To najnowszy wystrzał w coraz bardziej zażartej walce między Muskiem a brazylijskimi władzami, przede wszystkim zaś sędzią Sądu Najwyższego Alexandrem de Moraesem.
Brazylijska blokada serwisu X
Kierujący wysiłkami na rzecz zwalczania internetowego ekstremizmu sędzia, który zdecydował właśnie o zablokowaniu X w Brazylii, polecił też Apple i Google, by w ciągu pięciu dni usunęły aplikację X ze swoich sklepów internetowych i zablokowały do niej dostęp. Zgodnie z orzeczeniem osobom korzystającym z X za pomocą VPN grozi dziennie kara 50 tys. reali brazylijskich (około 34 tys. zł).
W odpowiedzi Musk stwierdził, że Morales powinien być usunięty z urzędu „za pogwałcenie przysięgi”. Wcześniej zadeklarował natomiast, że „wolność wypowiedzi jest fundamentem demokracji, a niepochodzący z wyboru pseudosędzia z Brazylii niszczy ją dla celów politycznych”.
W czym serwis X przeszkadza Brazylijczykom?
W liczącej 215 mln obywateli Brazylii X było dotąd popularnym środkiem komunikacji – z platformy korzystało nawet 20 proc. populacji. Kraj był więc jednym z najważniejszych rynków dla firmy Muska. Jednocześnie jednak wpływ serwisu stał się szczególnie wyraźny podczas dramatycznych wydarzeń towarzyszących objęciu urzędu przez obecnego prezydenta.
8 stycznia 2023 r., po porażce skrajnie prawicowego prezydenta Jaira Bolsonaro, około 5 tys. jego zwolenników przypuściło szturm na budynki rządowe. Tłum wtargnął do Sądu Najwyższego, Kongresu i Pałacu Prezydenckiego. Przywódcy rebelii publicznie wzywali wojsko do obalenia siłą świeżo zaprzysiężonego Luiza Inácio Luli da Silvy. Skończyło się na zniszczeniach i aresztowaniu niemal 1,5 tys. uczestników zamieszek.
Atak, bliźniaczo podobny do zamieszek wywołanych niemal dokładnie dwa lata wcześniej przez zwolenników Donalda Trumpa, został zorganizowany przede wszystkim w sieci. A sędzia De Moraes przed wyborami został wyznaczony przez brazylijski Najwyższy Sąd Wyborczy (TSE) do zwalczania właśnie takiego internetowego ekstremizmu. „Brazylijczycy wiedzą, że wolność słowa nie jest wolnością agresji” – deklarował w wywiadzie telewizyjnym na początku roku dodając, że „wolność słowa nie jest wolnością szerzenia nienawiści, rasizmu, mizoginii i homofobii”.
Z władzy, jaką dostał od TSE, sędzia korzystał jednak swobodnie, często nie uzasadniając, z jakiego powodu domaga się zawieszenia danego konta. W ten sposób nakazał X m.in. usunięcie co najmniej 140 kont, z których większość była prawicowa. Niektóre z nich należały do prominentnych brazylijskich konserwatywnych ekspertów i członków Kongresu sympatyzujących z Bolsonaro. Sędzia zakazał też czasowo korzystania w Brazylii z Telegrama, oskarżając platformę o to, że wbrew woli sądu nie blokuje kont rozpowszechniających dezinformację.
Musk na bakier z brazylijską polityką
X początkowo przychyliło się do nakazów, ale w kwietniu tego roku Elon Musk zapowiedział, że odwiesi zbanowanych użytkowników. Miliarder zaczął jednocześnie coraz częściej publikować na własnej platformie wpisy osobiście atakujące sędziego. 17 sierpnia X zamknęło biura w Brazylii. Pozbyło się też miejscowego przedstawiciela prawnego, choć brazylijskie prawo nakazuje firmom, by takiego przedstawiciela miały.
Reakcje Brazylijczyków na blokadę X są mieszane. Najgłośniej protestują zwolennicy Bolsonaro, przypominając m.in. kontrowersje, jakie budzi sędzia Moraes (i to nie tylko wśród skrajnej prawicy – w zeszłym roku „The New York Times” opublikował artykuł pt. „Jest brazylijskim obrońcą demokracji. Czy faktycznie jest dobry dla demokracji?”, zarzucający sędziemu brak przejrzystości działań i osadzanie w więzieniu bez procesu ludzi oskarżanych o zamieszczanie gróźb w mediach społecznościowych).
Druga scena strony politycznej jest znacznie bardziej powściągliwa. Obecny prezydent Lula da Silva stwierdził w wywiadzie radiowym w piątkowy poranek: „Tylko dlatego, że facet ma dużo pieniędzy, nie oznacza to, że może nas nie szanować… za kogo on się uważa?”.
Wolność słowa w interpretacji Elona Muska
Elon Musk lubi sam siebie nazywać „absolutystą wolności słowa”, ale praktyka pokazuje, że jego interpretacja wolności słowa bywa wybiórcza. W kwietniu 2022 r. pisał: „Mówiąc o wolności słowa mam na myśli po prostu to, co jest zgodne z prawem”. Tyle że miliarder najchętniej stosuje się do praw krajów autorytarnych: na przykład w Turcji na dwa dni przed wyborami w tym kraju zablokował konta krytykujące prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, a w Indiach zbanował te, które przekazywały linki do dokumentu BBC krytycznego wobec premiera Narendry Modiego.
Były prezydent Brazylii Jair Bolsonaro, bliski sojusznik Donalda Trumpa, od lat ma wielu fanów wśród amerykańskiej skrajnej prawicy. Nie dziwi więc, że w tym przypadku Elon Musk, który oficjalnie poparł Trumpa w nadchodzących wyborach, uznał, że zamiast „po prostu tego, co jest zgodne z prawem” stosuje się jego własny „absolutyzm wolnego słowa”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















