Reklama

Bóg nie jest partyjny

Bóg nie jest partyjny

26.07.2017
Czyta się kilka minut
Naczelny „Gazety Polskiej” sięga po duchową broń – jakby ludzie o odmiennych niż on poglądach politycznych z definicji byli grzesznikami.
Ks. Jacek Prusak / Fot. Grażyna Makara
Ks. Jacek Prusak SJ Fot. GRAŻYNA MAKARA
Z

Zwolennikom reform polskiego sądownictwa w wydaniu obecnego rządu trudno się pogodzić z faktem, że dwie z ustaw, które miały je wdrażać, zostały zawetowane przez Prezydenta, a całe przedsięwzięcie spotkało się z masową krytyką dużej części społeczeństwa. Nie dziwi mnie więc, że zwierają oni szeregi, aby się wesprzeć i walczyć za ministra Zbigniewa Ziobrę. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w liście do Prezydenta Andrzeja Dudy przedstawił stanowisko Kościoła w sprawie reformy polskiego sądownictwa, z którego wynika, że polscy biskupi podzielają wątpliwości głowy państwa. Widać jednak, że nie jest to stanowisko wszystkich katolików, bo zwolennicy reform rządowych zapowiedzieli swoje marsze wsparcia. Mają do tego prawo jako obywatele, ale redaktor naczelny „Gazety Polskiej” wzywa ich do tego, aby swój marsz rozpoczęli o godz. 15.00 – bo jest to „Godzina Miłosierdzia”.

 twitter.com/TomaszSakiewicz/status/889558265402675201
Źródło: twitter.com/TomaszSakiewicz/status/889558265402675201

Szkoda, że Tomasz Sakiewicz, odwołując się do symboliki religijnej, chce manipulować wiarą Polaków. Bo przecież nie będzie to uroczystość religijna, tylko wiec polityczny, który ma mieć podobny charakter co miesięcznice smoleńskie. A te ostatnie, jak przypomniała ostatnio kuria warszawska, mają wątpliwy status religijny.


Czytaj także:


Musimy, po pierwsze, pamiętać, że nie wystarczy zwołać świecki wiec na 15:00, żeby stał się on „Godziną Miłosierdzia”. Po drugie, Sakiewicz traktuje ją jako „duchową broń” przeciwko swoim politycznym oponentom oraz przeciwnikom reform ministra Ziobry – tak jakby „grzesznikami” z definicji byli ludzie o odmiennych niż on poglądach politycznych. Takie magiczne sprowadzenie modlitwy do strategii „niech moc będzie z nami” przeciwko „siłom ciemności” tylko dyskredytuje znaczenie religii w przestrzeni publicznej.

Po trzecie, jawna polityka „Gazety Polskiej” przeciwko obecnemu pontyfikatowi papieża Franciszka i przekonanie Sakiewicza, że PiS to Kościół założony przez Jezusa w celu ewangelizacji pogan nad Wisłą, tylko wzmocni podziały wewnątrzkościelne pod płaszczykiem obrony nadrzędnych wartości i utrwali niechęć do Kościoła pozostałych.

Ja nie wierzę w religijność tłumów, tylko wspólnoty. Ta wspólnota potrzebuje jednak świadków, a nie demagogów, potrzebuje Bożego Miłosierdzia do budowania jedności społecznej a nie utrwalania podziałów. Zobaczymy, czy Tomasz Sakiewicz i jego zwolennicy będą się bili w cudze, czy we własne piersi, wzywając Bożego miłosierdzia. Jedno jest pewne: Bóg nie podlega manipulacjom, a wiara to nie magia.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jezuita, teolog, psychoterapeuta, publicysta, doktor psychologii. Prorektor Akademii „Ignatianum” w Krakowie, gdzie jest także adiunktem w Instytucie Psychologii. Członek redakcji „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jasno i na temat szkoda tylko,ze ,jak u Pascala,Tygodnik czytają tylko ci,którzy czytają Tygodnik..

Zawsze można kupić prenumeratę tygodnika komuś w prezencie - to będzie ich więcej ;-)

"Szkoda, że Tomasz Sakiewicz, odwołując się do symboliki religijnej, chce manipulować wiarą Polaków. Bo przecież nie będzie to uroczystość religijna, tylko wiec polityczny, który ma mieć podobny charakter co miesięcznice smoleńskie. A te ostatnie, jak przypomniała ostatnio kuria warszawska, mają wątpliwy status religijny." Tylko "wątpliwy"? Dlaczego? Czy hierarchowie kościoła katolickiego nie mają odwagi powiedzieć wprost: nie mają statusu religijnego ? Oburza mnie takie asekuranctwo, taki brak jasnego przekazu dla ludzi wiary. Ja mam sobie zinterpretować wypowiedź arcybiskupa? Dziękuję nie skorzystam, mam na ten temat własne zdanie.

