Bitwa wygrana, wojna - nie

Walka była długa, brały w niej udział tak postsolidarnościowe, jak postkomunistyczne ekipy rządzące, a użyte środki - bezpardonowe: do uchwalania sprzecznych z Konstytucją przepisów włącznie. Bo i stawka wysoka: szło o możliwość swobodnego (czytaj: zależnego od partyjnych potrzeb kolejnych grup rządzących) obsadzania najwyższych stanowisk w administracji państwowej, a tym samym wpływania na dobór kadr na niższych szczeblach ministerstw i urzędów wojewódzkich.
Czyta się kilka minut

Od dyrektora generalnego - bo o tę funkcję szedł bój - zależą bowiem m.in. decyzje personalne i organizacja pracy w podległym mu urzędzie. Dlatego właśnie, zgodnie z ideą służby cywilnej, funkcję tę powinni pełnić wybrani w drodze konkursu apolityczni fachowcy - nie zaś polityczni nominaci.

Tymczasem najpierw - przez wprowadzenie niekonstytucyjnych regulacji ustawowych - stanowisko takie obsadzano z pominięciem procedury konkursowej i wykorzystaniem formuły “pełniąc obowiązki", co pozwalało umieszczać na nim osoby niekoniecznie legitymujące się stosownymi kwalifikacjami. Potem już wprost negowano samą zasadę apolitycznej administracji i wielokrotnie próbowano ograniczyć (ostatni raz pod koniec ub. roku) zakres jej obowiązywania, powołując się a to na pragmatykę działania, a to na brak kompetentnych kandydatów (urzędników mianowanych), a to na zasadę równości wobec prawa (wysoka poprzeczka miała dyskryminować najstarsze kadry rodem z PRL).

Wreszcie stało się: od 1 lipca dyrektorem generalnym może zostać tylko mianowany urzędnik służby cywilnej. Wszystko wyglądałoby dobrze, gdyby nie informacje z Urzędu Służby Cywilnej, że tuż przed tą datą odnotowano wysyp ofert pracy - okazuje się, że niektórzy ministrowie i wojewodowie chcieli w ostatniej chwili obsadzić stanowiska w swych urzędach korzystając jeszcze ze starych układów. Choć jest więc nowe prawo, mentalność pozostała ta sama.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2004