Cwaniak miał sprzątać po Ziobrze. Standardy lewicy w resorcie sprawiedliwości

Można było się spodziewać, że zdemolowany przez PiS wymiar sprawiedliwości oczyszczać będą wyjątkowo dobrze dobrani ludzie. Tymczasem lewica poszła zupełnie inną drogą.
Czyta się kilka minut
Krzysztof Śmiszek i Bartłomiej Ciążyński (pośrodku) na konwencji Nowej Lewicy. Warszawa, 7 sierpnia 2023 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Krzysztof Śmiszek i Bartłomiej Ciążyński (pośrodku) na konwencji Nowej Lewicy. Warszawa, 7 sierpnia 2023 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

Mogłoby się wydawać, że po epoce rządów Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości nowe kierownictwo resortu będzie grupą ludzi dobranych według surowych kryteriów i dobrze sprawdzonych. I faktem jest, że wśród zastępców Adama Bodnara są osoby z doświadczeniem w sądach, adwokaturze, NIK czy też Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – jednak już ludzie pochodzący z partyjnego klucza to inna historia.

Śmiszek i Myrcha niezainteresowani „sprzątaniem po Ziobrze"

Zostawmy na boku Arkadiusza Myrchę z KO, radcę prawnego z niewielkim doświadczeniem i przeciętnego posła; nie ma się go za co czepiać, zwłaszcza przy cyrku, jaki nam zapewniła Nowa Lewica, obsadzająca w ramach ustaleń koalicyjnych swoje stanowisko wiceministra. Formacja kierowana przez Włodzimierza Czarzastego i Roberta Biedronia jakby uparła się dawać paliwo mediom przychylnym PiS, które drwią dziś z poziomu osób oczyszczających rzekomo wymiar sprawiedliwości.

Najpierw Krzysztof Śmiszek, doświadczony prawnik i aktywista, prywatnie wieloletni partner europarlamentarzysty Biedronia, ledwie po pół roku pracy w resorcie znudził się sprzątaniem po Ziobrze (czym był wcześniej mocno podekscytowany) i zwiał do Brukseli. Rodzina i ciepła posada na „cmentarzysku politycznych słoni” okazały się dla niego ciekawszą perspektywą niż praca w Warszawie.

Prawo rozczarowało Ciążyńskiego

Na osłodę Nowa Lewica dała nam następcę Śmiszka, o którym ten ostatni na Instagramie napisał tak: „Mój przyjaciel Bartłomiej Ciążyński, z którym od lat walczymy o prawa człowieka w Polsce”. Tenże przyjaciel, szef klubu radnych lewicy we Wrocławiu, poświęcił się dla Polski i zgodził się przyjść do ministerstwa, rezygnując z 40 tys. zł (brutto), jakie dostawał w Polskim Ośrodku Rozwoju Technologii. Fuchę w tej naukowej instytucji załatwił mu parę miesięcy wcześniej nominat pochodzącego również z lewicy ministra nauki Dariusza Wieczorka. Żeby przyjaciel Śmiszka mógł się cieszyć swą pensją, trzeba było zwolnić sporo ludzi, ale kto by się na lewicy maluczkimi przejmował.

Ciążyński nie jest już wiceministrem, bo na odchodnym z PORT pojechał na wakacje, płacąc za paliwo służbową kartą. Warto jednak zauważyć, jak nisko upadła lewica i jak słabe są koalicyjne kryteria doboru kadr, że w tak wrażliwym miejscu postawiono na cwaniaków, a nie na fachowców.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Standardy lewicy