Co nauka mówi o scenariuszach zmiany klimatu: czeka nas katastrofa czy zielony świat? [Jeszcze inna przyszłość #4]

Ludzkość zjednoczy się, aby wspólnie walczyć ze zmianami klimatu? Może egoizm państw i biznesów sprawi, że będą one tylko przyspieszać? A co, jeśli czeka nas jeszcze inna przyszłość? Zaprasza Łukasz Lamża.
Łukasz Lamża – „Jeszcze inna przyszłość”
Łukasz Lamża // Fot. Grażyna Makara

W swoim nowym cyklu Łukasz Lamża, dziennikarz naukowy „Tygodnika”, patrzy w przyszłość doby antropocenu trzeźwo, bez paniki i bez naiwności, na podstawie liczb, nauki i zdrowego rozsądku.


WIELKIE WYZWANIA: ANTROPOCEN

Przyglądamy się największym wyzwaniom epoki człowieka oraz drodze, która zaprowadziła nas od afrykańskich sawann do globalnej wioski. Omawiamy badania naukowe i dyskusje nad interakcjami między człowiekiem i innymi elementami przyrody – zarówno tymi współczesnymi, jak i przeszłymi.



Pełna transkrypcja rozmowy

Poniższy tekst powstał w oparciu o transkrypcję maszynową, może zawierać usterki językowe.


Cześć i czołem, tu Łukasz Lamża i „Jeszcze inna przyszłość”. Dzisiaj przyjrzymy się syntetycznie temu, co może wydarzyć się w XXI wieku, do roku 2100, ze względu na naszą, jako gatunku, globalną odpowiedź na zmiany klimatyczne. Może się wydawać, że to jest jakieś szaleństwo. Któż odważyłby się, żeby scenariuszować na 80 lat do przodu i jeszcze mówić o tym, co się wydarzy na całym świecie? Na szczęście tą osobą w zasadzie nie jestem ja. Ja jestem dzisiaj tylko posłańcem, który opowie wam o czymś, co jest w zasadzie u fundamentów współczesnej dyskusji na temat globalnych zmian klimatycznych, choć nie wszyscy o tym wiedzą.

Zasadniczo najbardziej zaufanym źródłem wiedzy o tym, na czym stoimy, jakie są podstawy fizyczne, co się wydarzy i jak można przeciwdziałać zmianom klimatu, jest tzw. raport klimatyczny IPCC, Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu. Można mieć na ten temat różne zdania, ale w zasadzie, jeżeli się wie, w jaki sposób ten raport powstał, kto go napisał, to ciężko jest być głęboko krytycznym. Można się czepiać tego i tamtego, natomiast powiem wam szczerze,
nie widzę żadnego dobrego sposobu, żeby nazwać go jakkolwiek inaczej niż zdaniem globalnej społeczności naukowej na temat tego, jak jest.

I teraz tak, co się znajduje w tym raporcie? No dużo rzeczy tam jest. Wychodzimy od podstaw naukowych, fizycznych, klimatologicznych, gleboznawczych i wszystkiego innego, od badań, od lodowców. Później mamy modelowanie, wszystkie kwestie społeczne, polityczne, a później łagodzenie zmian klimatu, adaptacja, przewidywane skutki itd. I gdzieś na tym etapie, kiedy wychodzimy od opisu stanu rzeczywistego na rok 2023, bo tam zamknęliśmy raport klimatyczny, i zaczynamy mówić o przyszłości, tam się pojawiają tzw. SSPs: Shared Socioeconomic Pathways, czyli współdzielone ścieżki socjoekonomiczne. To jest takim ichniejszym, slangowym określeniem na pięć podstawowych scenariuszy, co się może wydarzyć w XXI wieku. I ponieważ, moim zdaniem przynajmniej, bardzo mało się o tym mówi, a jest to mimo wszystko dosyć interesujące, postanowiłem poświęcić cały dzisiejszy odcinek opowiedzeniu wam po prostu tych pięciu scenariuszy. SSP1, SSP2, SSP3, SSP4 i SSP5. 

Więc najpierw króciutko, czym one są, a później o nich kolejno. Muszę powiedzieć, że one przedstawiają rzeczywiście scenariusze syntetyczne, wielopoziomowe, opisywane od strony technologicznej, ekonomicznej, społecznej, militarnej wręcz miejscami, aż do 2100 roku. Jest to odważna rzecz. Natomiast jest też przy okazji dosyć nieintuicyjna. To nie są scenariusze dobre i złe. Albo: to nie są scenariusze prawdopodobne i nieprawdopodobne. Autorzy raportu dosyć konsekwentnie odmawiają wypowiadania się na temat tego, czy któryś z nich uważają za bardziej lub mniej prawdopodobny. I nigdzie nie jest to w ten sposób przedstawiane. To jest pięć możliwości. 

Jeszcze zanim zaczął powstawać bieżący raport, istniały różne wersje tego typu scenariuszy. Na pewnym etapie została zebrana grupa ekspertów z najróżniejszych dziedzin wiedzy, którzy mieli wymyślić najpierw ogólną logikę przyszłości, czyli jak zasadniczo zareaguje ludzkość. Później, jakie z tego będą ogólne skutki jakościowe. Na przykład większa emisja, mniejsza emisja. Albo wyższy poziom edukacji, niższy poziom edukacji. Więcej konfliktów społecznych, mniej konfliktów społecznych. Później zostało to przeliczone na skutki ilościowe, czyli o ile więcej tego wszystkiego. I gdzieś na tym etapie zostało to podpięte pod modele klimatyczne. 

