy Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum w Krakowie (30 czerwca).
Czyta się kilka minut

Do debaty zasiedli przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, bp Andrzej Dzięga z Sandomierza; s. Urszula Borkowska, urszulanka i profesor historii KUL; s. Julia S. Bakalarz, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr św. Dominika i członkini Konsulty Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych; ks. Adam Boniecki, niegdyś generał zgromadzenia marianów; ks. Alessandro Manenti, profesor Instytutu Psychologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, autor publikacji poświęconych zakonom, m.in. wydanej ostatnio przez WAM książki “Żyć ideałami. Między lękiem a pragnieniem", oraz ks. Krzysztof Dyrek, wieloletni formator jezuitów, a obecnie ich prowincjał. Popołudniu głos zabrali również zaproszeni zakonnicy, zakonnice i świeccy.

Trudno omówić wszystkie wątki poruszone podczas sesji, warto skupić się zatem na tych - moim zdaniem - kluczowych dla przyszłości zakonów. Wśród panelistów panowała zgoda co do słuszności promowania życia zakonnego, różnice poglądów można było dostrzec dopiero przy analizie problemów, z jakimi zmagają się zakony w Polsce. Niektórzy mówili o byciu zakonnikiem czy zakonnicą jedynie w kontekście ideałów, a jedyny ich punkt odniesienia stanowiły dokumenty Kościoła na temat życia konsekrowanego. To perspektywa uzasadniona i wartościowa, ale gdy cytaty z dokumentów przeważają nad odniesieniami do praktyki, wówczas trudno o realistyczny opis powołania. I nie chodzi tu o popadnięcie w inne skrajności, np. koncentrowanie się wyłącznie na patologiach. Kłopot w tym, że przyzwyczailiśmy się myśleć o kryzysie życia zakonnego jedynie na przykładzie Zachodu. Tymczasem statystyki są nieubłagane i dla nas. Choć nie maleje liczba powołań do seminariów diecezjalnych i wspólnot monastycznych (kontemplacyjnych), w ostatnich latach nastąpił spadek powołań do męskich zgromadzeń zakonnych. Biorąc pod uwagę, że w poszczególnych krajach na jednego zakonnika przypada średnio od trzech do sześciu zakonnic, trzeba sobie też zadać pytanie o utrzymujący się w Polsce spadek powołań do zgromadzeń żeńskich. Przy tym warto by mieć na uwadze dysproporcję między potencjałem kobiet zaangażowanych w życie zakonne i ich rzeczywistym wkładem w życie Kościoła - i nie idzie tu o skuteczność, lecz o jakość obecności.

Innym problemem poruszonym na sesji było “myślenie korporacyjne" wśród osób zakonnych - z lęku przed przełożonymi czy hierarchami. Komu i w jakim zakresie zakonnik bądź zakonnica winni są lojalność bez popadania w myślenie korporacyjne, zdradę własnego sumienia, zamknięcie się na problemy Kościoła i świata? Jak działać, gdy każdą krytykę odbiera się jako bunt czy herezję, ale zarazem co zrobić, żeby nie popaść w krytykanctwo?

Sesja na pewno postawiła więcej pytań, niż udzieliła odpowiedzi. Osiągnęła jednak zamierzony cel: zmobilizowała, aby o życiu zakonnym myśleć jako o propozycji wciąż awangardowej dla tych, którzy czują się do niego powołani.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2005