Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Haute cuisine

Haute cuisine

23.04.2016
Czyta się kilka minut
Grigorij Sokołow, Akamus, Mahler Chamber Orchestra – nazwiska i nazwy zespołów wpadają w oko przy pierwszej lekturze programu Festiwalu, zmuszając miłośników do wertowania kalendarza i rezerwowania dat.
Mahler Chamber Orchestra zagra 13 i 14 maja. Fot. Manu Agah / MATERIAŁY PRASOWE
D

Do Katowic zawita po raz kolejny wyselekcjonowana grupka najwybitniejszych artystów, grających muzykę XX-wieczną, romantyczną i barokową. Odbywający się dopiero po raz drugi Festiwal Katowice Kultura Natura, po koncertach ubiegłorocznych (jak niezapomniany występ Andrása Schiffa), już utwierdza się w roli ważnego miejsca pielgrzymek melomanów.

Pomysł na festiwal może być prosty: zapraszamy gwiazdy, które grają, co akurat mają na tapecie. W katowickim programie widać inne podejście. Zapraszane są gwiazdy, które pokażą nam muzykę z tej strony, o jaką nam w danym momencie chodzi. Gwiazdy, które poprzez swoje podejście do muzyki – jedne znane są z poszukiwań ekspresji, inne z energii i precyzji, w których realizuje się jej treść – prezentują kreacje pełne autentycznego zaangażowania. A to z reguły owocuje przekroczeniem dosłowności, metafizycznym oderwaniem od suchego znaku na pięciolinii – i wejściem w sferę ducha.

To podejście w szczególnie ciekawy sposób widać w wypadku Grigorija Sokołowa, bo choć ten akurat pianista gra przez pół sezonu wszędzie ten sam repertuar (aby potem, na następne półrocze, wymienić jego „starszą” połowę na nowe utwory), to właśnie on jest też postacią słynącą z całkowitego skupienia na muzyce. Myśląc o duchowości, nie sposób wybrać bardziej właściwego muzyka.

W Katowicach odbędzie się więc polski „debiut” obecnego odczytania przez Sokołowa wielkiej Fantazji C-dur Schumanna, jednego z sięgających granic metafizyki dzieł romantyzmu – kto nie może się doczekać recitalu krakowskiego w sierpniu lub warszawskiego na jesieni, ma możliwość już 16 maja. Fantazja w ostatnich latach inspiruje wielu najwybitniejszych artystów: mieliśmy okazję słyszeć ją w interpretacji Piotra Anderszewskiego, a w ubiegłym roku w kontrowersyjnej, ale rozdzierającej kreacji Iva Pogorelicia. Czas na Sokołowa, który zawsze był jednym z jej największych interpretatorów. Podobnie jak Chopinowskiej Sonaty b-moll, która również zabrzmi w Katowicach. Kto słyszał ją parę miesięcy temu w Warszawie, pewnie chętnie powtórzy niezwykłe doświadczenie. Kto nie słyszał – nie może przepuścić ostatniej szansy.

Recital Sokołowa to jednak poniekąd wisienka na torcie, a szczególną rolę do odegrania na Festiwalu mają dwie orkiestry. Pierwszą jest oczywiście NOSPR, gospodarz imprezy. Pod kierunkiem swojego dyrektora, Alexandra Liebreicha, wykona dwa koncerty z wyjątkowym programem (na żywo „Turangalíla” Messiaena – cymelium! – podobnie „Symfonia psalmów” Strawińskiego, no i oczywiście „Lonely Child” Claude’a Viviera).

Drugą orkiestrą, która anonsuje swoją rezydencję na Festiwalu, jest sławna Mahler Chamber Orchestra. Również ona wystąpi dwukrotnie, z różnymi dyrygentami. Pierwszym będzie Ilan Volkov, 40-latek z Izraela, który zdążył już piastować m.in. stanowisko szefa BBC Symphony Orchestra czy Iceland Symphony Orchestra (przystanek wielu wybitności), i który regularnie występuje z największymi orkiestrami. Pamiętam paletę barw, jakie przed trzema laty wydobył z orkiestry berlińskiego Konzerthausu w efektownym tryptyku symfonicznym Janáčka „Taras Bulba”. Dyrygent, jak sam deklaruje, szczególnie dobrze czuje się w muzyce początku XX wieku – i taka też wypełni znaczną część jego koncertu w Katowicach.

Podczas drugiego występu dyrygować będzie Thomas Søndergård, na co dzień pracujący z BBC National Orchestra of Wales (gdzie jest głównym dyrygentem) oraz m.in. z Royal Scottish National Orchestra. Na ostatnią, modernistyczną Symfonię Sibeliusa pod batutą uznanego specjalisty od muzyki Carla Nielsena na pewno warto zwrócić uwagę.

W obu koncertach uczestniczyć będzie robiąca wielką karierę na Wyspach sopranistka Claire Booth, ale zatrzymać się trzeba przy samej orkiestrze. Mahler Chamber Orchestra, która rozwinęła się pod kierunkiem Claudia Abbada, powstała z przekształcenia Gustav Mahler Jugendorchester – trudno mi zapomnieć znakomity koncert tej ostatniej, w Poznaniu w połowie lat 90., również pod batutą Abbada. Jako Mahler Chamber Orchestra zespół wsławił się szeregiem projektów, poczynając od jednego z debiutanckich występów, gdy olśnił publiczność festiwalową w Aix-en-Provence „Don Giovannim” Mozarta pod dyrekcją początkującego wówczas Daniela Hardinga (dziś jest on Conductor Laureate zespołu), po zakończone w ubiegłym roku czteroletnie tournée z koncertami Beethovena z Leifem Ove Andsnesem (The Beethoven Journey). Obecnie wyjątkowa, samorządna orkiestra ogłasza, że w Katowicach zagra programy skupione na duchowości, np. drodze od światła do cienia w utworach Sibeliusa, Brittena i Schuberta (oba skrajne są w „świetlistej” tonacji C-dur).