Czyli gdyby nastąpił ten i ten scenariusz, no to wtedy spalalibyśmy tyle i tyle, wtedy tak by wyglądał światowy handel, tak by wyglądał dostęp do żywności, wody itd., itd. W związku z czym tak by się rozwijała ludność w danym miejscu na przykład, tyle by tam było ludzi, tyle by tam było emisji i tak by na to zareagowało środowisko. Czyli no, trzeba przyznać, gigantyczne ćwiczenie. Natomiast punktem wyjścia było tych pięć podstawowych, możliwości, o których wam za chwilę opowiem. Żebyśmy też wiedzieli, jakiego typu czynniki są tam wzięte pod uwagę, przedstawię króciutko te scenariusze, a później o nich opowiem szczegółowo.

Scenariusz numer jeden, SSP1, to jest zielona ścieżka, Taking the Green Road. W zasadzie chodzi w nim o to, że jako ludzkość zorientowaliśmy się, jakie są skutki naszego działania, niejako wybudziliśmy się, współpracujemy na szczeblu międzynarodowym i działamy, żeby zapobiec negatywnym skutkom zmian klimatycznych. 

Ścieżka druga, SSP2, Middle of the Road, Droga Środka, to jest w pierwszym przybliżeniu, że nic się nie zmieni. To znaczy jest tak, jak było dotychczas. Niektórzy mówią business as usual, przy czym Business as Usual to jest nazwa techniczna jeszcze innego scenariusza, więc tutaj mówimy Middle of the Road, droga środka. Trochę się uda, trochę się nie uda. No, jakoś tam będzie. 

Ścieżka trzecia, SSP3, nazywana też Wyboistą Ścieżką, A Rocky Road, w zasadzie polega na tym, że nie udaje nam się dogadać na szczeblu międzynarodowym i państwa zwracają się przeciwko sobie. Wycofujemy się niejako z obecnych tendencji globalizacyjnych, nie udaje się stworzyć silnych międzynarodowych instytucji i każdy walczy za siebie.

Ścieżka czwarta, SSP4, to jest taka Podzielona Droga, A Road Divided, nazywana też Inequality. W praktyce polega na tym, że podziały są jeszcze głębsze, czyli nie ma silnych państw, które by zadbały o swoich obywateli, i nie ma czegoś takiego jak silne społeczeństwa narodowe, które są jednością. To jest raczej całkowita dezintegracja społeczna w skali globalnej. 

SSP5 to scenariusz, w którym intensywnie rozwija się technologia, gospodarka i jednocześnie dużo emitujemy. Natomiast między innymi produkując technologie, które pomagają nam sobie radzić ze zmianami klimatu. Włącznie z geoinżynierią, włącznie z interwencjami, które mają pomagać ludziom. Czyli działamy niejako dla dobra ludzi, nie jest to ścieżka egoistyczna w stylu: po prostu spalamy, żeby sobie wepchnąć te wszystkie produkty w uszy i tańczyć w kółko i cieszyć się życiem, tylko emitujemy i rozwijamy się po to, żeby nam się żyło coraz lepiej. Natomiast na ścieżce wysokoemisyjnej. No i OK. 

Jak już widzicie, mam nadzieję, to nie są wcale oczywiste scenariusze, które można by podzielić na dobre, złe. No więc idźmy może po kolei, bo to jest rzeczywiście ciekawe doświadczenie. SSP1, Sustainability, Taking the Green Road. Podążamy po zielonej ścieżce. Nawiasem mówiąc, posługuję się tutaj opisami opublikowanymi w artykule O'Neill, Kriegler i inni, „The Roads Ahead”, opublikowanym w czasopiśmie „Global Environmental Change” w 2017 roku. Pierwsze zdanie tego scenariusza: „Świat powoli, ale konsekwentnie dąży ku ścieżce zrównoważonego rozwoju, szanując przewidywane granice środowiskowe”. „Granice środowiskowe” to jest tutaj taki techniczny termin oznaczający to, co jest w stanie świat udźwignąć, czyli krótko mówiąc, orientujemy się, ile jesteśmy w stanie wyciągnąć z ziemi, ile jesteśmy w stanie wydobyć, jak bardzo jesteśmy w stanie rozwinąć rolnictwo, tak żeby nie zatruć wód gruntowych.

Krótko mówiąc, zakładamy, że zrozumieliśmy plus minus, jak działa świat i jakie są możliwości rozwoju i dopasowujemy do nich nasz rozwój. Uświadamiamy sobie, jakie są koszty zmian klimatu, a następnie współpracujemy na szczeblu międzynarodowym i niżej, aby im zapobiegać. To jest scenariusz, nawiasem mówiąc, który się wiąże z najniższą emisją do 2100 roku z wszystkich scenariuszy, a każdy z nich można uruchomić w dziesiątkach wersji poszczególnych. Ten zasadniczo prowadzi do najniżej emisyjnych skutków. Co ciekawe, autorzy tego scenariusza są optymistami, dlatego że wymieniają również sektor prywatny jako instytucje, włączające się w ten globalny proces zapobiegania zmianom klimatycznym. Czyli dogadaliśmy się. 

