Czy siostra Faustyna zasługuje na tytuł Doktora Kościoła?

Siostra Faustyna była prekursorką. Pragnęła zostać kapłanem i zamierzała założyć nowy zakon, w którym nie byłoby dwóch chórów – matek i sióstr – gdyż widziała w tym źródło despotyzmu i zniewolenia.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie na początku października odbyło się sympozjum „Nowe i prekursorskie wątki w pismach św. Faustyny i jej wpływ na życie Kościoła”. Z prasy dowiedzieliśmy się, że Faustyna Kowalska: „Przekazała ponadczasową, ważną teologicznie i duchowo dla Kościoła, doktrynę: miłosierdzie Boga nie ma granic. Nie zdobyła tej wiedzy na uniwersytetach, ale współpracując z Bożą łaską. Dlatego św. Faustyna – Apostołka Bożego Miłosierdzia – zasługuje na tytuł Doktora Kościoła”. Słusznie, nie rozumiem jednak, po co zaraz wiarę stawiać w kontrze do rozumu? Zwłaszcza gdy o powrót rozumu do wiary upominają się zarówno teologowie, jak i papieże. Wystarczy pamiętać o „Fides et ratio” Jana Pawła II.

Siostra Faustyna: „Pragnęłabym się stać kapłanem”

Warto też pamiętać, że Faustyna najwięcej wycierpiała od tych przełożonych kościelnych i zakonnych, jak też współsióstr, którzy we własnym i innych mniemaniu uchodzili za wzór pobożności. Zarzucali Faustynie symulowanie choroby, uleganie złudzeniom, omamom, zarozumiałość i pychę i co tam jeszcze. „Kiedy się dowiedziała jedna z Matek o moim stosunku tak bliskim z Panem Jezusem – czytamy w „Dzienniczku” – odpowiedziała mi, że jestem w złudzeniu. Mówi mi, że Pan Jezus w ten sposób obcuje tylko ze świętymi, ale nie z takimi duszami jak siostra, grzesznymi”.

A o życiu klasztornym pisze tak: „O jak słodko żyć w klasztorze pomiędzy siostrami, ale trzeba nie zapominać, że te anioły są w ludzkim ciele”. Może więc już czas przestać wielbić nabożnych naturszczyków i tępić wykształciuchów, bowiem to ci drudzy pomogli Faustynie trafnie odczytywać znaki czasu i wytrwać w zakonie.

Rzeczywiście Faustyna wyprzedzała bieg czasu: „Pragnęłabym się stać kapłanem”, pisze, a gdy pewnego razu podniosła Hostię upuszczoną niechcący na posadzkę: „z Hostii usłyszałam te słowa: Pragnąłem spocząć na rękach twoich, nie tylko w sercu twoim”. Zamierzała też założyć nowy zakon, w którym nie byłoby dwóch chórów, czyli matek i sióstr, gdyż widziała w tym źródło despotyzmu i zniewolenia.

Takich prekursorskich wątków w „Dzienniczku” jest więcej, przydatnych również obecnie. Choćby po to, żeby kult Miłosierdzia nie wyczerpywał się w odmawianiu koronki i czci obrazu, i nie wspierał żyjących nadzieją powszechnego potępienia, z wyjątkiem ich samych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Święta prekursorka