Reklama

Gra w klasy

Gra w klasy

25.11.2021
Czyta się kilka minut
Najlepsi piłkarze świata nie wygrywają. Dla najlepszych trenerów świata nie liczy się wynik. Pisząc o meczu najbogatszych klubów świata można nie wspomnieć o pieniądzach. Wczoraj w Lidze Mistrzów spotkały się Manchester City z Paris Saint-Germain.
Pep Guardiola (na pierwszym planie) i Mauricio Pochettino podczas meczu Ligi Mistrzów MC-PSG, Manchester, 24 listopada 2021 r. / Fot. Scott Heppell / AP Photo / East News
W

Widywaliśmy już takie mecze w ciągu ostatnich kilkunastu lat - i mam wrażenie, że jesienią, w fazie grupowej Champions League częściej niż kiedykolwiek. Na boisku jedenastu piłkarzy, dyrygowanych przez szaleńczo gestykulującego przy linii bocznej Pepa Guardiolę, z niebywałą intensywnością ugania się wokół rywali próbując odebrać im piłkę, a kiedy już im się uda, cierpliwie tka swoje akcje, pozornie zmierzające donikąd, ale nagle nabierające przyspieszenia dzięki nieoczekiwanemu przerzutowi ze strony lewej na prawą albo dzięki krótkiej wymianie na małej przestrzeni. Ogląda się to trochę tak, jakby czytało się „Grę w klasy” Cortazara - powieść kunsztownie skonstruowaną, ale przecież w warstwie fabularnej odsłaniającą największą zagadkę niemal na samym początku, pozwalającą się czytać w dowolnej kolejności, zwodniczo prowadzącą na manowce skojarzeń i dygresji, pełną intelektualnych gier i językowych zabaw, słowem: otwartą jak towarzyszące Guardioli w Monachium i Manchesterze pytanie, czy podobnymi metodami można jeszcze raz wygrać w finale Ligi Mistrzów.

Ano właśnie: widywaliśmy już takie mecze także dlatego, że po kilkudziesięciu minutach oszałamiającego popisu (wczoraj podczas pierwszej połowy piłkarze Paris Saint-Germain rzadko byli w stanie wyjść z własnej połowy, piłkarze Manchesteru City zaś nie tylko wymieniali dziesiątki podań, ale stwarzali sobie kolejne okazje, strzał Rodriego minął już Navasa i potrzebna była rozpaczliwa interwencja Kimpembe, uderzenie Mahreza po główce Hakimiego ostatecznie powędrowało nad poprzeczkę, Gundogan trafił w słupek) w ich trakcie następował nieraz jeden cios ze strony rywala i wszystko brało w łeb. Już w trakcie tej pierwszej połowy po błędzie Stonesa i podaniu Neymara szansę miał Mbappe, a kiedy Francuz zdobył gola w pięćdziesiątej minucie po dośrodkowaniu Messiego i rykoszecie, wydawało się, że także tym razem podopieczni Guardioli nie dokończą dzieła.

Dlaczego im się udało? Czy tylko dlatego, że statystycznie jednak udaje im się częściej, niż nie udaje? Że - jak tłumaczył po meczu sam trener City - prezentują się lepiej niż miesiąc temu i dużo lepiej niż przed dwoma miesiącami? „Wyniki mogą być przypadkowe, kluczowe jest to, jak grasz, a my gramy naprawdę dobrze” - mówił dziennikarzom, dodając, że to była dobra lekcja konsekwentnego trzymania się własnej filozofii nawet kiedy wynik jest niekorzystny i że kibicom MC podoba się taka gra: wspierają drużynę, co pozwala jej nie spuszczać głowy nawet po podobnych ciosach, jak ów gol Mbappe. Ale niezależnie od podziwu dla kolejnej fazy rozwoju, jaką osiągnęła jego drużyna - umiejąca radzić sobie nawet w trakcie nieobecności zawodników tak kluczowych jak de Bruyne, Foden czy Grealish, wczoraj wygrywająca ostatecznie 2:1 dzięki golom Sterlinga i Jesusa - wypada jednak parę słów poświęcić paryżanom i ich trenerowi.

Jak znam Mauricio Pochettino, on również chciałby, żeby jego piłkarze grali w ten sposób, o ile nie jeszcze bardziej intensywnie. Przy luksusowym tercecie ofensywnym Neymar-Messi-Mbappe, jaki przyszło prowadzić byłemu szkoleniowcowi Tottenhamu w Paryżu, można jednak mieć wrażenie, że wystawia on na boisku dwa niezależne od siebie organizmy. Że bramkarz oraz siedmiu piłkarzy defensywy i drugiej linii robiło w środowy wieczor wszystko, co w ich mocy, by odeprzeć napór Manchesteru City, czasami uciekając się do fauli, czasami do desperackich bloków, niekiedy narażając się nawet na kontuzje, ale gwiazdorska trójka z przodu przyglądała się raczej tym wysiłkom w oczekiwaniu, że zakończą się one przechwytem pozwalającym w końcu na ich włączenie się do gry. Że zostaną obsłużeni, jak przez kelnera w bistro, zamiast samemu wziąć udział w przygotowaniu posiłku.

Coś takiego w drużynie Guardioli jest niemożliwe. Kiedy bramkarz PSG Keylor Navas próbował rozpocząć kolejne akcje swojego zespołu krótkim podaniem do któregoś z obrońców, na skraju jego pola karnego czyhali już Mahrez, Sterling i najlepszy na boisku Bernardo Silva, rozpoczynający pressing gospodarzy. A kiedy w akcje oskrzydlające City włączali się boczni obrońcy, dobiegający aż pod linię końcową boiska, można było mieć pewność, że nie będą mieli za sobą żadnego „ogona”; że megagwiazdy z paryskiej ofensywy zostawią im pełną swobodę. Patrząc z perspektywy argentyńskiego szkoleniowca trudno nie uznać, że - jak cortazarowski Horacio Oliveira w tej samej stolicy Francji - znajduje się w niewłaściwym miejscu i że tym, co ma do dania zawodnikom, w celebryckim Paryżu nigdy nie będzie się mógł podzielić (inna sprawa, że w Manchesterze United, który w tych dniach czyni starania o jego zatrudnienie, nie będzie mu łatwiej: zamiast z Messim, na Old Trafford przyjdzie mu pracować z Ronaldo, a i drużynę przejmie równie nienawykłą do pressingu, jak ta z drugiej strony kanału).

Jako się rzekło: widywaliśmy już takie mecze, które grający futbol nowoczesny, wyrafinowany i proaktywny piłkarze Pepa Guardioli kończyli jako przegrani. Widywaliśmy je zwłaszcza w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Ostatni raz Katalończyk wychodził zwycięsko z tych rozgrywek dziesięć lat temu, jeszcze jako młody trener Barcelony. Czy wiosną 2022 zdoła powtórzyć tamten sukces? To pytanie również pozostaje otwarte, ale jeśli przyjąć za dobrą monetę deklarację, że wyniki są przypadkowe, a kluczowe jest to, jak grasz - w piłce nożnej XXI wieku wciąż nie ma drużyn grających lepiej niż te prowadzone przez dzisiejszego szkoleniowca Manchesteru City.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]