Hofman i przyjaciele

Poseł Hofman zapowiedział walkę o dobre imię: swoje i wyrzuconych z PiS kolegów.
Czyta się kilka minut

Podkreśla, że został „wrobiony” (możliwe) i „medialnie zlinczowany” (fakt). Najważniejszy argument, którym się posłużył, powoduje, że każdy, kto Polskę kocha, musi odkurzyć stare parabellum i ruszyć na Sejm. Demokracji już dziękujemy, to się u nas nie przyjmie.

Posłuchajcie tylko Państwo: poseł jadący w delegację ma do wyboru albo zwrócić się o zakup biletu przez Kancelarię Sejmu, albo wypełnić odpowiednią rubryczkę w formularzu. Druczek umożliwia otrzymanie refundacji kosztów podróży samodzielnej – poseł pojedzie rowerem czy helikopterem, otrzyma te same pieniądze, wyliczane na podstawie bazowej ceny biletu sprzedawanego na tej trasie. W tej jedynej dostępnej rubryczce poseł musi napisać, że jedzie samochodem. Nie ma innej możliwości wypełnienia formularza, twierdzi Hofman, co oznacza, że setki posłów przez ostatnich iks lat wypełnia formularz, zmuszający ich do pisania zwyczajowej… nieprawdy. W ogóle się nie przejmują nieżyciowym, skłaniającym do nieuczciwości prawem ci, którzy ustanawiają prawo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2014