Inne jeszcze cytaty z tego scenariusza. „Następuje odejście od nacisku na wzrost gospodarczy i rosnący nacisk na dobrobyt ludzki”. Czyli spada potencjalnie wzrost gospodarczy albo przynajmniej przyhamowuje. Nie jesteśmy niejako niewolnikami cyferek, że musi być PKB o tyle i o tyle większe. Wzrost może być powolniejszy. Natomiast te niedobite cyferki przeznaczane są na nacisk na dobrobyt ludzki. Oni zakładają, że zmiana wychodzi od państw najbogatszych.
Co jest zrozumiałe, to się właściwie już troszkę dzieje. Na przykład Unia Europejska od 40 lat mniej więcej obniża swoje emisje i na mieszkańca, i w wartościach bezwzględnych.

W Polsce też zresztą te emisje się obniżyły znacząco od lat 70., 80. Stany Zjednoczone obniżają emisje. Pewne państwa mogą już sobie pozwolić na to, żeby inwestować na przykład w takie elementarne rzeczy, jak na przykład lepsze elewacje w budynkach. Możemy zacząć się nad tym zastanawiać, że może by tutaj dorzucić kolejne 10 cm styropianu i wtedy będzie się zużywało mniej energii na dogrzanie budynków itd., itd. 

Więc krótko mówiąc, państwa najbogatsze, najsilniej rozwinięte są pierwsze do tego, żeby się zmieniać. Natomiast w ciągu XXI wieku kolejne państwa dołączają do tego klubu i stopniowo zaczynają w coraz większym stopniu dbać o dobro środowiska i dobrobyt ludzki. W tym scenariuszu jest też względnie niska liczba ludności. Autorzy tych scenariuszy, co ciekawe, zakładają – i oni to podają jako krótkie hasło – że edukacja postępuje, co jest ich sposobem na powiedzenie na to, że liczba ludności maleje. Co może się wydawać dziwne: jaki jest związek między edukacją a liczbą ludności, ale już to tłumaczyłem w tym podkaście, w odcinku poświęconym przyszłości populacji globalnej, że w zasadzie działa taki przelicznik, to znaczy im mamy lepszy dostęp do edukacji, tym jest mniej dzieci. Kogo to bardziej interesuje, może zajrzeć do tamtego podkastu. W każdym razie w tym scenariuszu zakładamy, że do tego dochodzi i liczba ludności zaczyna względnie szybko maleć i pod koniec XXI wieku już porządnie spada. Obniża się globalny i lokalny poziom nierówności,
zwiększa się wydajność gospodarowania zasobami. 

Jak do tego doprowadzić? Autorzy nie piszą wprost, wymieniają na przykład inwestowanie w technologie środowiskowe i zmiany w prawie podatkowym. Co ciekawe, nie wchodzą w szczegóły, w jaki sposób zmiany w prawie podatkowym mogą doprowadzić do większej wydajności gospodarowania zasobami. No myślę, że można się spodziewać czegoś w stylu green tax, czyli opodatkowania nieekologicznych rozwiązań. Taki to właśnie scenariusz.

SSP2. Middle of the Road. Droga Środka. Pierwsze zdanie: „Świat podąża ścieżką, na której trendy społeczne, gospodarcze i technologiczne nie odbiegają znacząco od historycznych wzorców”. Czyli w pewnym sensie business as usual, przy czym autorzy spieszą, żeby wyjaśnić, że nie oznacza to podtrzymania istniejących trendów w takim najprostszym sensie. Na przykład mamy obecnie jakieś tempo rozwoju, Chin albo Indii, albo Nigerii, albo Polski, i to nie chodzi o to, że obecne tempo rozwoju utrzyma się jeszcze przez 80 lat, to jest troszeczkę lepszy pomysł. Mają się ponowić pewnego typu zasadnicze prawidłowości rozwojowe, które dotychczas zaobserwowaliśmy. Na przykład takie, że są państwa rozwijające się i po osiągnięciu pewnego poziomu ten rozwój przyhamowuje. Nie można się rozwijać w nieskończoność. Więc to jest raczej scenariusz biorący pod uwagę właśnie tego typu prawidłowości.

Natomiast zasadniczo, kiedy się czyta składniki tego scenariusza, to brzmi to wszystko znajomo. To wygląda jak opis naszego świata. Na przykład: „Rozwój następuje niejednolicie. Różne państwa rozwijają się w różnym tempie”. OK. „Większość gospodarek jest stabilna”. OK. „Globalny rynek funkcjonuje niedoskonale, ale funkcjonuje”. „Globalne i państwowe instytucje pracują w kierunku osiągnięcia zrównoważonego rozwoju, ale postęp jest powolny”. Kolejny cytat. „Rozwój technologiczny postępuje powoli, do przodu, ale bez fundamentalnych przełomów”. Inny cytat. „Zasadniczo intensywność użycia zasobów i energii spada”. No jest tak, rzeczywiście. Spada zużycie paliw kopalnych, powoli rośnie udział źródeł odnawialnych. No i tak mniej więcej wygląda nasza rzeczywistość. Coś tam się dzieje, coś tam się nie dzieje.

W każdym razie to jest scenariusz, który w zasadzie zakłada, że nie dojdzie do żadnego znaczącego odwrotu od tego, co się obecnie dzieje na świecie. Trochę będzie konfliktów, a trochę ich nie będzie. Trochę się będą państwa rozwijały, a troszkę nie. Ciekawa rzecz, na końcu jeszcze do tego chyba wrócę, że to jest scenariusz względnie niskoemisyjny. Czyli spośród wszystkich scenariuszy, które rozważa IPCC, ten scenariusz, w którym w zasadzie nic nie ulegnie zmianie, jest względnie niskoemisyjny. Czyli nie jest najgorszy dla świata i ludzkości, temperatur i huraganów i tego wszystkiego. To jest myślę bardzo interesująca rzecz, o której mało się mówi. Że ten najbardziej banalny scenariusz, że po prostu nic się nie uda specjalnego zrobić, ani nic strasznego się nie wydarzy, on też jednocześnie nie jest taki najgorszy wcale. OK.

