Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Blade światło

Blade światło

09.05.2016
Czyta się kilka minut
Jak można napisać wiersz w stylu Bukowskiego, gdy ma się dobre relacje z ojcem, a prostytutkę widziało się jedynie z okna samochodu przy drodze krajowej numer 17?
M

Mateusz Andała stawia to pytanie chyba nie całkiem ironicznie. Jego tomik „Światło w lodówce” to zapis doświadczania licznych absurdów świata, z którymi stykamy się na co dzień. Zasłyszane na ulicy strzępki rozmów, życie w osiedlowym bloku czy wędrówki ulicami, na których trwa właśnie remont – to wszystko może stać się przyczynkiem dla przewrotnego i pełnego surrealistycznego humoru wiersza. Jednakże stawka poezji Andały jest dużo większa – to w pewnym sensie zapis narastającej frustracji wynikającej z bezsilności. Rzadko kiedy tematyzowanie niemocy twórczej w debiutanckim tomie jest dobrym pomysłem – w tym przypadku jednak udało się nie tylko nie popaść w banał, ale wręcz stworzyć oryginalny zapis zmagań poety z zasysającą wszystko pustką, którą oświetla jedynie blade światło w lodówce. Świetna okładka tomiku, na której widnieją wędzone śledzie (zaprojektowane przez Zbigniewa Liberę), doskonale ilustruje to, z czym Andała zmaga się w swojej poezji – banalność świata, który został ostatecznie odarty z patosu i mocnych wstrząsów metafizycznych. Nie oznacza to jednak, że żyje się w nim łatwiej, szczególnie jeśli chce się być poetą. ©

​MATEUSZ ANDAŁA, ŚWIATŁO W LODÓWCE, Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2015

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]