Z drugiej jednak strony, treść listu nie porusza w ogóle odpowiedzialności elit politycznych regionu za obecny stan rzeczy. Po pierwsze, sam fakt wystosowania listu jest świadectwem zaniedbań w budowaniu trwałych i skutecznych kanałów komunikacji i wpływów w USA. Jest to wynik słabości dyplomacji środkowoeuropejskich, które nie oddziaływały na szerokie spektrum elit, lecz na wąskie grono przyjaciół Europy Wschodniej w Waszyngtonie. W ten sposób zaniedbano skutki zmiany ideowej i pokoleniowej w polityce amerykańskiej, zwłaszcza w szeregach demokratów.
Po drugie, współpraca w regionie znajduje się w fatalnym stanie. Od momentu rozszerzenia NATO żaden poważny projekt współpracy polityczno-wojskowej nie doczekał się realizacji. W kwestiach bezpieczeństwa energetycznego nowi członkowie UE są - wbrew retoryce - bardziej podzielni niż "starzy". Na dobrą sprawę można w ogóle powątpiewać, czy Europa Wschodnia ma jakikolwiek wspólny wymiar polityczny. Ale to nie jest przecież problem USA.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















