Śmierć 37-latki z Minneapolis wzburzyła Amerykę i podsyciła gniew wobec brutalności służb odpowiedzialnych za naloty imigracyjne.
Renee Nicole Good zginęła w południowym Minneapolis, w stanie Minnesota, około półtora kilometra od miejsca, gdzie niecałe sześć lat temu rozegrała się inna tragedia. Policjanci udusili wtedy czarnoskórego George’a Floyda, co wywołało gwałtowne protesty w całych Stanach. Tym razem nie jest inaczej, choć demonstracje, które przetoczyły się w miniony weekend – od zachodniego do wschodniego wybrzeża USA – były skromniejsze i zwykle miały pokojowy charakter.
Dwie odmienne interpretacje tragedii w Minneapolis
Renee Nicole Good została zastrzelona przez agenta służb imigracyjnych i celnych (ICE), gdy zignorowała polecenie, by wyjść z auta, którym blokowała ruch na osiedlowej ulicy. Władze stanowe interpretują to wydarzenie zupełnie inaczej niż administracja Trumpa. Te pierwsze uważają, że agent ICE nie powinien był strzelać, gdy kobieta próbowała odjechać. Z kolei urzędnicy administracji twierdzą, że Good chciała potrącić agenta ICE, i że działał on w samoobronie. Sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem nazwała zastrzeloną kobietę „terrorystką”.
Demonstranci protestowali nie tylko w związku z tragedią w Minneapolis, ale szerzej: przeciw brutalności agentów ICE i ich coraz większej obecności w miastach w USA.
Do samego Minneapolis i okolic skierowano ostatnio 2 tys. funkcjonariuszy federalnych. Dodatkowe posiłki, odpowiedzialne za akcje deportacyjne, trafiają też od miesięcy m.in. do Chicago, Portland i Los Angeles. W tym ostatnim mieście w czerwcu, na fali protestów przeciw działaniom ICE, Trump bez zgody władz stanowych wysłał Gwardię Narodową, co zaogniło sytuację.
Agenci ICE symbolem agresywnej polityki Trumpa
Strzały oddane do siedzącej w aucie Renee Nicole Good – Amerykanki i matki trójki dzieci – to nie jedyny taki przypadek. Dzień po jej śmierci agenci ICE strzelali do dwóch osób w Portland. Twierdzili, że działali w samoobronie, obawiając się, że zostaną potrąceni przez kierowcę samochodu. Według administracji Trumpa chodziło o zupełnie inną sprawę: zatrzymanie dwójki Wenezuelczyków podejrzanych o powiązania z groźnym gangiem Tren de Aragua.
Ostatnie wydarzenia podsyciły na nowo gniew wielu Amerykanów wobec działań agentów ICE. Stali się oni symbolem agresywnej polityki Trumpa, nie tylko tej migracyjnej. Ten gniew szybko nie zniknie, podobnie jak zwiększone posiłki służb wysyłanych na ulice przez jego administrację. Do Minneapolis mają trafić kolejne setki funkcjonariuszy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















