Benedykt XVI w Izraelu - glosy

Nauka myślenia w dialogu

David Neuhaus SJ (ur. 1962), biblista, wykładowca Seminarium Duchownego w Beit Jala, wikariusz do spraw katolików języka hebrajskiego

Myślę, że Kościół może być bardzo zadowolony z papieskiej wizyty i że osiągnęła ona zaplanowane cele w swoich czterech głównych dziedzinach. Miała to być - po pierwsze - pielgrzymka modlitwy i rzeczywiście taką była. Papież Benedykt XVI wzmocnił naszą świadomość tego, jak istotnym jest odwiedzanie świętych miejsc i doświadczenie Zmartwychwstałego Chrystusa w kraju jego ziemskiego życia. Po drugie, była to pasterska wizyta u chrześcijańskich wspólnot, które włączone były w uczestnictwo niemal we wszystkich elementach pielgrzymki. Naprawdę mocnymi chwilami były te, gdy Papież spotkał się z chrześcijanami wokół ołtarza. Te trzy msze uważam za najistotniejsze, najmocniejsze momenty tej wizyty. Kiedy mowa, po trzecie, o dialogu międzyreligijnym, myślę, że Papież pokazał twarz Kościoła zaangażowanego w dialog - choć twarz nie zawsze dobrze przyjętą. Jednak pokazał Kościół właśnie jako pragnący słuchać i słuchający współczująco oraz z zaangażowaniem. Co do politycznego aspektu wizyty - to czwarty element - godne podziwu było jego podkreślanie przy każdej okazji, że Kościół wspiera każdą szansę na pokój i bezpieczeństwo i dla Palestyńczyków, i dla Izraelczyków. Do tych czterech dziedzin, w których Benedykt XVI odniósł sukces, dodałbym też, że pomógł nam sformułować bardzo istotną dla nas kwestię: jak jako Kościół możemy myśleć duchowo, biblijnie i w dialogu z narodem żydowskim, nie zapominając o wspieraniu sprawiedliwości i pokoju w Izraelu i Palestynie. Myślę, że ten przekaz został sformułowany przez Papieża w bardzo mocny sposób.?h

Krok wstecz

Yossi Klein Halevi (ur. 1953), wykładowca The Shalem Center w Jerozolimie, izraelski publicysta i pisarz, działacz na rzecz rozwiązania konfliktu bliskowschodniego

Dla tych z nas, którzy mieli przywilej być w Izraelu, kiedy przybył tu Jan Paweł II, było jasne, że wobec wizyty Benedykta XVI musimy mieć mniejsze oczekiwania. Przyjazd Jana Pawła II w 2000 r. był zbawienny, to prawdopodobnie jeden z najważniejszych momentów dwóch tysięcy lat chrześcijańsko-żydowskich relacji. Jan Paweł II zdobył serca Izraelczyków przynosząc miłość, ciepło i intensywną obecność. Powiedziałbym, że przywiózł ze sobą naprawdę coś, co my, Żydzi, nazywamy Ruah haKodesh, a co chrześcijanie nazywają Duchem Świętym. I myślę, że nawet wielu zsekularyzowanych Izraelczyków, którzy myślą, że nie wierzą w Boga, doświadczyło wówczas tego ducha. W Yad Vashem wtedy ważniejsze niż przeprosiny było to, co zobaczyliśmy. Papież nie musiał nic mówić, bo widzieliśmy, jak obejmuje Żyda ocalonego z Zagłady. Pod Ścianą Płaczu Jan Paweł II zaoferował najważniejszy teologicznie moment w historii wzajemnych relacji, gdy umieścił w murze modlitwę, która nazywa naród żydowski narodem przymierza. Podkreślając trwającą ważność Bożego przymierza z narodem żydowskim, definitywnie neguje starą teologię zastępstwa i triumfalizmu. Zatem Jan Paweł II dał nam niezwykły wizualnie moment w Yad Vashem i niezwykły teologiczny moment pod Ścianą Płaczu.

