Michał Sowiński: O czym właściwie opowiada „Siła suki”?
Carolina Bianchi, reżyserka: Nie ma tu jednej historii – wręcz przeciwnie, zależało mi na stworzeniu wielowątkowej opowieści, w której różne nitki się przeplatają, ale też nie dają się łatwo uporządkować. Łączy je temat przemocy seksualnej – niektórym ofiarom udaje się przeżyć, niekiedy jednak mamy do czynienia z kobietobójstwem.
Punktem wyjścia jest jednak historia Pippy Bacca.
To performerka, która została zgwałcona i zabita w Turcji w 2008 r. Wraz z Silvią Moro jeździły autostopem po świecie w sukniach ślubnych, promując wiarę w ludzką dobroć. Jej historia długo nie dawała mi spokoju.
„Siła suki” to trylogia, jej pierwsza część nosi tytuł „Panna młoda i Śpiący Kopciuszek”. Śpiący Kopciuszek to brazylijska nazwa tabletki gwałtu.

Czego dowiedziałaś się o przemocy wobec kobiet badając setki podobnych historii?
Bardzo wiele. O przemocy seksualnej nie jest łatwo mówić, nie tylko jej ofiarom. Tego typu historie powodują u słuchających silny dyskomfort – i jako artystkę to doświadczenie bardzo mnie interesuje. Nie chcę, żeby widzowie czuli się dobrze na moim spektaklu, żeby doświadczyli jakiejś płytkiej formy empatii i wynikającej z niej ulgi. Stąd też pomysł na trylogię – jeden spektakl to za mało, żeby zanurzyć się odpowiednio głęboko w ten temat.
To także pytanie o rolę sztuki?
A raczej o jej wyporność – czy jest w stanie udźwignąć tak trudny i bolesny temat.
Teatr ma tu coś szczególnego do zaoferowania?
Wydaje mi się, że tak, aczkolwiek to jedno z pytań, jakie stawiam w trylogii. Teatr może uobecnić to, co się wydarzyło, odtworzyć traumatyczną historię. A jednocześnie wytwarza lukę czasową między tym, co było, a reprezentacją, którą widzimy na scenie. To rozsunięcie zarazem otwiera i zamyka dostęp do traumatycznej przeszłości. Tak więc nie mam pewności, że teatr to najlepsze medium do tego typu działań. Ma jednak olbrzymi potencjał.
W czasie spektaklu zażywasz środek nasenny i przez większą jego część jesteś nieprzytomna. A jednocześnie reżyserujesz całość – musi to być spore wyzwanie.
Mało kto zwraca na to uwagę – ale rzeczywiście, ta opowieść o przemocy i traumie jest wyreżyserowana. W świadomy sposób zaplanowałam, żeby pozbawić się przytomności na scenie, nie jestem więc jedynie bierną ofiarą. Bardzo ważne jest zaufanie do całej ekipy, z którą pracuję już od wielu lat. Na potrzeby tej sztuki musieliśmy wymyślić nowy model współpracy. Niemniej jako artystka musiałam się zgodzić, że zdarzą się rzeczy, na które nie będę miała wpływu – nawet nie będę ich pamiętać. A jednocześnie, dzięki zaufaniu do moich współpracowników, czułam się bezpiecznie. To niezwykle intensywne doświadczenie.

Czy czułaś lęk, że Tobie, podobnie jak Pippie, może przytrafić się coś złego?
Nie, bo dzięki tej sztuce udało mi się wytworzyć dystans. Zaczynam od miniwykładu, w którym opowiadam o niej, o jej życiu. Bardzo mi zależało, żeby nie stała się wyłącznie symbolem – żeby nie jawiła się jako męczennica, ale kobieta z krwi i kości. Z drugiej strony to opowieść o tym, co nieuniknione. Pippa w pewnym momencie musiała zdać sobie sprawę, jaki los ją spotka, tak samo jak ja wiem, co się stanie po zażyciu tabletki gwałtu.
„Fuck catharsis”? Na scenie pojawiają się te słowa.
W klasycznym rozumieniu katharsis to rodzaj ulgi, jakiej doświadczamy po konfrontacji ze sztuką. Paradoksalnie, wiele osób mówiło mi, że po moim spektaklu doświadczyło czegoś w tym rodzaju. Ciekawie coś takiego usłyszeć, niemniej nie to było moim celem. Nie chcę leczyć żadnych ran – niektóre nie goją się do końca życia i trzeba o tym pamiętać.
„Siła suki – Trylogia. Rozdział 1: Panna młoda i Śpiący Kopciuszek”, reż. Carolina Bianchi, 18-19 października, Nowy Teatr, Warszawa
Spektakl jest częścią 5. Międzynarodowego Festiwalu Nowa Europa. Głośniej!
Więcej informacji na www.nowyteatr.org
Carolina Bianchi – brazylijska twórczyni teatralna, autorka i performerka, od 2020 r. mieszkająca i tworząca w Amsterdamie. Liderka kolektywu Cara de Cavalo z São Paulo, z którym stworzyła między innymi: „O Tremor Magnífico” (2020) i „Trilogia Cadela Força” (2022-25).

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















