Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Artysta-inżynier

Artysta-inżynier

19.09.2016
Czyta się kilka minut
Ryszardowi Winiarskiemu udało się połączyć w oryginalny, bardzo indywidualny sposób tradycję polskiego konstruktywizmu z radykalnymi poszukiwaniami sztuki jego czasu.
Ryszard Winiarski, Gra nr 1, 1976 Kolekcja Anny i Jerzego Staraków Fot. Maciej Jędrzejewski
R

Ryszard Winiarski od połowy lat 60. w radykalny sposób wcielał się w figurę artysty-inżyniera. Stał się najważniejszym przykładem aktualności tradycji awangardy konstruktywistycznej w sztuce polskiej tamtego czasu, a jego twórczość stanowiła specyficzny pomost między historią a teraźniejszością tej tradycji. Pomiędzy utopijnymi propozycjami artystów takich jak Władysław Strzemiński a nowym pokoleniem konstruktywistów, zainfekowanych konceptualizmem i działalnością społeczną, reprezentowanych przez twórców w rodzaju Krzysztofa Wodiczki czy też Warsztatu Formy Filmowej.
Winiarski pojawił się jako w pełni ukształtowany twórca na Sympozjum Artystów i Naukowców w Puławach w 1966 r., gdzie zdobył pierwszą nagrodę. Dla obserwatorów życia artystycznego jego sztuka wydawała się w sposób znaczący przekraczać czysto formalne rozważania artystów współtworzących I Biennale Form Przestrzennych w Elblągu, które odbyło się rok wcześniej i stanowiło najważniejszą manifestację siły nurtu konstruktywistycznego w sztuce polskiej.
Twórczość Winiarskiego zdawała się godzić sprzeczności tego nurtu. Z jednej strony charakteryzowała się autonomią – forma jego dzieł była bardzo podporządkowana wyraźnej, racjonalnej procedurze, w ramach której twórca był jedynie obiektywnym, pozbawionym indywidualności koordynatorem procesu. Z drugiej strony jego prace miały wyraźny egzystencjalno-filozoficzny wymiar. Jako swoista pozostałość po pracy przypadku były reprezentacją procesów, które determinowały kształt rzeczywistości pozaartystycznej. Ta oryginalna próba synchronizacji czysto artystycznych i egzystencjalnych rozważań nadawała siłę projektowi artystycznemu Winiarskiego.
Podobny dylemat w swojej twórczości starał się rozwiązać w tym samym czasie Roman Opałka. U niego łączenie autonomii sztuki z egzystencjalizmem miało silnie personalny wymiar. Kolejne liczone obrazy przedstawiały upływające chwile konkretnego życia twórcy. Winiarski uciekał od subiektywizmu, od odnoszenia sztuki do siebie. Miała ona reprezentować bezosobowe procesy nadające kształt naszemu życiu. Tym samym polemizował z utopią artystyczną. Jego obrazy miały być dowodem na to, że obecna w konstruktywizmie próba zaprogramowania przyszłości jest niemożliwa, rzeczywistością rządzą bowiem przypadek i niezwykle rzadkie zdarzenia, które zmieniają bieg racjonalnie przez nas planowanej i programowanej przyszłości.
Nacisk na obiektywizm kosztem subiektywizmu różnił Winiarskiego również od młodych konstruktywistów z początku lat 70. Krzysztof Wodiczko, Józef Robakowski, Wojciech Bruszewski i inni nadawali swojej sztuce bardziej pozytywistyczny kierunek. Jeszcze raz postanowili dać szansę subiektywnemu w walce z obiektywnym. Ich sztuka obnażała racjonalną utopię komunistycznego państwa, posługującego się nowoczesnymi mediami, pozwalała odbiorcy poznać, jak konstruowana jest jego percepcja i jak działa wyobraźnia. Miała wzmacniać poznawcze możliwości człowieka, który zmaga się z rzeczywistością. Winiarski podobnie jak ci młodsi artyści porzucał romantyczne sposoby tworzenia dzieła. Radykalniej pokazywał pustkę wszystkich procesów znakowania, które odzwierciedlają równie bezsensowną, niedającą się zaprogramować, poddaną dyktatowi przypadku rzeczywistość. ©

​ŁUKASZ RONDUDA jest historykiem sztuki, kuratorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Autor książki „Sztuka polska lat 70. Awangarda” (2009).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]