Chopin w Sarajewie

Na koncercie obecny był premier Federacji BiH Mustafa Mujezinović. Udało się przedstawić kulturę polską w najlepszym wydaniu i to w Sarajewie, w Banja Luce, w Bośni, która jeszcze jest "nieodkryta" przez polskich artystów, koncertujących zazwyczaj w Dubrowniku, Zagrzebiu czy Lublanie.
Czyta się kilka minut
Plakat Filharmonii Sarajewskiej /
Plakat Filharmonii Sarajewskiej /

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Sarajewie zorganizowała z okazji 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina i Roku Chopinowskiego, dwa uroczyste koncerty               w Bośni i Hercegowinie. Pierwszy z nich, we współpracy z Filharmonią w Sarajewie odbył się 5 marca. W zabytkowym, pamiętającym czasy Austro-Węgier, budynku Teatru Narodowego zgromadzili się zaproszeni goście, śmietanka korpusu dyplomatycznego, wojsk międzynarodowych, sarajewscy melomani, a także, dość liczna, bośniacka Polonia. A wszystko to zaledwie kiladziesiąt metrów od miejsca, z ktorego Gavrillo Princip dokonał zamachu na Arcyksięcia Ferdynanda.

Razem z zespołem Filharmonii wystąpił wybitny polski pianista Karol Radziwonowicz a orkiestrą dyrygował Paweł Przytocki, dyrektor Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie. Dzień później, 6 marca, w Banja Luce w Sali koncertowej Banjski Dvor, Karol Radziwonowicz dał solowy koncert. W repertuarze znalazły się utwory Chopina, a także Karola Kurpińskiego, Karola Szymanowskiego                 i Ignacego Paderewskiego.

- Gdy tylko dowiedziałem się, że będziemy koncertować w Sarajewie, od razu pomyślałem, że należy to potraktować bardzo poważnie, bo ludziom, szczególnie stąd, należy się muzyka na najwyższym poziomie. - wspomina Paweł Przytocki, dyrygent.               - A Chopin wspaniale się nadaje, by promować naszą kulturę, zwłaszcza w kraju, który jest nam szczególnie bliski, przez swoją trudną i bolesną historię. - dodaje.

Dyrygentem wstrząsnęła jazda sarajewska ulicą Zmaja od Bosne - w świecie znaną jako Aleja Snajperów, jak i widoczne na każdym kroku ślady krwawej wojny. Polscy muzycy stwierdzili, iż właśnie muzyka może pomóc w tym wciąż pogłębionym w powojennym kryzysie, biedzie i nienawiści państwie. - Muzyka pełni rolę katharsis, przenosi w świat wyobraźni całkowicie pozbawionej agresji - wyjaśnia Radziwonowicz.

Jak podkreśla pianista, muzyka nie tylko łagodzi obyczaje, ale także uspokaja, pozwala zapomnieć, uwalnia od problemów i stresu. - Jeżeli podczas koncertu zapomnimy na chwilę o naszym problemach, nieszczęściach, traumach to już jest pierwszy krok, gdyż uświadamiamy sobie, że możemy przejść ponad gnębiącymi nas sprawami - dodaje artysta.

Publiczność doceniła trud gości z Polski. Paweł Przytocki był pod wrażeniem reakcji publiczności. - Oni nie przyszli na koncert, nie przyszli się pokazać. Oni słuchali. - opowiada nie kryjąc emocji. - Orkiestra i muzycy natychmiast to wyczuwają. Według Radziwonowicza dla artysty, dla muzyka, najważniejsze jest jak słucha publiczność. Swoją pracę uważa za rodzaj misji. - Na każdym koncercie staram się zawładnąć  publicznością, by moja interpretacja artystyczna spotkała się z jej uznaniem. Bośniacka publiczność była niesamowicie chłonna, od razu odczułem, że przyszła na koncert z potrzeby serca.

Muzyków zdziwiła refleksyjność Bośniaków, co w końcu dość nietypowe jak na żywiołową, bałkańską publiczność. O słynnym bałkańskim temperamencie i dość specyficznym poczuciu czasu, Przytocki miał okazję przekonać się pracując z miejscową orkiestrą, w której wiolonczelistką jest Polka, pani Mila Kamenjasević.

- Chciałem nauczyć orkiestrę grać Chopina w sposób, który zakłada dużo wolności, jeśli chodzi o czas. To jednak wymaga żelaznej dyscypliny. Okazało się, że nie do końca idzie to w parze z bośniackim luzem i względnym traktowaniem czasu, także w muzyce.

Orkiestrze i dyrygnetowi udało się wypracować oczekiwny efekt. - Chyba jednak górą okazała się austriacka szkoła. - żartuje Przytocki. - Współpraca układała nam się świetnie, szybko znaleźliśmy wspólny język, a efekt było widać na koncercie. - dodaje. Współpracą z orkiestrą zadowolony był także Karol Radziwonowicz, który bardzo szybko odnalazł z muzykami bośniackimi wspólną płaszczyznę słowiańską.  Kilka dni przed koncertem w Sarajewie, pianista koncertował z orkiestrą Baden-Baden. - To bardzo precyzyjna, dokładna, trzymająca się zaleceń orkiestra, z której jednak musiałem wydobyć nastrój Chopina, natomiast w Sarajewie nic nie musiałem tłumaczyć - słowiańska dusza rozumie Chopina znakomicie - wyjaśnia z uśmiechem Radziwonowicz.

Rzeczywiście, marcowego zimnego wieczoru zdarzyło się coś wyjątkowego. Polskie święto w sercu Bałkanów. Muzyka Chopina podziałała na słuchaczy jak międzykulturowy most. Symboliczna lampka wina po koncercie zmieniła się w przeciągające się późnej nocy, międzynarodowe rozmowy o muzyce. - Miałem okazję odbyć niesamowicie interesującą rozmowę o Chopinie z dwoma autriackimi generałami. - opowiada Przytocki -  Byłem zaskoczony jak dobrze rozumieją i czują naszą muzykę. Coś niezwykłego!

Konsul Ambasady RP w Sarajewie, Łukasz Chimiak, podkreśla, że ponad rok przygotowywany koncert polskich artystów spotkał się z wielkim uznaniem, nie tylko lokalnych elit. Na koncercie obecny był premier Federacji BiH Mustafa Mujezinović. - Cieszę się, że udało się przedstawić kulturę polską w najlepszym wydaniu i to w Sarajewie, w Banja Luce, w Bośni, która jeszcze jest "nieodkryta" przez polskich artystów, koncertujących zazwyczaj w Dubrowniku, Zagrzebiu czy Lublanie.

Szczególnym momentem wieczoru było odegranie przez orkiestrę obu hymnów narodowych, bośniackiego i polskiego. Przy "Mazurku Dąbrowskiego" zapanowała wśród publiczności niemała konsternacja. Nasz hymn do złudzenia przypomina hymn Jugosławii, "Hej, Słowianie". To wprowadziło dodatkową nutkę nostalgii i rozrzewnienia. Ale czyż mogło być inaczej na koncercie muzyki Fryderyka Chopina?

Współpraca Agata Jawoszek

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”