Nie oczekiwałem podobnych gestów od Benedykta XVI, ale liczyłem, że będzie budować na osiągnięciach Jana Pawła II, wykorzystując ten zasób dobrej woli, jaką pozostawił w nas poprzedni papież. Niestety, tragedia wizyty polega na zniweczeniu tej dobrej woli. Benedykt XVI doprowadził do tego na kilka sposobów. Izraelczycy nie potrzebują kolejnych przeprosin od kolejnego papieża - ale potrzebowali ich od papieża-Niemca. Odwiedził Yad Vashem, wygłosił abstrakcyjny, teologiczny wykład bez emocji, a każdy w tym kraju wie, że kiedyś nosił mundur Wehrmachtu. Niezależnie od oczekiwań Izraelczyków, mądry człowiek zaoferowałby w tej sytuacji jakąś emocjonalną refleksję; tego zabrakło. Modlitwa umieszczona w murze Ściany Płaczu była całkowicie ogólna. Więc w dwóch momentach, w których Papież miał szansę przemówić do Żydów jako Żydów, na temat ich historii i powrotu do kraju, Benedykt XVI nie zaoferował absolutnie nic. Pozostawił Izraelczyków w jakimś sensie z poczuciem poniżenia.

Porównajmy to z jego zachowaniem w Betlejem, kiedy mówił wyłącznie o palestyńskim cierpieniu. Palestyńczykom dał wszystko: mówił o murze bezpieczeństwa, o operacji w Gazie, wsparł nawet palestyńską interpretację prawa powrotu uchodźców, które w Izraelu widziane jest jako wyrok śmierci na państwo żydowskie. Zestawmy teraz te słowa z emocjonalną wstrzemięźliwością w Yad Vashem i pod Ścianą Płaczu... Jako Żydowi głęboko oddanemu dialogowi chrześcijańsko-żydowskiemu, chce mi się płakać. Czuję, że ta wizyta cofnęła nas o dekady, to historyczna tragedia.

Brak przygotowania

Rabin Alon Goshen-Gottstein, dyrektor międzywyznaniowego The Elijah Interfaith Institute, uczestnik spotkania międzyreligijnego 14 maja z Benedyktem XVI

Papieska wizyta jest zawsze szansą i trzeba pytać, czy szansa ta została zrealizowana. Myślę, że jeśli porównamy wizytę Benedykta XVI do wizyty Jana Pawła II - to odkryjemy, że takiego porównania uczynić się nie da. Poprzedni papież odniósł sukces, posuwając naprzód relacje chrześcijańsko-żydowskie, co wiązało się z dziesięcioleciami pracy, a także jego osobistym przykładem.

Natomiast Benedykt XVI ucierpiał przez bardzo słaby punkt startowy. Oczekiwano go z dużą niechęcią jeszcze zanim przyjechał. Z nieusprawiedliwioną niechęcią. Przypomnę, że Jana Pawła II też oczekiwano z niechęcią, ale nie aż taką, a nawet jeśli - to umiał ją rozładować. Benedykt XVI jest Niemcem i jego pochodzenie stało się tematem dominującym. Watykanowi nie starczyło mądrości, by zawczasu wczytać się w tutejsze opinie. Patrząc więc całościowo, była to zmarnowana szansa. Papieżowi zupełnie nie udało się przebić z przesłaniem rozwijania relacji i dlatego wiele w tej wizycie miało raczej charakter działań podejmowanych tak, by kontrolować ewentualne szkody. Była to zatem wizyta, która mogła nas posunąć do przodu. Jednak kumulacja przypadku lefebrystycznego biskupa-negacjonisty Williamsona z niemieckim pochodzeniem Benedykta XVI wytworzyła w mediach złą opinię, z którą Watykan nie umiał się odpowiednio wcześnie zmierzyć. Przemówienie na lotnisku próbowało przywrócić zachwianą równowagę między sposobem zwracania się do Palestyńczyków i Izraelczyków, ale przyszło zbyt późno. W tym momencie zainteresowanie wizytą było już niewielkie.