Podczas górnośląskiego Festiwalu nie może zabraknąć innej świetnej orkiestry – tyskiej Aukso. Kameraliści Marka Mosia zagrają program klasy non plus ultra, oparty na odmianach pieśniowości – najpierw orkiestrową wersję najbardziej chyba wstrząsającego kwartetu Schuberta, w d-moll, z wariacjami na temat pieśni „Śmierć i dziewczyna”, a następnie przejmującą, de facto zbudowaną z pieśniowych obrazów XIV Symfonię Dmitrija Szostakowicza. Usłyszymy w niej dwa największe z rosyjskich głosów, sopran Tatiany Monogarowej i bas Siergieja Leiferkusa.

Romantyczne pieśni to jednak przede wszystkim klasyczny repertuar niemieckich Lieder. Dedykowany im wieczór będzie więc spotkaniem z niemieckim śpiewakiem, Franzem-Josefem Seligiem, jednym z najznakomitszych dzisiaj basów, specjalistą od największych ról operowych (jako Król Marek w „Tristanie” czy Sarastro w „Czarodziejskim flecie” – oklaskiwany jest w największych teatrach operowych, od festiwali w Salzburgu i Bayreuth, przez Paryż i Londyn, po Metropolitan Opera w Nowym Jorku). Artysta jednak podziwiany jest także w pieśniowej kameralistyce, w której stale – również w Katowicach – partneruje mu pianista Gerold Huber.

Z Niemiec przyjedzie także jedna z najlepszych orkiestr grających na instrumentach dawnych. Akademie für Alte Musik Berlin (zwana też Akamus) wniesie do Festiwalu zdominowanego przez twórczość XIX i XX wieku oświeceniową pogodę ducha (nomen omen) i energię instrumentalnej muzyki Bacha. Koncerty brandenburskie i Suity orkiestrowe są tym, w czym Akamus błyszczy chyba ponad wszelkie inne zespoły – olśniewając dynamiką, precyzją, rysunkiem planów i detali. Prowadzący ją w tym programie od pulpitu koncertmistrza Georg Kallweit nie ustępuje najbardziej renomowanym dyrygentom ze świata muzyki dawnej, którzy również współpracują z orkiestrą.

Na progu między stylami stoi Cuarteto Casals – świadomie używający historycznych smyczków i technik w muzyce klasycyzmu (i wcześniejszej), a współczesnych w późniejszej. Przede wszystkim jednak ansambl odznacza się żywiołową dynamiką, połączoną z precyzyjną artykulacją i formalnym rygoryzmem (w pozytywnym znaczeniu tego słowa). Nie bez powodu poświęcony muzyce smyczkowej magazyn „The Strad” określił hiszpański zespół mianem „kwartetu na nowe tysiąclecie”.

Cuarteto Casals należy do najlepszych wśród fali kwartetów smyczkowych, które efektownie odświeżają dziś cały wielki repertuar – znany „od zawsze”, a jednak, jak się okazuje, często zaskakujący – tworząc na naszych oczach wielki renesans tej formy muzykowania.

Ostatni dzień imprezy wykonuje zasadniczy zwrot, przeskakując od klasyki do jazzu. Wciąż jednak wyznacznikiem pozostaje nie tylko jakość, ale i specyficzny klimat muzyki. „Duchowość” nie jest wprawdzie wymiarem, który z miejsca kojarzy się z sensorycznym jazzem, jednak suita „Wild Man Dance” Charlesa Lloyda – nastrojowa, często wręcz medytacyjna – to wyjątkowy program, który akurat wyśmienicie pasuje do idei Festiwalu. Sam Lloyd – opisywany jako „muzyczny mistyk” („Jazz Forum”) – jest postacią legendarną: z jego osobą łączy się szereg wydarzeń z ostatniego półwiecza historii jazzu i bluesa, współpraca jeszcze z Howlin’ Wolfem, Jimim Hendrixem i Janis Joplin, a następnie promocja takich postaci jak Michel Petrucciani i Keith Jarrett. Ostatnio 78-letni muzyk nagraniem „Wild Man Dance Suite” otworzył kolejny rozdział w swoim życiu – wrócił do sławnej wytwórni Blue Note.

Dziesięć koncertów (powiedzmy wyraźnie: dziesięć dni – w zaledwie drugiej edycji Festiwalu!) nie wyczerpuje żadnego z tematów, jaki podejmuje prezentowana muzyka, nie nasyci też apetytu słuchaczy. Czy jednak kiedykolwiek festiwal muzyczny mógłby „wyczerpać” i „nasycić”? To cel wizyty w restauracji, a nie spotkania ze sztuką. Nawet jeśli jej opis może służyć za menu. Trzeba przyznać: wykwintne. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1973. Jest krytykiem i publicystą muzycznym, historykiem kultury, współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego” oraz Polskiego Radia Chopin, członkiem jury International Classical Music...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]