Jak żyć, kiedy z jednej strony brutalizuje się język publicznych opinii, zwłaszcza tych anonimowych, z drugiej – zalewa nas „mowa motywacyjna” i poprawnościowe eufemizmy, a do tego wszechobecne lajki i serduszka? Z trzeciej zaś stajemy się coraz bardziej podatni na zranienie, zwłaszcza wtedy, gdy negatywna opinia dociera z najmniej spodziewanej strony. Tym bardziej kiedy dotyczy kwestii tak wrażliwych, jak czyjaś twórczość.
Nicole Holofcener, znana z filmów „Rozmawiając, obmawiając” czy „Ani słowa więcej”, wie doskonale, że diabeł tkwi w języku. Jej najnowszy tytuł, „Brutalna szczerość” („You Hurt My Feelings”), w oryginale mówi wprost o zranionych słowem uczuciach.
Bohaterowie Holofcener przypominają postacie tworzone ongiś przez Woody’ego Allena – nie tylko dlatego, że mieszkają w Nowym Jorku i należą do klasy nazywanej kreatywną. Owa kreatywność bywa dla nich często źródłem cierpień, na przykład dla Beth (Julia Louis-Dreyfus), autorki poczytnej książki wspomnieniowej i nauczycielki pisania, na której ciąży przekleństwo drugiego tytułu.
Ale świat wali jej się nie wtedy, gdy świeżo napisana przez nią powieść trochę rozczarowuje zaprzyjaźnionego wydawcę, lecz kiedy Beth dowiaduje się – z podsłuchanej rozmowy – że książka nie spodobała się jej mężowi. Temu, który przez ostatnie lata chwalił pisarstwo żony i kibicował jej w pracy. Czy odkrycie pokrzepiających kłamstewek Dona (w tej roli Tobias Menzies) może teraz przekreślić między nimi wszystko, a już na pewno budowane przez lata zaufanie?
Rozmaicie wyrażana szczerość i jej rewers, czyli wspomniana wyżej „ranliwość” stają się wiodącymi tematami tej nieśmiesznej w gruncie rzeczy komedii. Prócz głównej bohaterki zmaga się z tym jej siostra, projektantka wnętrz wynajmowana przez ludzi zamożnych, z trudem znosząca ich kaprysy i krytyki, a także szwagier pisarki próbujący przebić się jako aktor i ciągle wystawiany na czyjeś opinie.
Ciekawym przypadkiem jest tu nieprawdomówny mąż Beth, zajmujący się psychoterapią, który doskonale zdaje sobie sprawę – w gabinecie i w domu – z mocy słów. Mimo to (choć może właśnie dlatego) w swojej praktyce czuje się coraz bardziej wypalony, głównie z powodu złej komunikacji, zamulonej ogólnikami i rutyną. Nie chcąc się nawzajem urazić i tłumiąc swoje negatywne uczucia, psychoterapeuta i jego klienci wraz z każdą kolejną wizytą tracą porozumienie – tymczasem licznik bije.
Nie jest jednak „Brutalna szczerość” satyrą na dzisiejszą kulturę terapeutyczną, jakkolwiek również literatura, ta uprawiana i ta nauczana przez Beth, jest w dużej mierze o traumach. Film skupia się bardziej na obserwacjach międzyludzkich napięć, wynikłych w dużej mierze z tego, co i jak sobie mówimy, a czego nie mówimy w ogóle. Amerykańska reżyserka błyskotliwie portretuje ów teatr życia codziennego i dobrze zna pisarski warsztat (była współnominowana do Oscara za scenariusz „Czy mi kiedyś wybaczysz?” Marielle Heller). Ma zresztą słuch do języka i nie trzeba dodawać, że jej nowy film też opiera się na dialogach i aktorstwie. Kameralny styl tej opowieści pozwala wyłapać z tragikomicznej intrygi rozmaite wstydliwe niezręczności, idiosynkrazje czy to, co w psychologii nazywa się bierną agresją.
Sama Holofcener unika przeintelektualizowania i najzwyczajniej lubi swoich bohaterów. A polski widz, nawet jeśli chwilami mógłby pozazdrościć nowojorskim literatom ich bolączek, cokolwiek oderwanych od rynkowych realiów i wszelakich spraw przyziemnych, może odnaleźć na ekranie znajome lęki i pragnienia. Obok naturalnej, choć czasami obsesyjnej potrzeby przeglądania się w cudzych oczach, zobaczy w filmie stary dylemat: jak powiedzieć komuś wprost, że nie podoba nam się to, co stworzył. I jeszcze równie stary paradoks: komplementem także można zrobić komuś krzywdę.
- „BRUTALNA SZCZEROŚĆ” („You Hurt My Feelings”) – reż. Nicole Holofcener. Prod. USA 2023. Max, tv smart, Rakuten TV, iTunes, Play Now
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















