Obajtek swoją nieobecność tłumaczył z jednej strony nieskutecznym zawiadomieniem go, z drugiej zaś trwającą kampanią wyborczą, która miała skłonić komisję, by go wezwać i „grillować”. Oba tłumaczenia były kuriozalne. Zawiadomiony formalnie nie został, bo tego unikał, a mając kilka domów, mógł to robić skutecznie.
Argument o kampanii wyborczej jest o tyle nietrafiony, że trudno, aby parlament i jego instytucje zawieszały prace w związku z tym, że trwa jakaś kampania. Ona toczy się praktycznie cały czas, po wyborach do Parlamentu Europejskiego powoli zacznie się przecież rozkręcać kampania prezydencka.
Poza tym, nawet jeśli w wezwaniu Obajtka, który z aferą wizową miał rzeczywiście luźny związek, był jakiś element wyborczy, to były prezes Orlenu mógł takie posiedzenie komisji wykorzystać do kampanijnej promocji. Taka postawa pokazywałaby, że poważnie traktuje potencjalnych wyborców.
Tyle że nie byłoby to w stylu Obajtka, który cały jest człowiekiem unikiem. Można podejrzewać, że właśnie dlatego, że nie traktował poważnie żadnych granic i żadnych ustalonych zasad, tak się spodobał prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdy był jeszcze wójtem Pcimia. I w związku z tym zrobił potem taką zawrotną karierę za rządów PiS. Był żywym przykładem przezwyciężania piętnowanego przez Kaczyńskiego „imposybilizmu”. Był także uosobieniem ducha „pisizmu”, zgodnie z którym to nie wydumane normy czy zasady, ale wola centralnego ośrodka politycznego powinna być najważniejsza.
A że przy okazji deptania norm i zasad Obajtek deptał de facto państwo, tym gorzej dla państwa. Ignorując wtorkowe wezwanie na komisję śledczą, dowiódł po raz kolejny podobnego sposobu myślenia. I skłonił komisję do wystąpienia do sądu o nałożenie kary porządkowej, w śmiesznej zapewne dla niego kwocie trzech tysięcy złotych.
Co ważniejsze jednak, rozpoczął się tym samym swoisty mecz między Obajtkiem a komisją śledczą. Niewykluczone, że w ramach tego meczu czekają nas kolejne zwody byłego prezesa Orlenu. Będą one jeszcze skuteczniejsze, jeśli Obajtkowi uda się zdobyć mandat do PE.
Komisja śledcza w tej sprawie reprezentuje autorytet państwa. Dlatego musi zrobić wszystko, by nie dać się ograć. Niestety może to nie być łatwe, co wiele mówi o możliwościach państwa w rozgrywce z takimi ludźmi jak Daniel Obajtek.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