Scenariusz trzeci, SSP3. Regional Rivalry, A Rocky Road. Rywalizacja Regionalna, Wyboista Ścieżka. To nawiasem mówiąc, wszystko są moje własne tłumaczenia. Widywałem w polskich źródłach, że się te teksty jakoś tłumaczy i te nazwy scenariuszy, ale mnie się te moje po prostu podobają i tak będzie. Pierwsze dwa zdania tego scenariusza. „Odradzający się nacjonalizm, obawy o konkurencyjność i bezpieczeństwo oraz konflikty regionalne skłaniają kraje do coraz większego koncentrowania się na kwestiach krajowych lub co najwyżej regionalnych. Z biegiem czasu polityka staje się coraz bardziej zorientowana na kwestie bezpieczeństwa krajowego i regionalnego”. Ja to sobie króciutko nazywam: świat skłócony. W opisie tego scenariusza pojawia się też fraza international fragmentation. Globalne instytucje są słabe. To jest kolejny motyw przewodni tego scenariusza. Czyli w pewnym sensie to, co już się udało zrobić, czyli porozumienie międzynarodowe, czy nawet na poziomie takim wysoko ponadregionalnym, porozumienia na poziomach kontynentalnych. One powolutku upadają. Globalne instytucje robią się coraz słabsze.

Jakie są tego skutki? No rozmaite. Na przykład pojawiają się bariery handlowe. W tym scenariuszu zakłada się, że handel międzynarodowy robi się coraz bardziej skomplikowany, obciążony coraz wyższymi cłami, zakazami. Mamy nieefektywny rynek energetyczny. Dlatego że państwa niechętnie dzielą się ze sobą zasobami, mniej chętnie handlują ze sobą energią. Cierpi na tym także międzynarodowy handel żywnością, rynek żywności jest coraz bardziej zamknięty. Pojawiają się w tym scenariuszu pojedyncze gospodarki silnie sterowane przez państwa autorytarne. Czyli statystycznie na świecie rośnie poziom autorytarności. Są tego typu miary stosowane przez politologów, opisu na spektrum autorytaryzmu, gdzie znajduje się dane państwo. Więc można by sobie wyobrazić, że jeżeli wyrazimy to ilościowo, to średnia dla całego świata będzie po prostu rosła.

Co ciekawe, w tym scenariuszu rozwój ekonomiczny jest powolny. Oni twierdzą niejako, że wynika to z ich założeń. Czyli na świecie, na którym upadają sojusze międzynarodowe i lokalne interesy zaczynają dominować, rozwój ekonomiczny globalny jest słaby. Jeśli im wierzyć, oznaczałoby to, że do intensywnego rozwoju ekonomicznego i technologicznego potrzebna jest współpraca międzynarodowa. No nie jest to aż takie kontrowersyjne, prawda? Jedną z sił napędzających globalny rozwój technologiczny i ekonomiczny jest przecież wymiana ludzka, wymiana idei, swoboda korzystania z patentów, ruch otwartej nauki itd.

Konsumpcja w tym scenariuszu jest intensywna i jednocześnie materiałochłonna. Czyli poszczególne państwa mogą sobie całkiem nieźle radzić, może być w nich wysoka konsumpcja, natomiast czyniona w zasadzie bez przejmowania się tym, co się wydarzy. Wszyscy dbają niejako tylko o siebie. W związku z czym lokalnie może dojść do bardzo silnej degradacji środowiska. Tutaj mamy szczególnie silny w tym scenariuszu, chyba najsilniejszy, efekt niesprawiedliwości globalnej, czyli zmiany wywoływane przez państwo X uderzają w państwo Y, więc lokalnie łagodzenie tych skutków bywa bardzo wymagające, w związku z czym są też państwa, które po prostu się nie rozwijają, a wręcz następuje w nich odwrócenie pewnych procesów rozwojowych. Upadek, można by wręcz ostro powiedzieć, chociaż oni aż takiej dużej tezy nie stawiają, że jakieś konkretne państwa upadną, natomiast niektóre będą miały naprawdę bardzo, bardzo ciężko, między innymi przez to, że współpraca międzynarodowa jest coraz słabsza.

Autorzy piszą, że – ja tego nie umiem skomentować, bo za słabo znam historię – dla nich pewną matrycą było to, co się działo na świecie na samym początku XX wieku. Oni piszą: „świat przed I wojną światową, odwrócenie tendencji globalizacyjnych”, tak to ogólnie rzecz biorąc nazywają, no więc sami się zastanówcie, jeśli wiecie więcej o historii niż ja, być może potraficie to bardziej inteligentnie skomentować, czy rzeczywiście tego typu scenariusz brzmi jak coś, co działo się tuż przed I wojną światową.

