Reklama

Bieda mówi milcząc

Bieda mówi milcząc

11.12.2006
Czyta się kilka minut
Dziękuję pani Józefie Hennelowej za felieton ("TP" nr 49/06) - za głos na temat nierówności w cierpieniu i prawa do współczucia. Czasem, myśląc i mówiąc o jednych, świadomie bądź nie zbywamy obojętnością innych. Palimy świeczki tym, o których tragedii trąbi cały świat, a nie wzruszamy się niewyobrażalnym dramatem całego narodu, który trwa i nic nie wskazuje na to, by się miał kiedykolwiek skończyć, zwłaszcza, że nielicznych obrońców uciśnionych ubywa. Jeszcze bardziej przykre jest odczucie wszechobecności niezauważalnego i cichego, a czasem potwornego, cierpienia, które jednak nie skupia uwagi uduchowionych, duchownych i tzw. otwartych bliźnich.
N

Nastał czas odwiedzin duszpasterskich, kiedy kolejny raz wiele osób stanie przed dylematem: przyjmować księdza bądź nie. W mojej parafii słyszałam niejednokrotnie utyskiwania, że są "bloki ateistyczne", gdzie nie otwiera się Bogu drzwi... Nie zgadzam się z przekonaniem, że tylko ateiści nie zapraszają księdza na kolędę. Czasem ludzie żyją bardzo skromnie i zwyczajnie wstydzą się swojej biedy; wiedzą, że parominutowa wizyta niczego nie zmieni, a ciężkich problemów nie ma nawet co poruszać, bo u księdza nie ma gotowości do rozmowy na ich temat. Wszystko sprowadza się do odklepania paciorka, zostawienia obrazka ze słodkim aniołkiem (choć zwykle życie nie jest wcale takie słodkie) albo, jeszcze lepiej, formularza wpłat na rzecz parafii, mimo że odwiedzany nie ma za co kupić podstawowych rzeczy na zimę czy opłacić rachunków mieszkaniowych. Nie każdy lubi obnosić się ze swoim niedostatkiem, cierpieniami, bezsilnością wobec trudnych problemów, ale miło byłoby gdyby ktoś taki mógł liczyć - nie na pomoc przecież, skądże znowu - ale na okruch delikatności i darowanie sobie świstka na wpłaty, gdy bieda nie tyle piszczy, ile mówi milczeniem. Szkoda, że takie sprawy wymagają specjalnego zrozumienia. Dla mnie kolęda to coś więcej niż pospiesznie odklepany paciorek i koperta. Choć praktykuję, muszę przyznać, że kolędowanie bez choćby zapytania, chwili rozmowy i miejsca na refleksję jest smutne, nudne i nic nie wnoszące.

CZYTELNICZKA Z KATOWIC

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]