---ramka 334284|prawo|1---Nazwisko Eustachego Kossakowskiego znane jest dobrze. Jego fotografie - znacznie mniej. Retrospektywna wystawa w salach Zachęty zaskakuje i może to właśnie najbardziej w niej pociąga. Odkrywamy rzeczy, których się nie spodziewaliśmy.
Pracował jako fotograf dla polskich czasopism. Największą grupę zdjęć - choć jest to zaledwie fragment wielkiej kolekcji - stanowią zapiski z niedawnej Polski. Często odbite po raz pierwszy. Patrzę na ten upostaciowiony “peerel" i myślę o potwornej fotogeniczności brzydoty. Codzienna brzydota została tu złapana na gorąco, bez wielkich deliberacji - ot, szybka fotka. Zaskakuje świeżość, obiektywność, przezroczystość.
Henri Cartier-Bresson robił to najlepiej na świecie. Kossakowski pracował seriami, inaczej niż Francuz, który czekał na jedno jedyne, ale bezwzględnie najlepsze zdjęcie, namiastkę całego świata. Patrzę na portret chłopki, której właśnie spalił się dom: ma osmoloną twarz, bezgraniczne przerażenie w oczach, ubrana w samodziałowy pasiak, fartuch, chustkę. Coś podobnego nosiła na co dzień matka mojego ojca na wsi pod Pułtuskiem. Kobieta ze zdjęcia Kossakowskiego i inna, z “Trumny chłopskiej", obrazu namalowanego pod koniec XIX wieku przez Aleksandra Gierymskiego, w równym stopniu należą do przeszłości. Czas miniony, zatrzaśnięty w tych kadrach, staje się czasem ocalonym. Tysiące zdjęć świata, który na naszych oczach roztapia się w plastiku i świetle telewizorów. Pewnie nie był wart ocalenia, ale wkrótce nie będziemy już pamiętać, jak wyglądał, bo o tym, że istniał naprawdę, nie zapomnimy jeszcze długo.
Kwestie formy są dla Kossakowskiego bardzo istotne. Miało się to okazać natychmiast po wyjeździe fotografa z Polski i po wykonaniu cyklu “6 metrów przed Paryżem". Spotkał się on ze znakomitym przyjęciem, bo trafiał w rodzące się właśnie konceptualne podejście do fotografii. Zapewniło to autorowi prestiż, ale i warunki do pozostania we Francji.
Jednak zanim wyjechał, zrobił swoje najsławniejsze zdjęcie: “Koncert morski (Panoramiczny happening morski, 1967)". Przedstawia mężczyznę stojącego na podwyższeniu pośród fal i dyrygującego morzem. Pomysłodawcą był Tadeusz Kantor, dyrygentem Edward Krasiński. Kossakowski, związany z awangardowym środowiskiem warszawskiej Galerii Foksal, dokumentował jej działalność. Aparat fotografa uwieczniał także kantorowskie przedstawienia, choćby “Gdzie są niegdysiejsze śniegi?" z 1982 r.
Polska zastąpiona została w fotoreporterskich podróżach przez Włochy. Artysta odwiedza trzykrotnie Pompeje, gdzie tworzy studia o świetle, przemijaniu i trwaniu. Wspina się na bazylikę św. Piotra i fotografuje od tyłu postaci dwunastu apostołów stojących na fasadzie. Wielkie figury, ledwie dotknięte ręką rzeźbiarzy, wydają się nowoczesne. Jednak najbardziej niezwykłą atmosferę mają nocne fotografie Noto, wyjątkowo pięknego miasteczka na Sycylii, w którym przez wiele lat nie likwidowano zniszczeń po trzęsieniu ziemi w 1693 r. i następnych, już dwudziestowiecznych.
Kiedy się mieszkało w Paryżu, trudno zapomnieć o tym mieście i o jego wyglądach. Tu kolejne zaskoczenie: uwaga Kossakowskiego skupia się na rzeczach najmniej oczywistych - na “Świetle w korytarzu służbówki", “Spalonym oknie", swoistej i niewymiernej “Geometrii wody". Widać wyraźnie skłonność do abstrakcji, poszukiwania porządku i formy w bezładzie świata.
Niezwykłe miejsce w twórczości Kossakowskiego zajmuje cykl zdjęć z wnętrza katedry w Chartres. Jak dyrygent “panoramicznego koncertu" Kantora, tak fotograf pozostaje odwrócony tyłem do wielkiego skarbu tej katedry - witraży. Zainteresowało go światło przedostające się do wnętrza. Kolorowe plamy światła ożywiają ściany, kolumny, uskoki, płyty pawimentu, przekształcając się wraz z porami roku. Ten projekt, realizowany systematycznie przez wiele miesięcy, to swoisty hołd złożony architekturze przez architekta, bo właśnie architektem był z wykształcenia Kossakowski.
“Wydaje mi się, że widzę więcej lub inaczej. Fotografuję to, czego nie widać" - te dwa zdania Kossakowskiego mogłyby stanowić definicję jego twórczości. Pozorne sprzeczności wzajemnie się dopełniają, stając się jakąś nie skodyfikowaną ostatecznie zasadą, artystycznym prawidłem, zaklęciem może albo usprawiedliwieniem. Wystawa w warszawskiej Zachęcie ma wielką siłę sprawczą: przypomina artystę, o którym wypada już pamiętać zawsze.
PS. W tekście powyższym trzeba niestety zmienić czas teraźniejszy na przeszły; wystawa miała być otwarta przez cały niemal lipiec, ale zamknięto ją 28 czerwca - “z powodu zaskakujących zmian chemicznych zachodzących w odbitkach", jak czytamy w komunikacie galerii.
“Eustachy Kossakowski - Fotograf", Zachęta, Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa. Kuratorem wystawy jest Magda Kardasz.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