SSP4, A Road Divided, Podzielona Droga. To jest w zasadzie scenariusz podobny do poprzedniego, z jedną istotną różnicą. Może zacznę od cytatu. Pierwsze zdania z opisu tego scenariusza: „Wysoce nierówne inwestycje w kapitał ludzki w połączeniu ze zwiększającymi się podziałami ekonomicznymi i politycznymi prowadzą do rosnących nierówności i rozwarstwienia. Zarówno pomiędzy poszczególnymi krajami, jak i wewnątrz tych krajów”. I tu bym powiedział, że to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy scenariuszem czwartym i trzecim. W takim pierwszym przybliżeniu SSP3 to są silne państwa, SSP4 to są słabe państwa. Czyli pogłębiają się nierówności, ale nie dlatego, że państwa ze sobą konkurują albo zawiązują się jakieś lokalne alianse państw. I państwa też nie są wystarczająco silne, żeby pomóc swoim najsłabszym obywatelom. W poprzednim scenariuszu mieliśmy państwa autorytarne, które próbują przynajmniej, a może niektórym silnym państwom się to udaje, dokonywać redystrybucji dóbr. Nie chcę tu wchodzić absolutnie w politykę, natomiast na myśl przychodzą autorytarne państwa socjalistyczne, które próbują – no nie wiem, czy to się kiedykolwiek udało, i czy to się uda w XXI wieku – przynajmniej kontrolować ten przepływ dóbr, o, może tak. Natomiast w scenariuszu czwartym nie za bardzo.

Kilka cytatów. „Władza jest coraz silniej skoncentrowana we względnie nielicznej elicie władzy i biznesu, nawet w krajach demokratycznych. Pogłębia się przepaść pomiędzy społeczeństwem globalnym, które rozwija się w oparciu o wiedzę i kapitał, a niezintegrowanymi ze sobą społeczeństwami o niższych dochodach, w których żyją ludzie słabo wykształceni, pracujący w gospodarstwie o niskim poziomie technologii”. Co to w praktyce oznacza? Bogaci i ludzie z dostępem do władzy współpracują ze sobą i świat się rozwija. Inny cytat: „Rozwój technologii jest wysoki w gospodarce i sektorach zaawansowanych technologicznie”, czyli high tech, za przeproszeniem, się rozwija. Natomiast są całe wielkie regiony świata, które w coraz większym stopniu stają się tylko montowniami, pakowalniami dla sektorów wysokorozwiniętych. I może to nastąpić również wewnątrz poszczególnych krajów. Można sobie wyobrazić taki scenariusz, w którym państwa się na tyle rozszczepiają, że te, które dzisiaj pełnią funkcję producentów tekstyliów i taniej elektroniki dla całego świata, że gdzieś to schodzi na poziomy regionalne.

Nie wiem, czy w Polsce jest wyobrażalna taka sytuacja. Do pewnego stopnia oczywiście każdy kraj jest rozszczepiony wewnętrznie, mamy województwa bogatsze i biedniejsze. Natomiast w tym scenariuszu to postępuje. Nie ma czegoś takiego w Polsce, że moglibyśmy uczciwie powiedzieć, że na przykład jedno województwo w Polsce jest montownią dla high techu, który rozwija się w innym województwie. W tym scenariuszu potencjalnie mogłoby nawet do czegoś takiego dojść. Inne bardzo ciekawe pytanie w tym scenariuszu jest takie, gdzie by była w nim Polska? Ja o tym dotychczas nie wspominałem, a jest to interesujące, dlatego że, jest wyraźnie tu powiedziane, że są te sojusze państw, czy też organizacji, biznesów, które są po stronie wysokiego rozwoju technologicznego i ekonomicznego, i regiony, które nie są po stronie wysokiego rozwoju. No ciekawe bardzo, gdzie by w tym scenariuszu znalazła się Polska.

Jeszcze jakieś inne drobiazgi z tego scenariusza? Względnie niska inwestycja w edukację, no bo komuż by zależało na edukacji w takiej sytuacji? Edukacja musi być prowadzona przez silne państwo, przynajmniej nikomu się dotychczas chyba nie udało inaczej. Co więcej mamy: jedność społeczna, spójność społeczna spada, oczywiście, lokalne konflikty i niepokoje stają się coraz bardziej powszechne, tak? Napędzane między innymi przez niepewność zawodową. No i cóż my tu mamy? Polityka ochrony środowiska koncentruje się w obszarach o średnich i wysokich dochodach. Mówiąc w dużym uproszczeniu, bogaci sobie organizują wielkie bąble, w których jest świeże powietrze, ale dla biednych za bardzo takiej możliwości nie ma.

SSP5. Fossil Fueled Development. Taking the Highway. Czyli rozwój w oparciu o paliwa kopalne. Taking the Highway – Jedziemy Autostradą. Co jest o tyle ładną metaforą, że na autostradzie rzeczywiście spala się, przynajmniej obecnie, bardzo dużo paliw kopalnych. Po prostu wsiadamy w auto i jedziemy. Nie przesiadamy się na bryczkę, używając takiego prostego symbolu, tylko wsiadamy w auto o wielkim silniku i jedziemy naprzód. Cytuję pierwsze zdanie z opisu tego scenariusza. „Świat, zainspirowany sukcesem ekonomicznym państw rozwiniętych i rozwijających się, pokłada rosnącą nadzieję w konkurencji wolnorynkowej, innowacjach i społeczeństwach partycypacyjnych w celu osiągnięcia szybkiego postępu technologicznego i rozwoju kapitału ludzkiego jako drogi do zrównoważonego rozwoju”. Bardzo interesujący scenariusz. Przypuszczam, że jest jednym z najbardziej nieintuicyjnych z całej tej piątki. Dlatego że kiedy mówimy o takim scenariuszu, że technologia rozwija się jeszcze bardziej, że duże firmy, duże przedsiębiorstwa, globalne korporacje rozwijają się jeszcze bardziej, to zwykle chyba wyobrażamy sobie scenariusz typu czwartego. Czyli taki, w którym mamy bardzo silne, małe grupy, posiadające bardzo dużą władzę, pracujące wyłącznie dla własnego dobra.

