Boża rodzina

Z pozoru można by mieć wątpliwości co do tego, czy rodzina Jezusa mogłaby stanowić wzór dla chrześcijańskich małżeństw i rodzin.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

Brak jej jednego zasadniczego elementu. W encyklice „Deus caritas est” Benedykt XVI napisał: „Mówi się o miłości ojczyzny, o umiłowaniu zawodu, o miłości między przyjaciółmi, o zamiłowaniu do pracy, o miłości pomiędzy rodzicami i dziećmi, pomiędzy rodzeństwem i krewnymi, o miłości bliźniego i o miłości Boga. Jednak w całej tej wielości znaczeń miłość między mężczyzną i kobietą, w której ciało i dusza uczestniczą w sposób nierozerwalny i w której przed istotą ludzką otwiera się obietnica szczęścia, pozornie nie do odparcia, wyłania się jako wzór miłości w całym tego słowa znaczeniu, w porównaniu z którym na pierwszy rzut oka każdy inny rodzaj miłości blednie”. Następnie papież pyta: „Czy wszystkie te formy miłości w końcu w jakiś sposób się jednoczą i miłość, pomimo całej różnorodności swych przejawów, ostatecznie jest tylko jedna, czy raczej używamy po prostu tylko tego samego słowa na określenie całkowicie innych rzeczywistości?”.

Był w Kościele czas, gdy za doskonałe uważano tylko białe małżeństwa. Ten typ proponuje się dzisiaj ludziom żyjącym bez ślubu kościelnego i chcącym przystępować do komunii, choć wobec takiego rozwiązania zgłaszano zastrzeżenia podczas dyskusji na ostatnim Synodzie. Czy wobec tego przypadające w tym roku 27 grudnia święto Świętej Rodziny – Jezusa, Maryi i Józefa – może być wzorem dla chrześcijańskich rodzin? Czy może należałoby je zmienić bądź usunąć z kalendarza liturgicznego?

Niekoniecznie – a to dlatego, że wszelka miłość, jako fundament każdej ludzkiej aktywności, zasługuje na swoje miano wtedy, gdy jest podobna do miłości, jaką kocha Bóg. „Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy” (Kol 3, 12--13). Takim podejściem do ludzi i siebie cechowała się rodzina Jezusa. A nie było im wcale łatwo. Oprócz zwykłej troski o sprawy powszednie, rodzina Jezusa musiała poradzić sobie z groźbą rozwodu, emigracją, ubóstwem, jeśli nie biedą. A gdy Jezus opuścił rodzinę i zaczął działać publicznie, Maryja, pewnie już wdowa, musiała nasłuchać się o Nim wiele dobrego, ale i sporo niestworzonych rzeczy; na koniec zaś odprowadzić Go na miejsce egzekucji. A na starość pójść na dochowanie do cudzego domu.

Świętując Narodzenie Pańskie, miejmy się więc na baczności, zwłaszcza przed mediami. W święta pełnią one szczególną rolę nie tylko dlatego, że nadają kolędy. Informując, stawiają nam przed oczy cierpienia ludzi – rodziny Boga. Dlatego bp Tadeusz Pieronek mówi o uchodźcach, że Polska „jako kraj wciąż biedniejszy od krajów zachodnich ma ograniczone możliwości, jeśli chodzi o to, co może zaoferować osobom, które tu przyjadą. Ale tyle, ile możemy, powinniśmy dać, i to ze swego, nie tylko z państwowego”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2015