Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ogień i wrzask Donalda Trumpa

Ogień i wrzask Donalda Trumpa

08.01.2018
Czyta się kilka minut
Prezydent USA i jego najbliżsi o książce „Fire and Fury: Inside the Trump White House” mówią, że to stek insynuacji i zapowiadają serię pozwów. Krytycy głowy państwa twierdzą, że tylko potwierdzają się ich hipotezy, a ci ostrożniejsi obserwatorzy mediów przypominają, że jej autor, Michael Wolff, do najrzetelniejszych reportażystów nie należy.
Donald Trump, Waszyngton, 7 stycznia 2018 r. / Fot. Andrew Harnik / AP / EASTNEWS
Donald Trump, Waszyngton, 7 stycznia 2018 r. / Fot. Andrew Harnik / AP / EASTNEWS
C

Czego dowiadujemy się z publikacji? Kilku plotek, kilku oskarżeń i paru rzeczy, które już wiedzieliśmy. Trump i jego ekipa nie była przygotowana na zwycięstwo. Prawa ręka kandydata, Kellyanne Conway, spędziła popołudnie w wyborczy wtorek 8 listopada 2016 r. dzwoniąc po współpracownikach i sponsorach próbując zrzucić winę za przegraną na szef Komitetu Wykonawczemu republikanów Reince’a Priebusa. Bliski współpracownik Trumpa generał Mike Flynn i przez kilka tygodni szef BBN, który jest dziś głównym bohaterem afery Russiagate i śledztwa specjalnego prokuratora Roberta Muellera, brał od Rosjan honoraria za przemówienia w trakcie kampanii. Znajomi zwracali mu uwagę, że to może być problem. On im odpowiadał, że tylko w przypadku wygranej Trumpa, w którą szczerze wątpił. Gdy koło 20.00 było już pewne, że miliarder wygrał, on sam wyglądał jak cień człowieka, a Melania się rozpłakała. Z rozpaczy. Zmarły wiosną tego roku Roger Ailes miał zasugerować prezydentowi-elektowi, by szefem Kancelarii Białego Domu powinien być były przewodniczący Izby Reprezentantów, jeszcze rok wcześniej osoba numer jeden w Partii Republikańskiej, John Boehner. Trump miał wówczas powiedzieć, że nie ma pojęcia kto to. Rupert Murdoch na pewnym etapie kampanii wyborczej odmówił dalszego doradzania kandydatowi, nazywając go „idiotą”. Prezydent ma obsesję, że ktoś go otruje. Dlatego lubi jadać w McDonaldzie. Głównym „głębokim gardłem” Białego Domu może być sam Trump, bo ma w zwyczaju paplać na lewo i prawo o najpilniej strzeżonych tajemnicach. I wreszcie telenowela, na którą szczerze szkoda czasu. Zięć głowy państwa Jared Kushner zawarł pakt ze swoją żoną Ivanką, że para postawi na jej karierę polityczną, żeby to ona była pierwszą kobietą-prezydentem.

„Donaldzie, czy ty cokolwiek czytasz?”

To, że Michael Wolff oraz pewne grono osób, które ma dostęp do Trumpa, uważa go za, mówiąc eufemistycznie, osobę niezdolną do pełnienia urzędu, nie jest odkryciem Ameryki. Myśli tak pół świata. Minister Spraw Zagranicznych Rex Tillerson nazwał go publicznie kretynem. Były republikański kongresmen i gospodarz talk-show „Morning Joe” Joe Scarborough przypomniał kilka dni temu na łamach „Washington Post”, że zanim rozpoczęły się republikańskie prawybory zadał on Trumpowi: „Donaldzie, czy ty cokolwiek czytasz?”. Ówczesny kandydat wymigał się od odpowiedzi. Z dziesiątek przecieków wynika, że nie jest w stanie zmusić się do przeczytania pisma dłuższego niż akapit.

Sam napisałem o wątpliwościach wobec poczytalności prezydenta kilka tekstów. The Donald często zdaje się nie wiedzieć co mówi, nie rozumieć ewentualnych konsekwencji swoich słów. W wywiadzie udzielonym dziennikarzowi NBC Lesterowi Holtowi sam przyznał, że śledztwo prowadzone przez szefa FBI Jima Comey’a w sprawie ewentualnych związków prezydenta i jego zaplecza z Kremlem było powodem zdymisjonowania tego ostatniego. Amerykańskie prawo nie pozostawia tu złudzeń. Jeżeli Trump wyrzucił Comey’a z powodu śledztwa w sprawie jego związków z Putinem, to znaczy, że nadużył władzy. I doszło do „obstrukcji sprawiedliwości”.

