Gdybym przed seansem „Fantastycznej 4” nie sprawdził, że za jej wyreżyserowanie odpowiada Matt Shakman, który dokonał wspaniałych rzeczy w serialu „WandaVision” (2021), pewnie uznałbym, że wygodniej będzie się zdrzemnąć w domu niż przed ekranem wyświetlającym obrazki przerośniętego i znużonego własnym istnieniem uniwersum Marvela.
Tytułowa grupa komiksowych superbohaterów, stworzona przez Jacka Kirby’ego i Stana Lee, nie miała zresztą do tej pory szczęścia do filmów. Przyjmijmy więc, że marvelowska koncepcja alternatywnych rzeczywistości jest prawdziwa i akurat znaleźliśmy się w tej, w której „Fantastyczna 4” faktycznie stawia pierwsze kroki na dużym ekranie. Bywa, że lekko się zachwieje, ale generalnie idzie pewnie, unikając nadmiaru efekciarstwa oraz głupawych odzywek i ograniczając patos.
Pedro Pascal na ratunek światu
Historia toczy się w stylowym retrofuturystycznym świecie przypominającym lata 60., tyle że z zaawansowaną technologią. Dla tych, którzy nie znają postaci, Shakman przygotował zręczne wprowadzenie: z telewizyjnych skrótów dowiadujemy się o tym, co spotkało śmiałków podczas podróży w kosmos i z jakimi mocami stamtąd wrócili.
Moce te posłużą im, a jakże, do ratowania świata. Ściślej, USA, a dokładniej Times Square z przyległościami. Stop, wcale nie: moce te częściej przecież stają się tu źródłem udręki – emocjonalnej i fizycznej – niż niepowstrzymanym narzędziem do zwalczania zła. Sami to być może odczujecie, widząc najdłuższego w historii kina Pedra Pascala, który wciela się w postać Reeda Richardsa – w tej akurat scenie niemiłosiernie rozciąganego przez głównego antagonistę – albo snując się ulicami z nieodwracalnie odmienionym fizycznie Benem.
Może więc fantastyczność tej niekiedy supersmutnej czwórki polega na tym, że wszyscy razem tworzą dla siebie sieć wzajemnego wsparcia. Banalne? Zapewne nie dla Richardsa, który co jakiś czas przyznaje, że coś z nim jest nie tak, i że wciąż musi obracać w głowie najgorsze scenariusze.
Świat jednak to za mało, choćby jego centrum było USA. Stawka w pewnej chwili rośnie i gra toczy się już nie tyle o ludzkość, ile o jedno życie. Czy to jednak nie to samo? Takich etycznych pytań, krążących wokół tego, jakie dobro można poświęcić dla ratowania innego dobra, film i bohaterowie stawiają więcej. Niesie to sporo niepokoju i podskórnej grozy, bo trudno odsunąć myśl, że ten ciemny, głodny bóg z „Fantastycznej 4” przychodzi też do naszego uniwersum.
FANTASTYCZNA 4: PIERWSZE KROKI, reż. Matt Shakman, 2025 r., w kinach
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















