Gebert odpowiada Wielgoszowi

Na moją odpowiedź na jego polemikę Przemysław Wielgosz zareagował kolejnym tekstem, w którym twierdzi uparcie, że Hamas uznał Izrael. W odpowiedzi przytoczyłem wypowiedź Mahmuda al-Zahara, szefa MSZ w rządzie Hamasu, który 29 lipca br. mówił DPA: "Nie zamierzamy uznać Izraela". Wielgosz na to, że "Gebert przemilcza oficjalne deklaracje", złożone wcześniej przez szefa Hamasu Chaleda Meszala ("Palestine Monitor" z 1 sierpnia 2009 r.) czy szefa parlamentu Autonomii i członka Hamasu Aziza Dweika ("Jerusalem Post" z 21 stycznia 2010 r.)...

20.09.2011

Czyta się kilka minut

Zaniepokojony, że się pomyliłem - i uradowany, że Hamas zmienił zdanie - sięgnąłem do tych źródeł. "Palestine Monitor" z 1 sierpnia 2009 r. istotnie pisze, że "przywódca Hamasu na wygnaniu Chaled Meszal jednoznacznie ogłosił uznanie przez to ugrupowanie Izraela w granicach z 1967 r." i na dowód przytacza wypowiedź Meszala dla "Wall Street Journal" z dnia poprzedniego: "W porozumieniu z innymi ugrupowaniami palestyńskimi ustaliliśmy, że akceptujemy państwo palestyńskie w liniach [zawieszenia broni obowiązujących do] 1967 r.". Przywódca Hamasu gotów więc jest uznać Palestynę (miło z jego strony), ale o Izraelu, wbrew "Monitorowi" i Wielgoszowi, milczy. "WSJ" dodaje, że jego wypowiedź, choć "zdaniem wielu bliskowschodnich dyplomatów może oznaczać ważny krok w kierunku uznania Izraela", uznania takiego nie stanowi.

A Aziz Dweik? Istotnie, "Jerusalem Post" z 21 stycznia 2010 r. podała, że dzień wcześniej, podczas spotkania z brytyjskim milionerem Davidem Abrahamsem, szef palestyńskiego parlamentu miał oświadczyć, iż Hamas "zaakceptował prawo państwa żydowskiego do istnienia i będzie gotów unieważnić swą kartę, wzywającą do jego zniszczenia". Tyle że tego samego dnia oburzony Dweik zdementował te doniesienia (w wypowiedzi dla palestyńskiej agencji Maan), stwierdzając, że "izraelskie media wielokrotnie zniekształcały jego poglądy". Dweikowi byłoby pewnie przykro, że do grona tych oszczerców, wmawiających mu pokojowe poglądy, dołączył naczelny polskiej edycji "Le Monde Diplomatique".

W swej polemice Wielgosz pisze, iż "wygląda na to, że Gebert żyje w jakiejś innej rzeczywistości" niż on. W tej kwestii wypada się z nim zgodzić i na tym polemikę zakończyć.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2011