Perły w resorcie Adama Bodnara, czyli jak wybrać najgorszego kandydata na wiceministra

Dwóch sekretarzy stanu wybranych przez lewicę tak się przysłużyło tej formacji, że teraz na stanowisku pozostaje wakat. Niestety, z nominatem Koalicji Obywatelskiej jest niewiele lepiej.
Czyta się kilka minut
Krzysztof Śmiszek i Arkadiusz Myrcha w Sejmie. Warszawa, 28 listopada 2023 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter
Krzysztof Śmiszek i Arkadiusz Myrcha w Sejmie. Warszawa, 28 listopada 2023 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter

Elektorat koalicji rządzącej bez trudu wybaczył Donaldowi Tuskowi niezrealizowanie części obietnic, nawet jeśli dotyczyły spraw przekładalnych na konkrety – jak 60 tys. kwoty wolnej od podatku. Wyborcom ciężej jednak zrozumieć, dlaczego rozliczenia pisowskiej sitwy aż tak się ślimaczą. Owszem, władza ma ciężkie zadanie: nie jest łatwo naprawiać sądy i skazywać winnych po tym, co z TK i SN zrobiła ekipa Kaczyńskiego i Ziobry. Tym ważniejsze są więc kwestie wizerunkowe, na czele z doborem właściwych ludzi na stanowiska.

Tu zaś sprawy kuleją w sposób dla mnie niewytłumaczalny. Dwa słynne „pistolety” KO (Dariusz Joński i Michał Szczerba), tropiące z zapałem w poprzedniej kadencji afery PiS-u, uciekły już z funkcji szefów nadzwyczajnych komisji sejmowych do Brukseli. Jakby tego było mało, politycy koalicji uparli się, by na wiceministrów w resorcie sprawiedliwości upychać Adamowi Bodnarowi personalne „perły”. On sam dobrał sobie co prawda na zastępców czworo zaufanych profesjonalistów, ale już osoby dostarczone mu z klucza partyjnego to chodzące porażki.

Krzysztof Śmiszek z Lewicy zwiał wzorem kolegów z KO do europarlamentu, dzięki czemu mógł dołączyć do życiowego partnera Roberta Biedronia. Przed wyjazdem zarekomendował na swe miejsce przyjaciela Bartłomieja Ciążyńskiego, ten jednak, zanim zabrał się do pracy, już musiał z niej odejść. Wyszło bowiem na jaw, że odchodząc z poprzedniej firmy – gdzie fuchę dostał również dzięki partii – naciągnął ją na w części darmowe wakacje. 

Lewicę ukarano wakatem w resorcie, ale z nominatem KO nie jest lepiej. Arkadiusza Myrchę, przeciętnego posła i prawnika, przyłapano na pobieraniu wraz z żoną posłanką Kingą Gajewską maksymalnego dodatku mieszkaniowego (8 tys.), podwójnych kilometrówek i dziwnych zakupach do biur poselskich, np. czterech ekspresów do kawy, robota do sprzątania i smartwatcha.

Rozumiem, że trudno znaleźć krystalicznie czystego polityka, ale żeby do roboty przy sprzątaniu po Ziobrze używać odkurzaczy zamiast paragrafów?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”