EMPE 3

EMPE 3Mateo Pospieszalski ProjectPolskie Radio
Czyta się kilka minut

Nie tyle o zapis dźwięku tu chodzi, ile o zapis rozmaitych gatunków muzycznych i sposobów ich wykonywania. Pospieszalski dokonał zręcznej i miłej dla ucha syntezy swoich doświadczeń, ale szczęśliwie nie ograniczył się do powtarzania tego, co nagrał na płytach z jazzmanami czy Voo Voo, tylko spróbował dodać coś od siebie. Nazwa płyty wzięła się od inicjałów muzyków: Mateuszowi towarzyszą jego syn Marek (na saksofonach i klarnecie) oraz brat Marcin (na kontrabasie i gitarze basowej). A lider, jak zwykle gra na wszystkim, przez co da się przepuścić wydychane ustami powietrze.

Na płycie spotykają się wysmakowane brzmienie etno-jazzu i pełna ekspresji tradycja spod znaku Coltrane’a czy Colemana. Prowadzenie narracji i budowanie napięcia w niektórych kawałkach ("Sen jawa") może przywołać skojarzenia z "Astigmatic" Komedy. Jasna, jazzowa strona albumu, ze swingującymi figurami basu i zapętlonymi partiami instrumentów dętych (pohukujących bigbandowo w "Tańcu", grających rześkie unisona w "Tagamat" czy kotłujących się jak wiry na rzece w "Cad"), sąsiaduje z ciemną, wywiedzioną z motywów Południa i Wschodu. A wtedy podszewka nagrań zdradza brzmieniowe cechy jungowskiej "zbiorowej podświadomości" ("Procesyja" zaczyna się tybetańskim śpiewem gardłowym, potem kroczy w rytmie tanga, by w końcu do melancholijnej partii dęciaków dołączyła bałkańska wokaliza). Duży wpływ na to mają zaproszeni goście: kiedy na wokalu pojawia się Lisavieta Szmidt (np. w melodyjnym "Kana me"), w nagraniach słychać tęskny cygański romantyzm, a kiedy śpiewa Adam Nowak z Raz Dwa Trzy (w zamykającej płytę balladzie "Tak niedaleko do Betlejem"), brzmienie wyraźnie trzeźwieje, tknięte północnym chłodem - ale niekoniecznie z dobrym dla płyty skutkiem.

"Są trzy drogi do wiedzy: droga refleksji - najszlachetniejsza, imitacji - najłatwiejsza, oraz doświadczenia - najbardziej gorzka" - powiedział Konfucjusz, a Pospieszalski popróbował każdej z nich. Wykonywany przez lata jazz, rock i folk zgrał na "EMPE 3". Kompresja dźwięków? Pewnie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2008