Biały Dom w czasach Trumpa: jest gorzej, niż myśleliście

Najgłośniejsza książka 2018 r. już się ukazała. „Fire and Fury” to efekt rozmów, które z członkami prezydenckiej administracji i osobami wspierającymi Donalda Trumpa podczas kampanii przeprowadził dziennikarz Michael Wolff.
Czyta się kilka minut

Materiał zbierał przez półtora roku. W Białym Domu był, jak pisze, niczym mucha, która wpada do pokoju: przez nikogo nie zapraszana, lecz ostatecznie tolerowana. Usłyszał wiele, napisał dużo – pierwsi krytycy książki twierdzą wręcz, że za dużo; wiele historii opiera się na pojedynczych źródłach, niektóre przeczą sobie nawzajem, zdarzają się fragmenty nieznośnie plotkarskie.

Jednak nawet potraktowanie ich wszystkich przez pół – wywołuje szok. Wolff opisuje niekompetentnego prezydenta, który nie czyta analiz, nudzi się słuchając ekspertów, a ważne decyzje (np. tę o rakietowym nalocie na Syrię w kwietniu 2017 r.) podejmuje pod wpływem emocji. Jest człowiekiem, którego zaskoczyło własne zwycięstwo w wyborach (podobno, gdy w dniu głosowania okazało się, że może wygrać, najpierw mocno zbladł, po czym… szybko uwierzył, że będzie najlepszym prezydentem); na którego decyzje i opinie, zwłaszcza w kwestiach złożonych, może z łatwością wpłynąć ostatnia osoba, z którą o nich rozmawiał. I choć w „Fire and Fury” obrywa się też niechętnym prezydentowi mediom – za uproszczenia i opisywanie go wyłącznie w kategoriach czarno-białych – to w opowieści Wolffa również nie ma niuansów. Poza wszystkim książka sprawi więc przyjemność tym, którzy lubią utwierdzać się w swoich przekonaniach.

Trump uznał książkę za zbiór zmyślonych historii, jej autora nazywając „oszustem”. Kłopot w tym, że sam zaczął pisać jej drugi tom – jego tweet z kolejną groźbą wobec Korei Północnej („Mój guzik atomowy jest większy i skuteczniejszy”) świetnie wpisuje się w naszkicowany przez Wolffa psychologiczny portret amerykańskiego prezydenta. ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

Radosław Korzycki na blogu "Stany Zapalne": Prezydent USA i jego najbliżsi o książce „Fire and Fury: Inside the Trump White House” mówią, że to stek insynuacji i zapowiadają serię pozwów. Krytycy głowy państwa twierdzą, że tylko potwierdzają się ich hipotezy, a ci ostrożniejsi obserwatorzy mediów przypominają, że jej autor, Michael Wolff, do najrzetelniejszych reportażystów nie należy >>>

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2018