Co zapamiętamy z najdłuższej pielgrzymki papieża

Franciszek nie krytykował rządów tłumiących niepodległościowe powstania, nie wytykał łamania praw człowieka, nie potępił pedofilii wśród księży, nie stawał w obronie prześladowanych chrześcijan. Dokonał jednak czegoś innego, co było warte tej podróży.
Czyta się kilka minut
Papież Franciszek z mieszkańcami domu opieki w Singapurze, 13 września 2024 r. // Fot. Hans Lucas / AFP / East News
Papież Franciszek z mieszkańcami domu opieki w Singapurze, 13 września 2024 r. // Fot. Hans Lucas / AFP / East News

Dwanaście godzin jechała na spotkanie z papieżem Franciszkiem 40-letnia Yusvina Lasmin z Malezji. Wydała wszystkie oszczędności. „Przez tydzień jadłam tylko chińskie zupki instant – mówiła po powrocie. – Ale było warto. Jestem katoliczką. Drugiej takiej okazji w moim życiu nie będzie”.

Dwanaście dni trwała najdłuższa pielgrzymka Franciszka. Niedługo o niej zapomnimy, jak o 44 poprzednich. Pozostanie nam umiejętność zlokalizowania na mapie kilku nowych krajów i podziw dla 88-letniego papieża, pokonującego fizyczne ograniczenia czasu, przestrzeni i ruchu. Niewiele więcej. Przemówienia na temat najważniejszych problemów Azji Południowej i Oceanii nie przetrwały nawet najkrótszej próby czasu – ledwie Franciszek wylądował w Rzymie, już żyliśmy jego słowami o Kamali Harris i Donaldzie Trumpie (oraz apelem do Amerykanów, by wybrali mniejsze zło), wypowiedzianymi w czasie samolotowej konferencji prasowej.

Wspominając pielgrzymkę, można się oburzać, że Franciszek nie skrytykował rządów tłumiących krwawo niepodległościowe powstania, nie wytykał łamania praw człowieka, nie potępił pedofilii wśród księży, nie stawał w obronie prześladowanych chrześcijan. Że goszczących go prezydentów, premierów i gubernatorów chwalił – na kredyt, którego i tak nie spłacą. Naiwnością zresztą byłoby oczekiwać, że politycy wezmą sobie do serca jego apele – nie do nich przyjechał, nie w nich pokładał nadzieje.

Ale można też dostrzec tych, którzy – jak Yusvina Lasmin i milion jej podobnych – pokonali setki kilometrów łodziami, autobusami czy pieszo, przedzierając się przez równikową dżunglę, by Franciszka usłyszeć. Którzy jego słowa o równości i wolności religii (w Indonezji), sprawiedliwym podziale dóbr (w Papui-Nowej Gwinei), położeniu kresu przemocy i biedzie (w Timorze Wschodnim), szacunku dla osób „nieproduktywnych” – chorych lub starych (w Singapurze), przyjmowali z entuzjazmem i wzruszeniem. Którzy usłyszeli w nich historię swojego życia lub swoich najbliższych, nigdy i przez nikogo w taki sposób nie opowiedzianą. 

„Moje zarobki od tego nie wzrosną, ale cieszę się, że papież pamięta o nas i modli się za nas” – mówiła dziennikarzom birmańska służąca, jedna z 200 tysięcy nielegalnych pracowników w Singapurze, o których prawa upomniał się Franciszek. Przywrócona godność to najważniejszy owoc tej pielgrzymki. Wart podróży, nawet jeśli miałby okazać się jedyny.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Przywrócona godność