Bezkarna Rosja wraca do Rady Europy

Rosja świętuje zwycięstwo z nieukrywaną satysfakcją, uznając je za „przejaw zdrowego rozsądku Europy” i krok ku zniesieniu unijnych sankcji. Tylko końca wojny w Donbasie nie widać.
ze Lwowa
Czyta się kilka minut
Szef rosyjskiej delegacji Piotr Tołstoj przemawia do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, Strasburg, 26 czerwca 2019 r. / / Fot. Dominique Boutin / Sputnik / EASTNEWS
Szef rosyjskiej delegacji Piotr Tołstoj przemawia do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, Strasburg, 26 czerwca 2019 r. / / Fot. Dominique Boutin / Sputnik / EASTNEWS

Znaczną większością głosów Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zdecydowało o przywróceniu Rosji pełnych praw, zawieszonych w 2014 r. w związku z jej agresją na Ukrainie. Przeciw zagłosowały w całości jedynie delegacje państw bałtyckich i Gruzji oraz niemal wszyscy przedstawiciele Polski, Wielkiej Brytanii i Szwecji. Decyzję podjęto, choć Moskwa nie wypełniła ani jednego z postawionych jej warunków. Zwyciężyła tradycyjna już krótka pamięć Zachodu, gdzie ciągle dominuje paradygmat współpracy z Rosją „mimo wszystko”.

Ceną takiego podejścia jest jednak utrata wiarygodności. Na Ukrainie decyzję tę przyjęto z niedowierzaniem i gniewem; dominuje tu przekonanie, że Zachód wybrał drogę dialogu z agresorem, która już tyle razy w historii okazywała się zawodna (pojawiają się porównania z konferencją monachijską z 1938 r.). Ale Kijów niewiele może zrobić – zwłaszcza że inicjatorami głosowania były Niemcy i Francja, na których opiera się polityka europejska Ukrainy.

Rosja świętuje zwycięstwo z nieukrywaną satysfakcją, uznając je za „przejaw zdrowego rozsądku Europy” i krok ku zniesieniu unijnych sankcji. I choć Rada Europy to osobna instytucja (niezwiązana z UE), nie jest wykluczone, że Kreml może mieć rację, gdyż w Unii słychać ostatnio coraz więcej głosów kwestionujących zasadność ich dalszego utrzymywania. Wzmacnia to rosyjskie przekonanie, że polityka przeczekania sankcji przy jednoczesnym braku jakichkolwiek ustępstw jest słuszna. Tylko końca wojny w Donbasie nie widać.  ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2019