Powiedziałbym, że inteligentni ludzie pewnie dostrzegli pozytywne strony wizyty, politycy przykładowo zobaczyli tę dobrą stronę; ale zwykli ludzie z ulicy z tej wizyty nie skorzystali. A więc nie była ona takim sukcesem, jakim być mogła, gdyby została lepiej przygotowana, także w sensie public relations, by pomóc przekazać jej przesłanie.

Więcej niż się zdaje

O. William Shomali, rektor katolickiego seminarium duchownego w Beit Jala

Papież przyjechał z tą wizytą z wielu powodów. Pierwszym była po prostu pielgrzymka do Ziemi Świętej - i to się udało. W kilku miejscach miał szansę na długą modlitwę i z pewnością było to dla niego satysfakcjonujące. Poza tym miał też cel pastoralny: spotkać się z niewielką chrześcijańską wspólnotą Ziemi Świętej. Udało się to w Ammanie, Betlejem, Nazarecie, gdzie mówił do nich jako ojciec i pasterz. Wierzę, że musimy poznać jego homilie, czytając je ponownie, żeby nad nimi medytować i zrozumieć, co dokładnie Papież chciał nam powiedzieć. Trzeci powód tej wizyty miał charakter międzyreligijny: Papież pragnął spotkać się w dialogu z innymi religiami, zwłaszcza z islamem i judaizmem. Miało to miejsce w Jerozolimie oraz Nazarecie i za każdym razem sale były wypełnione ludźmi. Jego przemówienia kładą fundamenty pod nową erę dialogu, która jest otwarciem, a nie konfrontacją. Innym celem był ekumenizm i spotkanie z niekatolickimi wyznaniami chrześcijańskimi. Papież był z braterską wizytą w patriarchatach Armeńskim i Greckim Ortodoksyjnym.

I wreszcie był też cel polityczny. Polityczny i ludzki. Papież wyraził go, odwiedzając Yad Vashem i obóz dla uchodźców Aida. W Yad Vashem ponownie potępił ludobójstwo dokonane na narodzie żydowskim. Poruszające było słyszeć z ust papieża--Niemca te słowa. Potem, by zachować równowagę pomiędzy tym, co wydarzyło się w Jerozolimie, i tym, co powinno mieć miejsce w Palestynie, odwiedził obóz Aida. Mały, pięciotysięczny obóz, gdzie był bardzo wyczekiwany i bardzo ciepło przyjęty. Powitali go nie pesymizmem i płaczem, lecz tańcem, którego dziewczęta zazwyczaj nie wykonują publicznie, jednak zezwolono im na to, by tak jak tańczą tylko w domu, zatańczyły dla Papieża. A zatańczyły do muzyki Beethovena, wiedząc, że Papież jest pianistą, i chcąc mu tym gestem sprawić przyjemność.

Język papieskich przemówień był bardzo stonowany. W czasie przemówienia Mahmud Abbas, prezydent Autonomii Palestyńskiej, wysłał przesłanie pokoju do Izraelczyków. Palestyńczycy podczas wizyty Papieża używali nowego, pokojowego języka i zachęcam ich teraz podczas spotkań, na przykład z ministrami, by używali go nadal. W bardzo wyczekiwanym przemówieniu Papież mówił o potrzebie stworzenia państwa palestyńskiego, wyraził swoją dezaprobatę dla muru, co zostało przyjęte brawami. Wezwał młodzież, nie tylko obozu Aida, ale też innych obozów, do porzucenia przemocy. Jestem przekonany, że prosząc o powstrzymanie się od przemocy miał na myśli niszczenie muru, który wznosi się w każdym z nas. Kiedy nam się to uda, łatwiej jest zniszczyć mur prawdziwy. Polityczne wezwanie Benedykta wobec Izraelczyków i Palestyńczyków było bardzo jasne: pragnie dwóch państw, wolności i godności dla wszystkich. Podsumowując, wizyta papieża Benedykta XVI była lepsza, niż się spodziewaliśmy.

Dla "Tygodnika Powszechnego" zebrała i opracowała w Izraelu Zuzanna Radzik

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2009