Ostatnich listów Duńczycy mogą się spodziewać 30 grudnia 2025 roku. Od połowy roku państwowy operator PostNord przystąpi do likwidacji 1500 skrzynek pocztowych i zwolnienia tyluż pracowników. Pracę zachowa 700 osób, przeniesionych do działu paczek. Od 2025 r. trzeba będzie korzystać z usług firm kurierskich, a o doręczaniu listów z obiegu międzynarodowego zdecyduje przetarg.
Dlaczego duńska PostNord przestaje dostarczać listy
Rezygnację z usługi dostarczania listów wymusiły – tłumaczy kierownictwo poczty – zmiany zachowań konsumentów. Na początku wieku liczba wysyłanych listów sięgała 1,4 miliarda, w ostatnim roku spadła do 110 milionów.
Druga przyczyna to zmiana prawa: ustawa pocztowa z zeszłego roku otworzyła rynek listów na konkurencję, wprowadziła VAT na przesyłki, zdjęła z PostNord obowiązek dostarczania poczty na terenie całej Danii oraz odebrała jej dotacje. Koszt wysłania listu sięgnął 29 koron (ok. 16 zł).
Duńska poczta z duchem czasu
Dla Duńczyków, szczególnie tych mniej obecnych w rzeczywistości cyfrowej, decyzja rządu ma wymiar symboliczny. 400 lat temu, w 1624 r., król Chrystian IV wydał dekrety tworzące struktury państwowej poczty. Złośliwi podkreślają jednak, że tak wtedy, jak i dziś, list podróżuje do adresata przez pięć dni. Wielbicieli tradycji PostNord pociesza, że zostanie utrzymany zwyczaj drukowania świątecznych znaczków.
Tymczasem media donoszą, że przed podobnymi dylematami stoją Deutsche Post i brytyjska Royal Mail.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