Ile razy w historii tak robiono, że łączono religię z polityką? Niemal zawsze. Bo jest to praktyka powszechna nawet jeśli religią jest ateizm, czy gender, o czym świadczą np. rozmaite parady równości itp. demonstracje osobliwych światopoglądów. Zachowania i hasła puczystów też mają takie nawiązania parareligijne, acz mało może katolickie. Katolicy tez więc mają do tego prawo, by w wolnej Ojczyźnie demonstrować zgodnie ze swoimi wierzeniami i przekonaniami. Nie muszą mieć akceptacji czy pozwoleń biskupów. Są Kościołem sami z siebie, a księża, nawet dostojnicy kościoła, nie mają tu nad nimi najmniejszej przewagi. Wszyscy zaś za swoje postępowanie jak również zaniechania ponoszą osobistą odpowiedzialność przed Bogiem, w co wierzymy. Nie będzie na razie manifestacji http://niezalezna.pl/102939-powstaje-komitet-spoleczny-zadamy-reformy-sadow-podaj-dalej

Gratuluję Panu przenikliwości. Właśnie w Pana poście udało się to, o czym tylko marzyć mogli przywódcy lewicowych manifestacji. Zgodnie z Pana logiką, polegającą na argumentacji, że marsze, manifestacje zawsze mają pewnego rodzaju piętno duchowe, religijne, można od tej pory stawiać znak równości pomiędzy uroczystościami ściśle religijnymi takimi jak np.: procesje i pielgrzymki, pseudo religijnymi - jak miesięcznice, marsz w godzinę miłosierdzia, a także areligijnymi takimi jak manifa, czy parada równości. Jeśli wszystkimi im nadaje Pan swego rodzaju sakrę, uznając, że każda strona ,,uświęca" swoje wystąpienia, to z tego wynika, że kapłan wiodący pielgrzymów zostaje zrównany z rolą prowodyra politycznego, który jedzie na platformie w barwach LGBT na paradzie równości, lub przemawia z drabinki na politycznym wiecu jakim stały się miesięcznice. Dziękuję Panu za takie zdefiniowanie wszelkiego rodzaju zgromadzeń publicznych. Uczynił Pan coś, co nawet Leninowi z Marksem i Engelsem by się nie udało. Chyba powinienem Panu podziękować, bo to oznacza, że spacerowicze ze świecami w ręku, nie są już manifestantami, czy demonstrantami lecz uduchowionymi członkami uroczystości religijnej. Być może nawet potrafię wskazać bóstwa który składają hołd i palą dla nich święty ogień - to dla Temidy, Minerwy i Concordii! I oczywiście wiem, że nie taka była Pana intencja, że zapewne za chwilę strasznie się Pan zaperzy, że przekręcam znaczenie Pana słów, ale proszę mi uwierzyć, że wszystko co Pan napisze będzie mi głęboko obojętne. Czytam już któryś z Pana postów i tylko jedno mnie zastanawia - za co Pan sobie tak surową pokutę zadał, żeby czytać Tygodnik Powszechny, skoro z zamieszczonymi w nim treściami zupełnie się Pan nie zgadza? To dla Pana musi być dojmującym cierpieniem, że jacyś lewacy, tacy jak ja mają czelność mieć jeszcze jakieś własne poglądy i bez obawy je głosić. No cóż, każdy sam wybiera swoją drogę, Pan widocznie szuka jej poprzez umartwianie. Gdyby jednak chciał Pan poczuć się bardziej zrozumianym, to polecam inne fora np.: Gościa Niedzielnego, Do Rzeczy, Uważam Rze, W Sieci, Gazety Polskiej. Tam znajdzie Pan pełne zrozumienie i nie będzie narażony, na takie ironiczne komentarze jak mój. Pozdrawiam z uszanowaniem.