Tymczasem mamy wyraźnie powiedziane w scenariuszu piątym, że jednym z celów jest społeczeństwo partycypacyjne, takie, w którym wszyscy uczestniczą w podejmowaniu decyzji we władzy, ba, rozwój kapitału ludzkiego jest jednym z dwóch celów. Pierwszym jest szybki postęp technologiczny, drugim rozwój kapitału ludzkiego. Stąd na przykład jest to scenariusz, w którym mamy jedne z najwyższych inwestycji w zdrowie, edukację, instytucje kultury. Krótko mówiąc, zwiększenie kapitału ludzkiego i społecznego. Dlatego że rozwój w scenariuszu piątym ma się opierać na ludziach. Nie jest to scenariusz oczywisty, w którym mamy tych złych, bogatych i zapomnianych ludzi, nie. Tutaj idea jest taka, że… jak by to najprościej powiedzieć, może nie mówmy tego najprościej, OK, cytuję. „Dochodzi do eksploatacji zasobów paliw kopalnych. Przyjęty zostaje zasobochłonny i energochłonny styl życia na całym świecie”. Czyli nie boimy się tego, że życie ludzkie pochłania zasoby, pochłania energię. Dalej: „Wszystkie te czynniki prowadzą do szybkiego wzrostu globalnej gospodarki”.

Co ciekawe, ponieważ w tych scenariuszach, w pierwszym przybliżeniu, wysoki poziom edukacji prowadzi do niskiej dzietności – znowu, jeśli was to dziwi, zachęcam do posłuchania mojego podkastu na ten temat – globalna populacja szybko osiąga szczyt i zaczyna spadać. W związku z czym pod koniec XXI wieku globalna populacja jest względnie niska. Później jeszcze o tym powiem, ale te poszczególne scenariusze różnią się ze względu na to, ilu będzie ludzi w 2100 roku. W scenariuszu piątym względnie niewielu. Co częściowo łagodzi problemy emisyjne, dlatego że jest mniej ludzi do emisji. Czyli emisje na człowieka są wysokie, natomiast bezwzględne emisje są troszkę hamowane. Ale i tak rosną. Globalne rynki są coraz silniej zintegrowane…

Cóż dalej mamy? O, to jest ciekawe. „Istnieje wiara w możliwość skutecznego zarządzania systemami społecznymi i ekologicznymi, w tym w razie potrzeby za pomocą geoinżynierii”. Geoinżynieria, przypominam, czyli inżynieria planetarna, jak niektórzy mówią, albo prościej: środowiskowa na dużą skalę. To są interwencje tego typu, że wyobraźmy sobie, że chcemy oczyścić milion kilometrów kwadratowych z mikroplastiku, to jest duże przedsięwzięcie, prawda? Albo chcemy wyłapać dwutlenek węgla z atmosfery, albo chcemy sprawić, żeby jakiś obszar wielkości Polski nadawał się dla rolnictwa, poprzez zwiększenie opadów na tym obszarze. To są tego typu projekty i one w zasadzie są do wykonania tylko przy założeniu, że się bardzo intensywnie inwestuje w technologię i się spala, i się po prostu emituje i zużywa energię i zasoby, żeby tego typu wielkie projekty wykonać.

W związku z czym, kolejna uwaga, lokalne problemy środowiskowe, takie jak zanieczyszczenie powietrza, są skutecznie rozwiązywane. To jest założenie tego scenariusza. Czyli zwróćcie uwagę, że jednym z naszych celów jest kapitał ludzki, a ludzie nie będą się rozwijać, ludzie nie będą wymyślać nowych rzeczy, ludzie nie będą pracować, jeśli będą żyli w bardzo brudnym miejscu. Wobec tego dla dobra globalnego rozwoju dbamy też o to, żeby ludzie nie żyli w miejscu zanieczyszczonym, dlatego jedną z rzeczy, w które inwestujemy, jest na przykład lokalne oczyszczanie powietrza. To jest scenariusz, w którym emisje nie maleją, są zresztą najwyższe z tych wszystkich pięciu scenariuszy, natomiast na różne lokalne sposoby im zaradzamy.

Nie wiem, czy to jest uczciwa metafora, ale jedyna, która mi przyszła do głowy: to jest taka sytuacja, w której nie likwidujemy źródła infekcji, ale zarządzamy tą chorobą. Złapaliśmy przeziębienie albo mamy infekcję, nie wiem, bakteryjną, i ona powoduje podniesienie temperatury ciała, jest gorączka, no więc łykamy leki. Boli nas od tego głowa, no to coś na ból głowy. Kaszlemy, no to lek przeciwkaszlowy, żeby powstrzymać odruch kaszlu. Leci nam z nosa, więc bierzemy coś, co nam obkurczy śluzówkę nosa i wtedy już ten katar nam nie leci. Natomiast gdzieś tam pod tym wszystkim dalej jest ta infekcja, która to wszystko wywołuje, tylko jest maskowana różnymi metodami. Tutaj jest tego typu sposób myślenia. To znaczy wszystkie te problemy spowodowały rozwój technologiczny i przemysłowy. I tu mówimy nie tylko o emisji gazów cieplarnianych. Zanieczyszczenie powietrza, zanieczyszczenie gleby, tak jak mówię, mikroplastik, pyły itd. To wszystko jest skutek uboczny rozwoju technologicznego i nie powstrzymujemy rozwoju technologicznego, tylko walczymy z tym, co sami wywołaliśmy.

