Niezawiśli i nieomylni. Czy grozi nam sędziokracja?

PiS sprowadził reformy sądów do poddania ich partyjnej kontroli oraz wypromowania swoich koleżanek i kolegów na wysokie stanowiska. Nie jestem pewien, czy oddanie pełni władzy samym sędziom to najlepszy pomysł.
Czyta się kilka minut
Adam Bodnar podczas konferencji prasowej dotyczącej proponowanych rozwiązań prawnych. Warszawa, 5 marca 2024 r. / Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Adam Bodnar podczas konferencji prasowej dotyczącej proponowanych rozwiązań prawnych. Warszawa, 5 marca 2024 r. / Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

Minister Adam Bodnar postanowił wyrwać Krajową Radę Sądownictwa z rąk polityków i zwrócić ją sędziom. Ma być tak jak kiedyś, gdy 15 spośród 25 członków KRS wybierało samodzielnie środowisko sędziowskie – czego nie mógł znieść Jarosław Kaczyński. Pod jego naciskiem Sejm zmienił ustawę i przejął kontrolę nad tym, jacy to będą sędziowie. Niezwykle ważna instytucja, która przedstawia prezydentowi kandydatów na sędziów, trafiła pod skrzydła nie tyle posłów, co jednej partii.

To kuriozum kłócące się z trójpodziałem władzy, ale czy dobrym pomysłem jest niemal całkowita abdykacja polityki z sądownictwa? Patrząc na sejmowe awantury można wątpić, czy rządzą nami ludzie dojrzali, to zaś jest argumentem przeciwko np. wariantowi niemieckiemu, w którym politycy mają kontrolę nad wyborem sędziów na ważne stanowiska i są w stanie od lat się w tej kwestii dogadywać. W naszej rzeczywistości, w której nawet w obrębie tej samej koalicji posłanka potrafi zwrócić się do marszałka Sejmu słowem „wyp...laj”, być może nie ma innego wyboru niż „sędziokracja”.

Tego określenia namiętnie używają dziś przedstawiciele dawnej władzy, którzy reformy sądów sprowadzili do wypromowania swoich koleżanek i kolegów na wysokie stanowiska, a Trybunał Konstytucyjny zamienili w instytucję skłóconą wewnętrznie. Świetnie opłacaną, ale stosującą od ponad roku strajk włoski, nieuznającą własnej szefowej i zbierającą się tylko po to, by bronić Mariusza Kamińskiego lub wpływów PiS w TVP.

Powyższe może być ważną przesłanką dla zasady, by naszych posłów trzymać z dala od sądów (i prokuratur). Piszę to z przykrością, bo jednak są to ludzie pochodzący z powszechnych wyborów – w przeciwieństwie do sędziów. Ktoś oczywiście może powiedzieć, że prawnicy to wykształceni ludzie i dobrze wiedzą, co robić. Kłopot w tym, że przez lata pracy spotykałem nie tylko sędziów wspaniałych, ale też osoby z wielkim ego, które nie dostrzegały różnicy między niezawisłością a nieomylnością; widziałem sędziów skorumpowanych, których z uporem chroniono przed odpowiedzialnością, oraz takich, którzy z pogardą traktowali świadków. Nie jestem pewien, czy można temu gronu zaufać i zrezygnować ze społecznej kontroli, zwłaszcza że na tle krajów UE fatalnie oceniamy nasz wymiar sprawiedliwości. Obym się mylił, bo jeśli choroby toczące nasze sądy będą się rozwijać, stanie się to wodą na młyn wyłącznie dla populistów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Niezawiśli i nieomylni