proszę nie upraszczać moich słów. Nie stawiam znaku równości, a wskazuję na istotne zbieżności. Bowiem łączenie religii z polityką w każdym możliwym wypadku ma inne nieco proporcje. Czasem przeważa religia a czasem polityka, czasem jedna z nich dominuje tak, że drugiej trudno się dopatrzeć itd. Należy też widzieć w każdej z tych typów religijności pierwiastki etyczny i duchowy, umieć je wydzielić i tutaj zachodzi wiele podobieństw, acz różnice też dotyczą proporcji. Religie mają trzy poziomy. Pierwszy poziom jest poziomem wiary w prawdziwość doktryny, w mity, w dogmaty, w sprawczość sakramentów itp. Na tym poziomie jest większość wyznawców każdej religii i tu najłatwiej dla kapłanów manipulatorów o pozyskanie fanatyków, pożytecznych idiotów. Dlatego w puczach totalnej opozycji większość ich uczestników to osoby na tym poziomie religijności - zmanipulowani idioci. Drugi poziom, to poziom etyczny, moralny, poziom świętości, poziom elitarny, ludzi świętych. Tutaj lokują się przywódcy religijni, liderzy polityczni, ale i prowodyrzy puczów, którzy kierują się indywidualnymi dla swoich wyznań "dekalogami". W przypadku typowych religii, w znacznym stopniu się te "dekalogi" pokrywają i elity różnych religii znajdują wspólną przestrzeń dla dialogu i porozumienia. Z liderami politycznymi i prowodyrami bywa już niestety dużo trudniej w tej kwestii. Poziom trzeci to poziom duchowy, mistycznych, istot oświeconych, bardzo bardzo ekskluzywny i dotyczy głównie religii, choć są wyjątki od tej zasady.

Zawsze byli,są i będą ludzie, którzy religię wykorzystują do celów politycznych a Jezusa Chrystusa przypisują nawet do swoich politycznych poglądów. Tacy z wiary, moim zdaniem niewiele albo nic nie zrozumieli. Inaczej, tacy uwierzyli nadaremno, znowu moim zdaniem. W Piśmie Świętym jest bardzo wiele ostrzeżeń, poczynionych przez samego Jezusa Chrystusa, by nie brukać wiary. Chociażby 23 rozdział Ewangelii św. Mateusza.

Taki był napis na sprzączkach pasów hitlerowców

Stalin zaś prawosławnym.

Katolikiem czy prawosławnym?

coś analogicznie jak Stalin, Bierut czy Kaczyński

"Gott mit uns (pol. „Bóg jest z nami” czy „Bóg z nami”) – dewiza Orderu Łabędzia, przejęta w roku 1701 jako dewiza państwowa Królestwa Prus, używana do 1945 w armii niemieckiej i aż do lat 70. XX wieku na sprzączkach pasów sił policyjnych RFN. Historia Zaczerpnięta ze Starego Testamentu dewiza pojawiła się w historii Niemiec po raz pierwszy w roku 1440 jako dewiza brandenburskiego Orderu Łabędzia z okazji nadania mu statutów. Przy swej proklamacji na „króla w Prusiech” Fryderyk I Pruski wybrał ją jako dewizę nowego królestwa. Używana była na sztandarach wojskowych i w detalach umundurowania armii pruskiej i później niemieckiej, zarówno sił zbrojnych Cesarstwa Niemieckiego, Reichswehry w Republice Weimarskiej jak i Wehrmachtu w III Rzeszy. Widniała także na niektórych pruskich orderach. Ze względów ideologicznych nie była używana w siłach zbrojnych NRD, „Nationale Volksarmee” skądinąd niestroniących od niektórych pruskich tradycji. W RFN, po roku 1945, Bundeswehra porzuciła tę dewizę, ale policja używała jej aż do lat 70. XX wieku." Pani architekt - a łyżką mówi niemożliwe!!

że Bogiem niejeden swą zdradziecka mordę wycierał - i wyciera po dziś dzień.

napisze, przez zapomnienie. Jeżeli ktoś w Boga nie wierzy a używa go do swoich celów, to czy nie można o nim napisać, cytując pana :" Bogiem niejeden swą zdradziecka mordę wycierał - i wyciera po dziś dzień". Powiadają - czasem nawet ślepa kura ziarno znajdzie.

lecz Szanowny Pan dziobie we własny pazur

...ale polski episkopat owszem.

Bóg odkąd pamiętam był narzędziem politycznym. Od uprawiania świętych wojen do koronacji królów. Nie zapominaj Jacek, że biskupi się sami wtrącają w politykę. To polityka, jaką uprawiano z Konstantynem wyłoniła kościół Rzymski. Kościół od zalania dziejów miesza się w politykę. Raczej PiS nie traktuje Boga poważnie to dla nich mit. I są to tylko hasła. Chodzi tu o zdobycie poparcie elektoratu ludzi kościoła i zagorzałych jego zwolenników. I jak widać im się to udaje: https://www.youtube.com/watch?v=deNnftFxh1I
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]