Nie wiem do końca, czy ta metafora jest uczciwa, dlatego że nikt nigdy tak naprawdę nie odpowiedział chyba do końca na pytanie, czy dałoby się w ten sposób całkowicie zaleczyć wszystkie problemy. Bo gdybyśmy wypisali wszystkie skutki uboczne takiego rozwoju cywilizacyjnego, włącznie z bieleniem korali i wymieraniem gatunków, gdybyśmy wypisali je wszystkie na tablicy i próbowali im stopniowo, jeden za drugim zaradzać, w takim zupełnie hipotetycznym scenariuszu, to jest bardzo ciekawe pytanie, czy to jest możliwe. Czy koszt zaradzania nie wywołuje jeszcze poważniejszych zmian? Czy może udałoby się to wszystko zaleczyć? Przyznam się z własnego doświadczenia, wracając jeszcze do tej metafory, pamiętam takie przeziębienia, które po prostu zaleczyłem, przeczekując je. To znaczy usuwając wszystkie objawy. Ta metafora ma jednak swoje granice, bo w końcu moje ciało w tle walczyło z wirusami, a planeta nie wydaje się, żeby walczyła ze spalaniem paliw kopalnych.

Podsumujmy może teraz tych pięć scenariuszy. Przede wszystkim: nie ma takiego scenariusza, w którym temperatura do roku 2100 nie rośnie. Zawsze przy okazji warto wspomnieć, jaka jest tego skala. Obecnie przyjmuje się, że w porównaniu z czasami sprzed rewolucji przemysłowej – średnia z połowy XIX wieku jest zwykle punktem odniesienia – obecnie temperatura średnia globalna wzrosła o 1,1 stopnia Celsjusza. Taka jest wartość preferowana przez IPCC. Do 2100 roku najlepszy z tych scenariuszy, ten najniżej emisyjny, to jest jedna z wersji scenariusza pierwszego, zapowiada ocieplenie rzędu 1,5 stopnia. Najgorszy 4 stopnie. To jest, słuchajcie, scenariusz piąty. Globalna średnia temperatura wzrasta o 4 stopnie Celsjusza. OK, więc to pierwsza sprawa. Czyli żaden z nich nie powoduje całkowitego wyhamowania. Taki jest ogólny wniosek, może sobie o tym jeszcze pomówimy w osobnym odcinku, ze scenariuszy klimatycznych. Wszystko to się dzieje w skali dziesięcioleci, a są pewne zmiany, jak na przykład kurczenie się lodowców i lądolodów i podnoszenie się poziomu oceanów, które wydaje się, że mogą najszybciej wyhamowywać wręcz w skali stuleci. Więc pewnych rzeczy, które już namieszaliśmy, po prostu nie cofniemy.

Inne luźne uwagi. Nie mam żadnego syntetycznego, mądrego podsumowania, natomiast myślę, że jest tutaj kilka ciekawych rzeczy. Wypisaliśmy sobie te scenariusze, i co? To, że będzie najwyższa temperatura wcale nie oznacza, że ludziom i środowisku będzie najgorzej, wbrew pozorom. Najgorszy ogólnie jest scenariusz trzeci, czyli silne konkurujące ze sobą państwa. Właściwie wszystkie miary dobrobytu, które oni tam analizują, wypadły najgorzej w scenariuszu SSP3, czyli silne konkurujące ze sobą państwa. Rywalizacja Regionalna. Wyboista Ścieżka. Między innymi dlatego, że w scenariuszu czwartym, który też jest zasadniczo fatalny, jest troszeczkę mniejsza siła polityczna, żeby te państwa się silnie rozwijały. W związku z czym w ogóle rozwój globalny jest nieco wolniejszy niż w scenariuszu trzecim. 

Inna obserwacja: w scenariuszu trzecim i czwartym mamy największą globalną populację pod koniec XXI wieku i ona cały czas rośnie. Ogólnie rzecz biorąc, ludzi jest najwięcej, kiedy są ze sobą skłóceni. Najsilniejszy jest przyrost ludzkości w scenariuszu trzecim i czwartym. I to są też przy okazji scenariusze wysokoemisyjne, ale napędzane głównie właśnie wysoką liczbą ludności. W scenariuszu piątym emisje są napędzane wysoką technologią. Cóż jeszcze mamy interesującego? Najsilniejsze inwestycje w kapitał ludzki występują w scenariuszu piątym – myślę, że jest on najbardziej interesujący ze wszystkich. Dwójka to jest business as usual, nie ma tutaj nic szczególnie inspirującego. Scenariusze trzeci i czwarty można swobodnie określić jako pesymistyczne. Nie udaje się w nich osiągnąć celów zrównoważonego rozwoju. Państwa są skłócone ze sobą, emisje rosną, ludzie są mniej szczęśliwi, mamy bardzo niski poziom societal sustainability i environmental sustainability, czyli zrównoważoności społecznej i środowiskowej.

