Czwarta jesień wojny. Ukraina na ostatnich ludzkich rezerwach

Kto miał się zgłosić na tę wojnę z własnej woli, już to dawno uczynił. Ukraińskie rezerwy ludzkie „szorują po dnie”. Najbardziej w piechocie.
z zachodniej Ukrainy
Czyta się kilka minut
Niektóre jednostki ukraińskie prowadzą rekrutację na własną rękę. Na zdjęciu: punkt werbunkowy legendarnego batalionu „Wilczki da Vinciego”, nazwanego tak na cześć jego dowódcy Dmytra Kociubajły ps. „Da Vinci”, który zginął pod Bachmutem. Kijów, wiosna 2025 r. // Fot. Andre Luis Alves / AFP / East News
Niektóre jednostki ukraińskie prowadzą rekrutację na własną rękę. Na zdjęciu: punkt werbunkowy legendarnego batalionu „Wilczki da Vinciego”, nazwanego tak na cześć jego dowódcy Dmytra Kociubajły ps. „Da Vinci”, który zginął pod Bachmutem. Kijów, wiosna 2025 r. // Fot. Andre Luis Alves / AFP / East News

Ostrzeżenie przyszło z nagła. Najpierw jedno, potem kolejne, wreszcie każde auto jadące z przeciwka mrugało alarmująco światłami. Dojeżdżaliśmy do rogatek Sambora, powiatowego miasta na ziemi lwowskiej. Od południa jest tu jeden wjazd: przez żelazny most na Dniestrze.

Jechaliśmy furgonetką na polskich numerach. Był to kolejny, od grudnia 2024 r. szósty już transport z pomocą na Ukrainę, zorganizowany dzięki czytelnikom „Tygodnika” i Inicjatywie Sąsiedzkiej (o bilansie naszej akcji napiszemy wkrótce). Lecz kierowcy i tak mrugali.

„Ludokradcy”: tak mówi się na ludzi z komend uzupełnień

Nie chodziło o kontrolę prędkości. Wjazd na most blokowali mundurowi. Sprawdzali mężczyzn, ich stosunek do służby. Nie, nie byliśmy świadkami scen z nagrań, których pełna jest dziś ukraińska sieć: jak to wojskowi z komend uzupełnień łowią „uchylanta”, by z miejsca zabrać go na komisję lekarską, a stąd do jednostki. „Ludokradcy” – tak są nazywani dość powszechnie.

Gdyby zapytać kierowców, którzy nas ostrzegali, pewnie każdy zapewniłby, że jest patriotą, i że trzeba stawiać opór Rosji, mimo ogromu ofiar. Sprzeczność? Bez wątpienia. U progu czwartej jesieni wielkiej wojny społeczeństwo Ukrainy pełne jest sprzeczności. Każdy chce żyć. W sieci krążą wieści, ile trzeba zapłacić, by zejść z ewidencji. Albo – kolejny paradoks – by trafić do lepszej jednostki, a nie takiej, gdzie „kombat” szafuje życiem ludzi. Chyba że ktoś sam się zgłosi, wtedy może wybrać.

Ukraina bez perspektyw na rychły koniec wojny

Jednak ochotników jest niewielu. Zdaje się, że głównie są to najmłodsi: ci, co osiągnęli 18 lat i chcą iść śladem ojca czy starszego brata. Poza tym: kto miał się zgłosić, już to uczynił. Ukraińskie rezerwy ludzkie „szorują po dnie”, najbardziej w piechocie.

Stąd przesunięcia. Artur, syn Wasyla, naszego współpracownika (imiona zmienione), dostał rozkaz. Choć jest szkolonym specjalistą, jego brygada przeciwlotnicza ma wystawić zbiorczy oddział – posiłki na „zerówkę”. Padło i na niego.

Wasyl przyłapał się na myśli: czy powinien prosić, by zostawili syna, gdzie jest? Jedynego syna. Artur skrócił dylemat: „Tato, pójdę”. Rodzice kupili mu więc hełm, lepszy niż ten z fasunku. My przywieźliśmy filtry do wody, kamelbak, rękawice, maści  przeciwbólowe i antygrzybicze. Oraz agregat dla jego nowego oddziału.

Mają poczucie, że innej opcji nie ma. Że jeśli przestaną stawiać opór, stracą wszystko. Świadomość braku alternatywy to też motywacja. U progu czwartej jesieni wojna o istnienie Ukrainy trwa. Bez perspektyw na rychły koniec.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Czwarta jesień