Dobranocka dla dorosłych

Jaka piękna choroba! - chciałoby się zawołać, patrząc na młodziutką schizofreniczkę z filmu Macieja Wojtyszki, która pląsa w rytm hinduskiej muzyki, pieści koty i uprawia zapuszczone ogrody.
Czyta się kilka minut
Kinga Preis i Marcin Dorociński w „Ogrodzie Luizy”/ fot. Materiały dystrybutora /
Kinga Preis i Marcin Dorociński w „Ogrodzie Luizy”/ fot. Materiały dystrybutora /

Co najmniej od czasów romantycznych ludzie dotknięci chorobą psychiczną postrzegani byli jako naznaczeni nie tyle upośledzeniem, ile nadzwyczajnym darem widzenia i odczuwania świata. Tak też jest z filmową Luizą, bodaj jedyną niewinną istotą w świecie skorumpowanym przez pieniądze, władzę czy brudny seks. W zgrabnie zmontowanej bajeczce dla dorosłych osoba uchodząca powszechnie za wariatkę ma w sobie najwięcej naturalnej, niczym niezbrukanej pasji życia. Patrycja Soliman wciela się w postać eteryczną, wewnętrznie rozedrganą, ale jednocześnie stanowiącą jaskrawy punkt odniesienia dla pozostałych bohaterów: tępych gangsterów, przekupnych prawników, lokalnych karierowiczów czy sadystycznych pracowników służby zdrowia.

Świat w filmie Wojtyszki naszkicowany został kilkoma kreskami. Małe miasteczko terroryzują "chłopcy z miasta". Jeden z bossów o pseudonimie "Fabio" (Marcin Dorociński), schwytany przez policję, wykpił się, załatwiając sobie wariackie papiery. Zimuje więc w miejscowym zakładzie psychiatrycznym, gdzie poznaje córkę przyszłego burmistrza. Dziewczyna została zamknięta, by nie psuć marki ojcu walczącemu o fotel w ratuszu. Tak rozpoczyna się dość karkołomna love story, która nie znajduje co prawda zakotwiczenia w rzeczywistości, ale wciąga i przekonuje naiwną prostotą.

Zbieżność tytułu filmu z erotykiem Andrzeja Bursy nie jest przypadkowa. "Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy (...) pojąć potrafi tylko prawy i szlachetny" - pisał poeta. Piękny Fabio, zgodnie ze starą mitologią amerykańską, uosabia gangstera o złotym sercu, polskiego Leona zawodowca, który pamięta o wpojonych wartościach i jeśli już kocha, to szczerze i na zabój. Para społecznych wyrzutków: gangster i wariatka zostaje więc strażnikami wartości, parą buntowników, którzy próbują wyrwać się z przypisanych im ról, uciec od zdeprawowanego świata polityki i zbrodni.

Tym, co uwiarygodnia historyjkę, jest rozbudowany drugi plan opowieści. To on sprawia, że nawet widz świadomy bajkowości przedstawionego świata nie czuje się bezwstydnie nabierany. Nader przekonująco wypada choćby wątek pani psycholog (głównie za sprawą niezawodnej Kingi Preis), która od początku nie dowierza czystym intencjom Fabia i próbuje wyrwać Luizę z jego opiekuńczych ramion. Sensownie i bez zbytniej szarży zarysowane zostały w filmie niebezpieczne związki mafii i stróżów prawa (zwraca uwagę zwłaszcza rzadko oglądany na dużym ekranie Władysław Kowalski w roli cynicznego prawnika). Krzysztof Stroiński jako zdesperowany ojciec zaprzedany karierze również nie jest postacią jednowymiarową.

Po serii prymitywnych komedii gangsterskich, które zalały polskie kino w latach 90., "Ogród Luizy", daleki od filmowego objawienia, pozwala się oglądać bez bólu. Wszystkie ingrediencje: krwiste obrazki z życia półświatka, szczyptę satyrycznego humoru podanego żwawym językiem czy subtelnie nakreślony wątek miłosny wymieszano w rozsądnych proporcjach. Nie da się jednak ukryć, że film "niesie" przede wszystkim para aktorów grających główne role. Zwłaszcza nagrodzony na ostatnim festiwalu w Gdyni Marcin Dorociński - najbardziej "amerykański" z polskich aktorów młodszego pokolenia, nieskażony ani teatralną manierą, ani serialowymi schematami, pozwala uwierzyć w ten ładnie przerysowany świat. Przerysowany raz ostrą czernią, to znów łagodnymi pastelami - zupełnie jak w snach Luizy.

OGRÓD LUIZY - reż.: Maciej Wojtyszko, scen.: Witold Horwath, zdj.: Grzegorz Kędzierski, muz.: Jerzy Satanowski, wyst.: Patrycja Soliman, Marcin Dorociński, Kinga Preis, Krzysztof Stroiński, Władysław Kowalski, Marcin Hycnar i inni. Prod.: Polska 2007

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2008