Dwanaście godzin jechała na spotkanie z papieżem Franciszkiem 40-letnia Yusvina Lasmin z Malezji. Wydała wszystkie oszczędności. „Przez tydzień jadłam tylko chińskie zupki instant – mówiła po powrocie. – Ale było warto. Jestem katoliczką. Drugiej takiej okazji w moim życiu nie będzie”.
Dwanaście dni trwała najdłuższa pielgrzymka Franciszka. Niedługo o niej zapomnimy, jak o 44 poprzednich. Pozostanie nam umiejętność zlokalizowania na mapie kilku nowych krajów i podziw dla 88-letniego papieża, pokonującego fizyczne ograniczenia czasu, przestrzeni i ruchu. Niewiele więcej. Przemówienia na temat najważniejszych problemów Azji Południowej i Oceanii nie przetrwały nawet najkrótszej próby czasu – ledwie Franciszek wylądował w Rzymie, już żyliśmy jego słowami o Kamali Harris i Donaldzie Trumpie (oraz apelem do Amerykanów, by wybrali mniejsze zło), wypowiedzianymi w czasie samolotowej konferencji prasowej.
Wspominając pielgrzymkę, można się oburzać, że Franciszek nie skrytykował rządów tłumiących krwawo niepodległościowe powstania, nie wytykał łamania praw człowieka, nie potępił pedofilii wśród księży, nie stawał w obronie prześladowanych chrześcijan. Że goszczących go prezydentów, premierów i gubernatorów chwalił – na kredyt, którego i tak nie spłacą. Naiwnością zresztą byłoby oczekiwać, że politycy wezmą sobie do serca jego apele – nie do nich przyjechał, nie w nich pokładał nadzieje.
Ale można też dostrzec tych, którzy – jak Yusvina Lasmin i milion jej podobnych – pokonali setki kilometrów łodziami, autobusami czy pieszo, przedzierając się przez równikową dżunglę, by Franciszka usłyszeć. Którzy jego słowa o równości i wolności religii (w Indonezji), sprawiedliwym podziale dóbr (w Papui-Nowej Gwinei), położeniu kresu przemocy i biedzie (w Timorze Wschodnim), szacunku dla osób „nieproduktywnych” – chorych lub starych (w Singapurze), przyjmowali z entuzjazmem i wzruszeniem. Którzy usłyszeli w nich historię swojego życia lub swoich najbliższych, nigdy i przez nikogo w taki sposób nie opowiedzianą.
„Moje zarobki od tego nie wzrosną, ale cieszę się, że papież pamięta o nas i modli się za nas” – mówiła dziennikarzom birmańska służąca, jedna z 200 tysięcy nielegalnych pracowników w Singapurze, o których prawa upomniał się Franciszek. Przywrócona godność to najważniejszy owoc tej pielgrzymki. Wart podróży, nawet jeśli miałby okazać się jedyny.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