Natomiast pierwszy i piąty to są scenariusze globalnej współpracy. Przy czym scenariusz pierwszy to jest green road, czyli ewidentnie scenariusz globalnej współpracy nakierowany również na dobro środowiskowe. Scenariusz piąty nie, przynajmniej nie jawnie. To nie jest green road. To jest scenariusz, w którym nie robimy obecnie, już w tej chwili kompromisów mających obniżyć emisję, w związku z czym krótko i nawet długofalowo nie osiągamy tak wysokich celów środowiskowych. Ale również jest to scenariusz globalnej współpracy mający na celu dobrobyt ludzki. I w obu tych scenariuszach jest w zasadzie taki sam poziom societal sustainability, czyli tych celów zrównoważonego rozwoju ze względu na ludzi. Mówiąc w największym uproszczeniu, i w scenariuszu pierwszym, i w scenariuszu piątym ludzie są w 2100 roku z grubsza tak samo szczęśliwi. W scenariuszu piątym mamy niższy poziom zrównoważoności środowiskowej, ale nie jest on tak naprawdę bardzo niski. Jest on, powiedzmy sobie, pośredni, czyli na poziomie na poziomie scenariusza drugiego. Czyli autorzy szacują, że gdybyśmy wybrali autostradę, ścieżkę wysokotechnologiczną, wysokoemisyjną, próbujemy technologią rozwiązać wszystkie problemy, również problemy środowiskowe, i spalamy, nie boimy się tego, podnosi się temperatura na świecie. w tym scenariuszu jest on mniej więcej tak samo dobry dla środowiska, jak scenariusz, że nic się nie zmienia, czyli SSP2. Jest za to znacznie lepszy dla ludzi. Prawda? Ciekawe.

I na tym chyba zakończę, bo nie wiem jeszcze, czy mógłbym to jakoś mądrzej podsumować, ale wydaje mi się, że to jest najbardziej interesujące z tego wszystkiego, bo dla wszystkich jest chyba oczywiste, że nie chcielibyśmy pójść w scenariusz trzeci i czwarty, one są po prostu złe dla wszystkich, i to jest dla nas taki punkt na mapie: no świetnie, gdyby to się nie wydarzyło, gdyby nie było konfliktów lokalnych, regionalnych, nie daj Boże, globalnych, gdyby nie było skłóconych społeczeństw, OK.

Scenariusz drugi jest, powiedzmy sobie, mało interesujący, może tak będzie rzeczywiście, że nic się nie wydarzy, natomiast scenariusze pierwszy i piąty są bardzo do siebie podobne, z wyjątkiem tego, że piąty jest wysokoemisyjny, i te skutki dla globalnego klimatu są ewidentne i silniejsze, ale wynikające z nich skutki dla ludzi wcale nie są takie złe, a wynikające z nich skutki dla środowiska są gorsze od scenariusza piątego, jednak nie są wcale tragiczne. I dla mnie interesujące jest to, że jako rozwiązanie globalnego problemu, globalnych zmian klimatycznych – poprawcie mnie, jeśli się mylę – promowany jest wyłącznie scenariusz pierwszy, czyli Taking the Green Road, a nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś poważnie dyskutował na temat scenariusza piątego, czyli Taking the Highway, Jedziemy Autostradą.

Oczywiście zapala się przy nim czerwona lampka: wszystkie parametry są w tym scenariuszu najwyższe. Te wszystkie rzeczy, których się aktualnie boimy, czyli częstość występowania susz, częstość występowania szczególnie intensywnych opadów, zalanie terenów nad brzegiem oceanu, nadoceanicznych, wilgotność, intensywne zjawiska pogodowe, temperatury bezwzględne, susze itd. To wszystko jest w nim oczywiście dużo wyższe niż w scenariuszu pierwszym, natomiast jest równoważone naszą lepszą zdolnością w 2100 roku radzenia sobie z tymi problemami. Myślę, że to bardzo interesujące pytanie, które chyba za rzadko się zadaje. Czy to przypadkiem nie jest scenariusz godny rozważenia?

W tle tego wszystkiego jest jedna fundamentalna zasada, że żaden ze scenariuszy nie jest oficjalnie promowany. Raport klimatyczny nigdzie nie mówi, że scenariusz pierwszy jest najlepszy. On może być często przedstawiany w ten sposób i jest ewidentnie promowany przez instytucje polityczne, natomiast na poziomie samego raportu klimatycznego poszczególne scenariusze nie są waloryzowane. Ten lepszy, ten gorszy, ten pożądany, ten niepożądany. Teoretycznie można by chcieć dążyć do każdego z nich, a IPCC mówi nam tylko, „co by się wydarzyło, gdyby...”. Zresztą bardzo słusznie i między innymi dlatego to źródło jest ogólnie dosyć lubiane na świecie przez poważnych ludzi, którzy przynajmniej do niego zajrzeli, bo muszę przyznać, jest dosyć uczciwe intelektualnie. Nie ma tutaj, przynajmniej nie w jakiś bardzo jawny, okrutny sposób promowania żadnej określonej wizji rzeczywistości. Dostajemy tylko pakiet informacji typu „co by było, gdyby…”. No właśnie, co by było, gdyby…

Dzięki za uwagę. Dzięki, że byliście ze mną w kolejnym podkaście Tygodnika Powszechnego. Zachęcam was do zaglądania do innych podkastów. Jeżeli macie ochotę, możecie wspierać podkast Tygodnika Powszechnego na Patronite. Dzielcie się też w mediach społecznościowych, jeżeli wam się to nagranie podobało albo inne podobne do niego. Siejcie, siejcie, siejcie. Może ktoś z waszych znajomych też by się czymś takim zainteresował. Kłaniam wam się nisko i do usłyszenia. 


 

 

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”