Doświadczenie architektoniczne, jak udowadnia Filip Springer w swojej najnowszej książce „Szara godzina” (choć oczywiście nie tylko w tej), jest czymś, czego nie da się opowiedzieć słowami ani wyrazić obrazami. Trzeba to poczuć. Architektury nie można sprowadzić wyłącznie do parametrów technicznych. Budynki – poza jakościami infrastrukturalnymi i estetycznymi – niosą za sobą także istotne treści polityczne i społeczne. Jednak o nich dużo trudniej nam dyskutować, trzeba je przetestować w praktyce.
Dobrze oddaje to fenomen wielu konkursów architektonicznych, o których Springer wyraża się bardzo gorzko. To, co wygląda ładnie na zdjęciach, często pomyślane jest przede wszystkim właśnie jako atrakcja natury instagramowej – błyszczy, ale nie spełnia swojej wspólnotowej funkcji, nie tworzy przyjaznej i użytecznej dla wszystkich przestrzeni.
Springerowi nie chodzi jednak o krytykę konkretnych obiektów, ale o kwestię znacznie bardziej fundamentalną – to postulat przemyślenia podstawowych założeń architektury w ogóle. W skrócie można wyrazić go hasłem „budujmy mniej” – raczej dogęszczajmy to, co już istnieje, przebudowujmy, adaptujmy. W kraju, gdzie średnia cena za metr kwadratowy mieszkania jest jedną z najwyższych w Europie, może to wciąż brzmieć zadziwiająco, niemniej tego typu myślenie staje się na świecie coraz popularniejsze w planowaniu wspólnych przestrzeni.
Powód jest prosty – nasza planeta ma ograniczone zasoby, a poziom zanieczyszczeń jest już katastrofalny. Sama produkcja cementu odpowiada za 8 proc. emisji gazów cieplarnianych – to dwa razy więcej niż cały transport morski i lotniczy. Jeśli doliczymy do tego koszty środowiskowe transportu materiałów, samej budowy, ale też – co ważne w tym kontekście – wyburzania istniejących obiektów, to okazuje się, że mamy wielki, ale zaskakująco słabo zaadresowany problem. Może to dziwić, biorąc pod uwagę, że cały przemysł budowlany odpowiada aż za 40 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych.
To oczywiście fragment dużo szerszego zjawiska, związanego z kapitalistycznym modelem konsumpcji, który, jak do tej pory, opiera się najróżniejszym próbom przeformułowania. Mówienie o konieczności zmiany narracji brzmi dziś już jak zdarta płyta, jednak to wciąż, w połączeniu z politycznymi regulacjami, najlepszy sposób na minimalizowanie skutków kryzysu klimatycznego.
„Szara godzina” adresowana jest do szerokiego grona odbiorców – ale jest też rewizją paradygmatów, w obrębie których funkcjonują architekci i urbaniści. Dziś, pod presją rynku deweloperskiego, dominuje myślenie krótkoterminowe. I nie chodzi wyłącznie o szybki zysk, ale przede wszystkim brak wizji. Ciekawy przykład od Springera – grodzone osiedla. Niby nikt ich nie lubi, a jednak masowo się na nie godzimy, bo szybko realizują potrzebę bezpieczeństwa. W praktyce jednak blokują choćby budowanie relacji społecznych czy rozwijanie życia osiedlowego. A to właśnie te elementy w dłuższej perspektywie znacząco podnoszą jakość życia (nie trzeba na to przytaczać żadnych z wielu przeprowadzonych badań).
Kształt tkanki miejskiej powinien być ustalany w perspektywie dekad, a nawet wieków. Wszak miasta, w których żyjemy, zakładano wiele pokoleń temu, a raz ustalone, trwale determinują nasze życie społeczne. Architektura i urbanistyka odarta z elementu etycznego – długofalowego dbania o naszą wspólną przestrzeń – jest pułapką, z której jak najszybciej powinniśmy się wydostać.
Oczywiście łatwo jest narzekać, trudniej zaproponować konstruktywne rozwiązania. Kryzysy jednak mają to do siebie, że otwierają nowe możliwości – ułatwiają forsowanie pomysłów, które jeszcze niedawno brzmiałyby niedorzecznie. Coraz trudniej udawać, że możemy budować bez ograniczeń i wymagać od projektantów, by spełniali coraz to bardziej wyszukane kaprysy inwestorów.
Architektura powinna dopasowywać się do komplikujących się realiów świata i mieć na nie wpływ. Budynki – zarówno prywatne, jak i publiczne – nie powinny szczelnie oddzielać od tego, co na zewnątrz, tworzyć wyizolowanych, obojętnych na wszystko mikroświatów. Architektura musi wrócić do swojej podstawowej funkcji, czyli organizowania „swojego miejsca tak, by było nam w nim dobrze, również z innymi ludźmi wokół”, jak pisze Springer. Postulat brzmiący sensownie w swojej prostocie. Oby przyjął się jak najszybciej, bo szara godzina wkrótce zmieni się w ciemną noc.

Filip Springer, Szara godzina. Czas na nową architekturę, Karakter, Kraków 2024
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