Ale Wolff snując domysły na temat tego, jak bardzo zaburzony jest prezydent, nie otwiera dyskusji o jego ewentualnym odwołaniu na mocy 25. Poprawki do konstytucji. W 2006 r. zespół psychiatrów z Duke University opublikował na łamach „Journal of Nervous and Mental Disease” wyniki długoletnich badań zdrowia psychicznego 37 amerykańskich prezydentów, od Waszyngtona po Nixona. 41 proc. z nich na jakimś etapie życia przejawiało pewien rodzaj zaburzeń, najczęściej depresję, lęki oraz uzależnienie od alkoholu i substancji psychoaktywnych. 25 proc. miała to w czasie pełnienia urzędu. Np. Lyndon Johnson w czasie apogeum wojny w Wietnamie zdradzał objawy paranoi. Jego najbliższe zaplecze konsultowało wówczas stan zdrowia prezydenta z lekarzami. W 1987 r. roku 76-letni Ronald Reagan, przytłoczony aferą Iran-Contras, zamknął się w sobie i kontakt z nim był utrudniony.

Tymczasem Donald Trump oprócz deklaracji, że pozwie wydawcę „Ognia i wrzasku” Henry Holt and Company, zaatakował na Twitterze. Najpierw napisał, że jego największą zaletą przez całe życie była umysłowa stabilność i bycie „naprawdę bystrym”. Potem dodał, że to, że został prezydentem za pierwszym podejściem dowodzi, że jest geniuszem (to nieprawda: wcześniej trzykrotnie próbował). I wreszcie stwierdził, że lewicowe media posługują się brudnymi chwytami, którymi niszczyły Reagana.

Trump kontra Bannon

Jednak to, co się – trochę przez przypadek – udało Michaelowi Wolffowi to rozpętanie totalnej wojny o władze na prawicy. Jego głównym informatorem jest Steve Bannon, guru alt-rightu i do września najważniejsza po Trumpie osoba w Białym Domu. Dziś prezydent i jego były doradca się nienawidzą. Ten ostatni wrócił zresztą do kierowania portalem Breitbart: głównym medialnym narzędziem skrajnej prawicy oraz źródłem najważniejszych „fake newsów”, które odmieniły oblicze kampanii prezydenckiej w 2016 r. Teraz z pomocą wspomnianej witryny i siatki sponsorów szuka radykalnych kandydatów, którzy mogliby w tym roku rzucić w prawyborach rękawicę urzędującym republikańskim senatorom. Jego ostatni tego rodzaju zabieg skończył się widowiskową katastrofą. W minionych wyborach uzupełniających w Alabamie Bannon lansował ksenofobicznego sędziego Roya Moore’a przeciwko faworytowi Trumpa i establishmentu Luthera Strange’a. Moore wygrał prawybory, by potem przegrać z demokratą. Jego szarża w radykalne prawo, mizoginia i nienawiść wobec wszystkich mniejszości to za dużo nawet jak na ultrakonserwatywną Alabamę.

Tymczasem wygrywać wojnę Trump-Bannon zaczyna powoli prezydent. Od jego rywala odcięło się dwóch wpływowych darczyńców: miliarder Robert Mercer i jego córka Rebekah. Dziedziczka, którą z równowagi wyprowadziła przegrana republikanów Alabamie, ma spore udziały w Breitbart.com i może chcieć się Bannona stamtąd pozbyć. Zwłaszcza, że ku takiemu scenariuszowi składa się rada nadzorcza firmy. Trump ma też po swojej stronie pozostałe liczące się media prawicy oraz blogerów i komentatorów, w tym Matta Drudge’a, byłego rzecznika Busha Juniora Ariego Fleischera, radiowca Rusha Limbaugha oraz byłego przewodniczącego Izby Reprezentantów Newta Gingricha.

Warto jeszcze dodać, że Michael Wolff nie jest dziennikarzem z ligi Boba Woodwarda i Carla Bernsteina. W 2004 r. na łamach „The New Republic” Michelle Cottle napisała w długim eseju, że autor „Ognia i wrzasku” od odtwarzania woli stwarzanie. Zlepia sobie swoje historie z tymi zdobytymi z wiarygodnych źródeł i potwierdzonymi z plotkami i informacjami powtarzanymi jak w głuchym telefonie. No cóż. To popularna strategia w epoce postprawdy i narracji niewrażliwych na etos, nie tylko dziennikarski.

Tekst ukazał się na tygodnikowym blogu Radosława Korzyckiego „Stany Zapalne” >>> 

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zajmuje się polityką zagraniczną, głównie amerykańską oraz relacjami transatlantyckimi. Autor korespondencji i reportaży z USA. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”, regularnie...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]